Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wieżowiec z Hawany

Wieżowiec z Hawany

To transferowy hit. Ihosvany Hernandez Rivera, jeden z najlepszych środkowych na świecie, będzie grał w Asseco Resovii. Już wkrótce zobaczymy, czy wciąż potrafi uderzyć piłkę tak mocno, że... spłaszczy się ona na parkiecie.

Urodzony w Hawanie dryblas ma 207 centymetrów wzrostu. Sześć lat temu uciekł ze swojego kraju. Razem z sześcioma innymi siatkarzami kubańskimi opuścił zgrupowanie kadry narodowej w Belgii i zamieszkał na stałe we Włoszech.

Tylko z walizką…



Kuba należała wówczas do ścisłej światowej czołówki. W mistrzostwach świata w 1998 roku pewnie pokonała Polskę i zajęła trzecią lokatę. Rivera w 1996 i 1997 roku otrzymał nagrody dla najlepiej blokującego w finałach Ligi Światowej.

Szóstka „uciekinierów” stanowiła o sile reprezentacji swojego kraju. Do Rzymu przyjechali bez pieniędzy, tylko z walizką. Na dodatek zostali zdyskwalifikowani na dwa lata. Niemożliwość grania w ukochaną siatkówkę doskwierała równie mocno, co tęsknota za krajem i rodziną.

Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji – niechętnie wspomina dziś Rivera.

Ale kiedy minął okres przymusowej karencji, Rivera grał we Włoszech jak z nut. Występował w czołowych drużynach, zdobywał laury, bo siatkówkę ma w genach.

Pod koniec lat 90. należał do najlepszych środkowych świata i gdyby wówczas podpisał kontrakt w Polsce, to chyba byśmy stanęli na baczność – mówi Krzysztof Kowalczyk, siatkarski ekspert. – Przychodzi z Fenerbahce Stambuł, a myślę, że jest to dobra wizytówka. Ze środkowym jest jak z bramkarzem – im starszy, tym lepszy.

Czy czuje się gwiazdą? Co na to sam Rivera?

Uważam, że nadal prezentuję światowy poziom, ale mam też świadomość, że czas nikogo nie oszczędza. Także mnie.

Przyznaje otwarcie, że nie jest już tym samym Riverą, który grał w reprezentacji Kuby od 17 roku życia.

Teraz korzystam na boisku bardziej z doświadczenia niż z siły i kondycji – mówi. – Jestem przekonany, że pomogę mojej nowej drużynie osiągnąć wartościowy wynik. Po to przyjechałem do Polski. Nie znam waszych zawodników, ale myślę, że to nie będzie żaden problem.

Rivera podkreśla, że Polska siatkówka pnie się w górę, że mamy jedną z najmocniejszych drużyn na świecie.

Ucieszyłem się z oferty z Polski, chociaż miałem także inne. Chcę się sprawdzić, grając przeciwko najsilniejszym i najlepszym oraz występując w zespole, który liczy się w kraju.

Kwadratowa piłka

Na pytanie, czy w dalszym ciągu potrafi zbić piłkę z taką energią, że ta po zetknięciu z boiskiem robi się kwadratowa, lekko się uśmiecha.

Rzeczywiście, kiedyś korzystałem na boisku z dużej siły. Obecnie wciąż ją mam. Potrafię uderzyć piłkę tak mocno, że może się ona aż spłaszczyć, ale nie chciałbym o tym mówić przez rozgrywkami. Poczekajmy, aż rozpocznie się sezon. Najpierw chcę się sprawdzić na boisku. Teraz w większym stopniu opieram się na doświadczeniu i grze zespołowej. Moją zaletą jest to, że potrafię wczuć się w ducha drużyny, wzbogacać go, przyczynić się do tego, że atmosfera w zespole będzie bardziej koleżeńska.

Najpierw więc chciałby dobrze poznać się z zespołem Resovii, zintegrować z nowymi kolegami. Zwłaszcza, że są wśród nich gracze z innych krajów.

A kiedy już się dobrze poznamy, będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce w lidze – zapewnia. – Wierzę, że tak się stanie. Jestem bardzo cierpliwym człowiekiem. To jest chyba moim największym atutem.

Na małżeństwo przyjdzie czas

Ihosvany przyjechał do Rzeszowa z uroczą dziewczyną. To Arais Arcia Peralta, jego narzeczona.

Arais jest Kubanką – opowiada zawodnik. – Poznaliśmy się cztery lata temu we Włoszech. Długo już jesteśmy ze sobą, razem mieszkamy. Wszystko jest na dobrej drodze, ale w tym roku ślubu jeszcze nie będzie.

Oboje byli razem w Turcji, oboje zamieszkają w Rzeszowie.

Bardzo nam tu się spodobało. Rzeszów jest nawet sympatyczniejszy od Stambułu – uśmiecha się Arais, która u boku swojego chłopaka wygląda jak kruszynka.

Moja narzeczona dba o to, aby w naszym domu królowały kubańskie potrawy – zachwala zalety panny Peralty Rivera. – Mieszkamy we Włoszech, ale to wcale nie oznacza, że polubiłem pizzę i lazanię, która jest dla mnie ciężkostrawna. Wolę zdecydowanie coś lżejszego, na przykład przygotowywany na różne sposoby makaron.

Kuba, moja ojczyzna

Rovera podkreśla, że interesuje się tym, co dzieje się w jego rodzinnym kraju.

Jestem na bieżąco z jej problemami politycznymi. Wiem, co się dzieje w sporcie. Tam są moje korzenie, tam mieszka moja rodzina i przyjaciele, tam jest moja ojczyzna – zamyśla się. – Bardzo chciałbym, aby na Kubie nastąpiły wreszcie jakieś zmiany. Zdaję sobie jednak sprawę, że chociaż moi rodacy są już mocno zniecierpliwieni i zmęczeni obecną sytuacją, to takie zmiany wymagają czasu. Kiedyś do nich dojdzie. Tęsknię za Kubą, ponieważ nie mogę do niej wrócić.

Europa da się lubić

Niedługo minie sześć lat, jak zamieszkał w Europie. Czy Stary Kontynent go zmienił?

Jestem teraz dziwną mieszanką. Czuję się pół-Europejczykiem i pół-Kubańczykiem. Musiałem się przystosować do obyczajów, do mentalności, do tego wszystkiego, co tutaj zastałem, ale korzenie kubańskie są we mnie bardzo mocne. O Polsce wiem mało. Gdy tu będę grał i mieszkał, to na pewno was bliżej poznam. Wierzę, że w Rzeszowie szybko przystosuję się do nowego środowiska.

źródło: gcnowiny.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved