Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Amsterdam, Paryż, Buenos Aires, Catamarca

Amsterdam, Paryż, Buenos Aires, Catamarca

fot. archiwum

Po dwóch kolejnych zwycięstwach nad Chinami w Lidze Światowej (3:1 i 3:2) wczoraj podopieczni Raula Lozano wyruszyli w najbardziej męczącą podróż w tegorocznych rozgrywkach. Z Chengdu musieli polecieć przez Europę do argentyńskiej Catamarki.

To wina firmy, która wykupuje bilety na przeloty. Zwiedzimy trochę świata, ale chyba nikt z nas się nie cieszy – przyznaje trener Lozano. – Zmęczenie jest duże, ale taki jest nasz zawód – dodaje Daniel Pliński .

 

Zapiąć pas



 

Biało-czerwoni popołudniu wylądowali więc w Amsterdamie, a stamtąd udali się do stolicy Francji. W Paryżu do zespołu dołączyło trzech zawodników. Pliński, Piotr Gruszka i Krzysztof Ignaczak (ten ostatni leci tylko do Argentyny, podczas gdy pozostali zostaną zapewne także na kolejny weekend i podróż do Bułgarii) zmienili Łukasza Kadziewicza , Sebastiana Świderskiego i Piotra Gacka , którzy wrócili do Polski na krótkie urlopy. Oczywiście nie będą tylko odpoczywać, ale dostaną także wytyczne co do indywidualnych treningów. Początkowo w ekipie na Argentynę miał się znaleźć także Grzegorz Szymański , ale problemy zdrowotne z kolanem go wyeliminowały. To uraz, który ciągnie się od pierwszego weekendu „światówki” w Łodzi.

 

Tak przebudowana drużyna o godzinie 22 wyleciała z Paryża do Buenos Aires. Tam czekała ich jeszcze droga do Catamarki, gdzie w sobotę i niedzielę (oba mecze o godzinie 18) rozegrane zostaną dwa kolejne spotkania LŚ. – Już nie mogę się doczekać pierwszych treningów z kolegami. Nie lubię podróży, więc będę trochę zestresowany lotem, ale trzeba zapiąć pasy i przeczekać aż samolot wyląduje – mówił nam jeszcze przed wylotem z Warszawy Pliński, który w południe odbył z kolegami ostatnie badania medyczne w jednej z warszawskich klinik. To one wykluczyły z podróży Szymańskiego.

 

Najważniejsze zwycięstwa

 

Nie będę wypowiadał się na temat kolegów. Wiem, że do Argentyny leci Daniel Pliński i musi się wziąć do roboty, aby powalczyć o miejsce w kadrze Lozano – przyznaje środkowy bloku. A rywalizacja na jego pozycji jest w tym roku niezwykle ostra. Znakomicie spisuje się ostatnio Wojciech Grzyb , formę utrzymuje Łukasz Kadziewicz , a powoli aspiracje coraz głośniej zgłasza Marcin Możdżonek. – To tylko mobilizuje mnie do jeszcze większej pracy. Trener ma prawo do własnej koncepcji i jak na razie jego praca pokazuje, że zawsze ma racje. W ciągu ponad dwóch lat pracy Lozano trafiał ze swoimi decyzjami, więc jeśli mnie nie będzie widział w składzie, przeżyję to i wzmocnię walkę o powrót do ekipy – kontynuuje Pliński.

 

Ostatnio coraz więcej ciepłych słów pada pod adresem Możdżonka, który w Chinach niejako zastąpił Plińskiego. – Zagrał cztery dobre spotkania. W Poznaniu i Bydgoszczy zaliczył debiut i spisał się kapitalnie, ale na wyjeździe w Chengdu grał już nieco mniej pewnie. Ale to była jego pierwsza podróż z reprezentacją i pewnie zapłacił za to cenę – usprawiedliwia kolegę „Plina”.

 

Zresztą w meczu z Chinami w ostatni weekend cała drużyna miała lekki kryzys. – Zdarzały się przestoje, ale to pewnie wina zmiany czasu. Najważniejsze, że wygraliśmy dwa kolejne mecze i mimo słabszej dyspozycji potrafiliśmy się pokazać jako drużyna walcząca do końca – dodaje środkowy reprezentacji.

źródło: Przegląd Sportowy, reprezentacja.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved