Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Całowanie trenera Castellaniego w rękę

Całowanie trenera Castellaniego w rękę

W busie, który ruszył późnym wieczorem spod hali w Montreux, gdzie rozgrywano jeden z meczów turnieju Volley Masters, większość miejsc zajmowali Włosi. Z tyłu siedzieli Polak z Niemcem i z uwagą, żeby nie powiedzieć z pokorą, słuchali o czym rozprawiają ci z przodu.

A tamci analizowali przebieg wydarzeń minionego dnia, zastanawiali się nad taktyką na następne spotkania, wspominali wydarzenia z przeszłości, opowiadali dowcipy.

Z ośmiu drużyn, które grały w Montreux Volley Masters, trzy prowadzili trenerzy włoscy – Polskę, Rosję i Niemcy. Niebawem Alessandro Chiappini obejmie reprezentację Turcji. Do czołowego rosyjskiego klubu poszedł Daniele Bagnoli. Jastrzębski Węgiel w poprzednim sezonie zatrudnil Tomaso Totolo, na następny rok znalazł innego szkoleniowca na Półwyspie Apenińskim.



Włosi tworzyli swoją myśł szkoleniową przez lata – mówi Ryszard Bosek, który w tym kraju grał i pracował przez około dwadzieścia lat. – Brali od wszystkich liczących się m.in. Polski najlepsze elementy. Trzeba jednak pamiętać, że włoskiej szkoły nie tworzyli trenerzy. Odpowiednie warunki powstawały za sprawą szefów związku i klubów. Dlatego teraz czasem mówią, żebyśmy z Włoch sprowadzali nie tylko trenerów, ale również menadżerów i prezesów. Ryszard Bosek podkreślił, że Włosi tworząc swoją szkołę trenerską myśleli co najmniej pięć lat do przodu, a nie żyli tylko dniem dzisiejszym. Był taki okres w naszych klubach kiedy X zastępował Y w mieście Z, a zwolniony szedł na wolne miejsce w M i tak trwała karuzela, która szkoleniowo niczego nie wnosiła – powiedział Ryszard Bosek. – Praca była pewna. Jeżeli wymagamy konkurencji wśród graczy, to tego trzeba również domagać się od trenerów i prezesów. Ci ostatni są szczególnie ważni, gdyż to głównie od nich zależą warunki pracy.

Mistrz olimpijski i świata dodał, że bardzo ceni osiągnięcia Daniela Castellaniego w roli trenera BOT Skry Bełchatów, ale jest bardzo ciekaw jak Argentyńczyk poradziłby sobie w zeszłym sezonie w Gwardii Wrocław. – Jeżeli Castellani zdobyłby z tym klubem mistrzostwo Polski, to byłbym pierwszym, który pocałowałby go w rękę – powiedział Ryszard Bosek. – Za bardzo moim zdaniem chwalimy obcych, a ganimy naszych. Inna sprawa, że Włosi są zawsze razem. Bardzo się cieszą, gdy do jednego przychodzą kolejni. Z nami pod tym względem jest trochę inaczej.

Przed mistrzostwami świata kobiet w Japonii Giovanni Caprara bez ogródek mówił, że tylko miejsce w czwórce uratuje mu posadę. Gdy stanie się inaczej miejscowi trenerzy nie pozwolą mi zostać – mówił. – Jest mało chętnych do współpracy, a dużo do rzucania kłód pod nogi.

Jak mówi Ryszard Bosek słowa włoskiego szkoleniowca najlepiej oddają opór miejscowej materii przed nowym. Trzeba się kształcić, nauczyć co najmniej jednego języka, stawiać przed sobą coraz większe wymagania – kończy były trener męskiej reprezentacji Polski.

źródło: pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved