Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Sebastian Świderski: Jesteśmy trochę zbyt dumnym narodem

Sebastian Świderski: Jesteśmy trochę zbyt dumnym narodem

Nie ujmując nic polskim trenerom szkoda, że nie chcą się uczyć od lepszych. Trener Lozano zaprasza ich na różne spotkania, ale oni nie korzystają z tych możliwości - mówi Sebastian Świderski.

Czy Serie A naprawdę jest tak dobra, jak wszyscy o niej mówią?

Na pewno jest jedną z najmocniejszych lig na świecie. Grają tam najlepsi zawodnicy z całego świata. Rosja też ma swoją ligę i stara się »podkupywać« gwiazdy. Szokuje wielkimi transferami, ale życie tam jest naprawdę strasznie ciężkie, a sezon trudny. Temperatury i klimat są zupełnie inne niż w ciepłej Italii. Według mnie jeśli ktoś chce się nauczyć gry w siatkówkę, to Włochy są najlepszym miejscem.



Zgadza się pan z opinią, że poziom między ligami zaczyna się wyrównywać? Największe gwiazdy zaczynają powoli obierać kierunek wschodni, jak choćby słynny Giba.

W Rosji są tak wielkie pieniądze, że ciężko nie zrozumieć tych decyzji. Tym bardziej Giby, który ma już swoje lata, sporo wygrał i nic udowadniać już nie musi, bo jest jednym z najlepszych zawodników na świecie. Sportowo liga rosyjska, a także inne europejskie powoli zbliżają się do włoskiej, natomiast organizacyjnie i jeszcze im trochę brakuje. We Włoszech jest 14 wyrównanych zespołów i wszystkie walczą ze sobą. Pierwszy w tabeli może przegrać z ostatnim, co nie wywoła większej niespodzianki. Każdy mecz gra się na sto procent możliwości, do każdego trzeba podejść bardzo skoncentrowanym. Nie ma też »murowanych« faworytów. W ubiegłym roku Macerata zdobyła mistrzostwo Włoch, w tym praktycznie nie zmieniła składu, ale skończyła na dziesiątym miejscu.

Jak więc ocenia pan to, co działo się w minionym sezonie w Polsce?

Miałem okazję obejrzeć kilka spotkań. Gra się bardzo wyrównała. O mistrzostwo walczyły niemal do końca cztery zespoły. Jednak to, na co warto zwrócić uwagę to fakt, że coraz chętniej przyjeżdżają do nas zawodnicy zagraniczni. To oni w dużej mierze stanowią o sile poszczególnych klubów. Myślę, że idziemy we właściwym kierunku. Pojawiły się wreszcie pieniądze i sponsorzy, a wiadomo, że kasa rządzi nie tylko światem biznesu, ale i sportu. Dzięki temu obcokrajowcy też z większym zainteresowaniem patrzą na polską ligę.

I dotyczy to nie tylko zawodników, ale i trenerów. W Jastrzębiu znów będzie przecież pracował Włoch, Roberto Stantilli.

Według mnie to bardzo dobre rozwiązanie. Wystarczy spojrzeć na ubiegły sezon. W finale spotkali się przecież dwaj trenerzy zagraniczni. Polsce potrzeba dobrych szkoleniowców, bo żeby pójść do przodu musimy się od kogoś uczyć, a najlepiej uczyć się od lepszych od siebie. Kiedyś my byliśmy lepsi, teraz lepsi są Włosi.

W czym są lepsi?

Spory nacisk kładą na taktykę, technikę i przygotowanie zawodników. Ale nie wystarczy mieć jedynie wiedzę na ten temat, trzeba jeszcze potrafić właściwie ją wykorzystać. W Polsce te aspekty nie były dotąd tak bardzo rozwinięte. Trenerzy byli zamknięci w swoim środowisku, a od taktyki bardzo wiele zależy, bo na dzień dzisiejszy o wyniku decydują jeden, dwa punkty wygrane w końcówce.

Na podobne rzeczy zwracał wam też uwagę Raul Lozano, kiedy przyszedł do reprezentacji?

Tak. Zaczęliśmy realizować taktykę zespołową i to była przyczyna naszego sukcesu. Nie ujmując nic polskim trenerom szkoda, że nie chcą się uczyć od lepszych. Trener Lozano zaprasza ich na różne spotkania, ale oni nie korzystają z tych możliwości. W ubiegłym roku przyszło dwóch czy może trzech trenerów na pojedyncze treningi i to wszystko. To jest przykre. Ale my jesteśmy trochę zbyt dumnym narodem, a to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

Więcej w „Sporcie”

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved