Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Gabrych: Nie daję sobie w kaszę dmuchać

Piotr Gabrych: Nie daję sobie w kaszę dmuchać

Siatkówka jest dla mnie czymś wyjątkowym. Jest ważną częścią mnie - mówi Piotr Gabrych, nowy przyjmujący Asseco Resovii. Mówi się o nim dobrze i źle. To jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskiej siatkówce.

Kiedy pojawiła się informacja, że przychodzi do Resovii, nie brakowało opinii, że to nie jest dobry transfer.

Wiem, że są różne głosy, w tym takie, że moje przyjście może zaszkodzić zespołowi. Postaram się udowodnić, że to nieprawda, jak chcę z Resovią zdobyć medal – zapewnia „Gary”.



Był w Rosji i Brazylii

Gabrych jest sportowym globtroterem. Zaczynał odbijać piłkę w Grudziądzu, do którego dziś ma stosunek sentymentalny.

Chętnie tak, od czasu do czasu wracam – nie ukrywa.

Grał w paru polskich klubach, zdobył tytuł najlepszego gracza sezonu w ekstraklasie, pojechał z reprezentacją Polski na olimpiadę do Aten. Miał wtedy 32 lata. Takie kariery zdarzają się rzadko. Większość turnieju przesiedział jednak na ławce.

Osobnym rozdziałem jest gra w Iskrze Odincowo, czołowym zespole ligi rosyjskiej. Potem nieoczekiwanie wylądował w lidze brazylijskiej. Kiedy wydawało się, że w tamtym roku na mur beton trafi do Resovii, odnalazł się w Rumunii, choć wielu mówiło, że Gabrych zagra we Włoszech.

Marzy mi się gra we włoskiej ekstraklasie – uśmiecha się czasem do swoich myśli.

Te moje podróże, to nie tylko doświadczenia sportowe, ale także poznawanie obyczajów, kultury, ludzi, języków. To inny klimat. W Rosji było bardzo zimno. W Brazylii gorąco, czasem aż za gorąco – wspomina. – Wszędzie dobrze, ale w Polsce najlepiej. Oby to powiedzenie spełniło się w 100 -procentach dla mnie i kibiców Resovii w Rzeszowie – życzy sobie nowy nabytek naszego klubu. – W Rumunii trenowałem i grałem pod okiem włoskiego trenera. Absolutnie nie był to czas zmarnowany.

Nie lubi chamstwa

Czego w życiu najbardziej nie lubię? Chamstwa nie lubię. Nie cierpię oszustwa. Nie znoszę niespełnionych obietnic – wylicza Gabrych.

No i nie pozwalam sobie w kasze dmuchać. Zresztą pewnie nie ma takiego człowieka pod słońcem, który lubi takie rzeczy. Jeżeli ktoś o mnie mówi, że potrafię mieć swoje zdanie, to mi nawet schlebia. Jak są takie opinie o mnie, to super – uśmiecha się Gabrych. – Nie wiem, czy jestem pokorny, czy niepokorny. Ja muszę na boisku walczyć i zdobywać punkty, bo jestem członkiem ekipy mającej funkcjonować na wysokich obrotach i być skuteczną.

Czysta karta

Trochę w siatkę pograłem w kraju i zagranicą. Do Rzeszowa przychodzę jednak, jako zawodnik, który rozpoczyna wszystko od początku. Tamto, co było wcześniej jest prawie nieważne. Tu będę zaczynał wszystko od początku, ale wykorzystam wszystkie doświadczenia, jakie nabyłem – obiecuje „Gary”, który w przeszłości miał kilka zwarć z różnymi osobami. To już przeszłość. Po co do niej wracać. Teraz najważniejsza jest Resovia.

Wiedziałem na co się decyduję przychodząc tutaj. Podjąłem to wyzwanie. Bardzo chciałbym, aby w Rzeszowie powstało coś wyjątkowego. By była fajna mocna drużyna, która będzie grała o ważne cele i będzie wygrywała. Nawet nie macie pojęcia, jak tego strasznie chcę – zdradza swoje sportowe ambicje Piotr.

Czy z trenerem Janem Suchem nadajemy na podobnych częstotliwościach? – zastanawia się.

Tego nie wiem. Staramy się znaleźć ze sobą wspólny język. Może się ze sobą dopiero poznajmy, może są to takie wzajemne badania. Ostatni kontakt mieliśmy ze sobą cztery lata temu. Uważam, że powinniśmy się dogadać – dodaje jeden z pięciu nowych graczy w rzeszowskiej drużynie.

Nie jestem samotnikiem

Do Gabrycha niektórzy przylepili miano samotnika. Faceta, który ma własny świat i chodzi własnymi ścieżkami, zwłaszcza po olimpiadzie w Atenach.

Nie. Nie jestem samotnikiem. To niesprawiedliwa opinia. Nie zgadzam się z nią. Owszem, chce mieć czas wyłącznie dla siebie, ale mam dużo znajomych, przyjaciół kolegów, koleżanek, lubię z nimi spędzać wolne chwile – rozwiewa jedną plotek na swój temat zawodnik.

Kobiety w życiu Gabrycha?

Były i są w moim życiu kobiety, ale jakoś tak się dzieje, że do tej pory stałe partnerki życiowej nie udało mi się przy sobie przytrzymać – zamyśla się sportowiec. – W tej ważnej dziedzinie, mam nadzieję, wszystko co najlepsze, jeszcze przede mną. Wierzę, że czeka na mnie jakaś dobra partia.

Dużo się zdarzyło…

Co do tej pory najlepszego zdarzyło się w moim życiu? Chyba to, że się urodziłem, bo nie da się tego skwitować jednym zdaniem, jednym określeniem. To prawda, potem było jeszcze 35 lat życia, dzieciństwo, lata młodzieńcze, studia, gra w paru klubach. Dużo by wymieniać – robi krótki remanent w głowie siatkarz. – Daj Boże, aby to, co najlepsze ma mi się przytrafić, przytrafiło mi się właśnie w Resovii. Jeszcze kilka lat gry przede mną…

Plany na wakacje. – Chciałbym gdzieś pojechać. Lubię ciepło, więc dobrze by było trochę odpocząć w ciepłym miejscu. Ponieważ jednak teraz wszędzie jest ciepło, to po, co szukać daleko? Na pewno gdzieś się wybiorę. Na pewno uda mi się znaleźć jakieś ciekawe miejsce i porządnie odpocząć przed bardzo ważnym dla mnie sezonem. Do zobaczenia w hali na Podpromiu – podaje rękę „Gary”, jedna z największych zagadek sezonu 2007/2008.

*Autor tekstu: Marek Bluj – nowiny24.pl

źródło: gcnowiny.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved