Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Marcin Prus: Trzeba wygrać jak najszybciej

Marcin Prus: Trzeba wygrać jak najszybciej

fot. archiwum

- Źle się zaczęło, dobrze się skończyło – tak w najkrótszy sposób można opisać nasz pierwszy mecz z ekipą Argentyny - ocenia Marcin Prus. Podkreśla też udany debiut młodych zawodników, mimo że od Marcina Możdżonka oczekiwał więcej.

Chłopaki nie wiadomo dlaczego rozpoczęli słabo. Nie potrafili dobrze zaserwować, obronić, zaatakować. Potem w miarę upływu czasu potrafili pokazać wolę walki i wygrać. Dobrze zaprezentowali się młodzi – Bartek Kurek jak na debiutancki występ zagrał bardzo dobrze. Marcin Możdżonek troszeczkę słabiej, bo można było oczekiwać od niego nieco więcej. Ale debiuty mają to do siebie, że różnie wychodzą. Mnie martwią przede wszystkim kontuzje. One też były powodem tej słabszej gry, bo gdybyśmy mogli wystawić w tym spotkaniu pierwszą szóstkę, byłoby zdecydowanie prościej – dodaje Prus Taki a nie inny przebieg meczu z Argentyną wynikał z naszej słabszej gry, a nie z dobrej postawy rywala. Można tak stwierdzić po tych trzech meczach w Lidze Światowej, które rozegraliśmy do tej pory. Pierwsze spotkanie z Chinami było w naszym wykonaniu naprawdę bardzo dobre, potem trudna przeprawa z Azjatami zakończona zwycięstwem 3:2, a teraz 3:1 z Argentyną po słabym meczu. Z pojedynku z "Albicelestes" trzeba będzie wyciągnąć wnioski, wyeliminować popełnione błędy i jak najszybciej wygrać w niedzielę. Czekają nas bowiem trzy bardzo trudne weekendy na wyjeździe, w Chinach, Argentynie i Bułgarii. Trener Lozano będzie miał twardy orzech do zgryzienia przed tymi spotkaniami, bo na mecze wyjazdowej trzeba zabrać zawodników doświadczonych, przyzwyczajonych do trudności związanych z podróżą i bardzo ciężką aklimatyzacją – analizuje mistrz świata juniorów z 1997 roku.

 

Powiedział Pan o nieco słabszym debiucie Marcina Możdżonka? Przecież środkowy PZU AZS-u Olsztyn aż 6-krotnie w tym spotkaniu zatrzymał rywali blokiem!



 

Po zawodniku mierzącym 211 centymetrów oczekiwałbym jednak nieco więcej.

 

Trener Lozano powiedział po spotkaniu, że słabe w naszym zespole było przyjęcie. Czy Pan też to zaobserwował?

 

O to trzeba zapytać się Pawła Zagumnego , bo to on otrzymuje piłki od przyjmujących. No cóż, etap przygotowań jest taki jaki jest. W piątek do zespołu po długiej przerwie powrócił na dodatek Krzysiek Ignaczak . A to jest zawodnik, który aby dobrze grać musi funkcjonować w pewnym środowisku. W Poznaniu to nie był ten "Igła", nie było po nim widać tej żywiołowości, którą zwykle się wyróżniał. Po części go rozumiem, bo gdy po pewnym czasie człowiek wraca do gry w reprezentacji, widząc te 5 czy 6 tysięcy kibiców mimo całego posiadanego doświadczenia zaczyna się stresować. Miejmy nadzieję, że w drugim meczu z Argentyną zagra już tak jak zwykle i będzie brał 60 procent boiska na siebie, bo to właśnie jest ten Krzysiek Ignaczak, a nie ten, którego widzieliśmy dzisiaj, któremu ktoś stara się pomóc, bo sobie nie do końca radzi.

 

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Jak podoba się Panu praca przy Lidze Światowej w charakterze dziennikarza?

 

Bardzo. To początek mojej współpracy z telewizją Polsat. Miejmy nadzieję, że w następnych transmisjach będę radził sobie coraz lepiej. W naszym studiu zajmujemy się otoczką Ligi Światowej. Mi się to podoba, mogę być przy siatkówce, do której uprawiania na poziomie wyczynowym na 99 procent nie wrócę. Po dziewięciu operacjach są małe szanse na to, by udało mi się powrócić do gry na wysokim poziomie. Ale tak jak powiedziałem, cieszę się z tego, że mogę być przy siatkówce.

 

Rozmawiał Grzegorz Wojnarowski (wp.pl)

źródło: wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved