Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Dwaj koledzy – pan W i pan P

Dwaj koledzy – pan W i pan P

Polscy siatkarze dwa razy pokonali w Catamarce Argentynę, ustanawiając swój rekord ośmiu zwycięstw z rzędu w Lidze Światowej. Najlepszy na boisku w sobotę był Michał Winiarski, zaś w niedzielę na środku siatki królował Daniel Pliński.

Podróż do Argentyny, która dla wszystkich polskich siatkarzy była traumatycznym przeżyciem najbardziej dała się we znaki Winiarskiemu. Skrzydłowy Itasu Trentino boi się latania i w samolotach przeżywał prawdziwe męki. Ale po wylądowaniu kłopoty „Winiara” wcale się nie skończyły. Michał był jednym z pechowców, który na lotnisku w Catamarce nie doczekał się na swoją torbę. (…) Ostatecznie dzień przed meczem jego rzeczy wreszcie dotarły do Catamarki i Winiarski mógł zagrać w swojej koszulce i swoich butach. I znowu był najlepszym zawodnikiem w drużynie Lozano.

W niedzielę polscy siatkarze wygrali 3:0, ale rozegrali jeden z najsłabszych meczów w tegorocznych rozgrywkach. Łukaszowi Żygadle brakowało precyzji w rozegraniu, a nasi atakujący mieli ogromne kłopoty z kończeniem akcji. (…) Biało-czerwoni grali nierówno, kłopoty miał uskarżający się tego dnia na ból nogi Winiarski, a najkorzystniej na tle słabego rywala spisywał się Pliński. Skuteczny w bloku i ataku „Plina” zdobył najwięcej punktów z Polaków, co środkowemu zdarza się rzadko. Z jednej strony świadczy to o dobrej grze Daniela, z drugiej o słabszej dyspozycji skrzydłowych.



Ale na tym polega siła zespołu Raula Lozano. Jednego dnia „wózek” ciągnie pan W, innego pan P.


Sześć udanych bloków, sześć punktów z ataku i jeden z zagrywki. Daniel Pliński był najskuteczniejszym zawodnikiem polskiego zespołu, który w niedzielę pokonał 3:0 Argentynę.

Drużyna Jona Uriarte bardzo wam pomogła wygrać ten mecz, popełniając aż 27 niewymuszonych błędów (przy 15 Polaków).

Spojrzałbym na to inaczej. To my, dzięki świetnym zagrywkom Mariusza Wlazłego, potrafiliśmy wygrać drugi set, mimo prowadzenia rywali 23:20. To pokazuje, że jesteśmy dobrą, pewną siebie drużyną. Inni się szarpią, wysilają, wysoko z nami prowadzą, ale w ostatecznym rozrachunku, to my wygrywamy. Przypadek? Czy nie za dużo tych przypadków? Ja uważam, że wicemistrzostwo świata dodało nam pewności.

Młodzi Argentyńczycy pozwolili wam wygrać, ale Bułgarzy nie pozwolą już sobie na tak głupie błędy, jakie popełniał Gustavo Schotis, psując ataki w karygodny sposób.

Scholtis w pierwszym meczu był znacznie bardziej skuteczny, ale my zmieniliśmy ustawienie w bloku i taktykę. Wymusiliśmy na nim te błędy. W tym nie było przypadku. A co do Bułgarii, przypomnę tylko, że w półfinale mistrzostw świata prowadzili z nami 23:21 i mieli piłkę w górze. A mimo to przegrali.

źródło: Przegląd Sportowy, sports.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved