Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wielka feta w Sosnowcu

Wielka feta w Sosnowcu

W obecności Wiceprezydenta Miasta Sosnowiec, działaczy ŚZPS, prezesów, działaczy, trenerów, zawodników oraz kibiców Płomienia Sosnowiec – przy lampce szampana, dziś w Sosnowcu odbyło się fetowanie wejścia tej drużyny do PLS-u.

O tym wszystkim specjalnie dla naszego serwisu wypowiedzieli się Prezes Zarządu Paweł Kaczmarczyk, trener Mirosław Zawieracz, Rafał Legień i kapitan zwycięskiej drużyny Jakub Łomacz.

O 17.30 w hali przy ul. Żeromskiego po raz kolejny zebrali się kibice, działacze, trener, zawodnicy, rozgorzała muzyka i… nie, nie rozpoczęto kolejnego meczu ligi, ale wszyscy zaczęli świętować awans sosnowieckiej drużyny do PLS. Spiker jednak niczym jak przed kolejnym meczem wywołał zawodników, którzy pojawiali się na parkiecie sosnowieckiej hali. Adrian Stańczak, Marcin Grygiel, Tomasz Tomczyk, Jakub Łomacz, Dominik Kwapisiewicz, Rafał Legień, Dariusz Szulik, Marcin Kudłacik, Grzegorz Kosok, Łukasz Jurkojć i Robert Kiwior byli witani niczym zwycięzcy gromkimi brawami oraz okrzykami. Towarzyszył im oczywiście ich przywódca i kierownik Mirosław Zawieracz.



Każdy z zawodników otrzymał pamiątkowy medal, cały zespół otrzymał Puchar za wywalczenie awansu do PLS, zaś puchar dla najlepszego zawodnika tego sezonu powędrował do Jakuba Łomacza. Były podziękowania, życzenia oraz wiele ciepłych słów kierowanych do różnych osób. Bardzo wiele zawdzięczano Prezesowi Honorowemu Płomienia Sosnowiec – Piotrowi Hałasikowi, który z kolei bardzo serdecznie podziękował zawodnikom za walkę, oraz co jasne za awans zespołu do ekstraklasy. Następnie – już w części nieoficjalnej – kibice mogli zejść na parkiet do swoich ulubionych zawodników, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie oraz zdobyć bez żadnych problemów autograf. Wszystko to odbywało się przy szwedzkim stole, gdzie kibice razem z zawodnikami mogli degustować się różnymi pysznościami.

Z Prezesem Zarządu Pawłem Kaczmarczykiem rozmawia Marcin Wypych.

Marcin Wypych: – Rok temu Sosnowiec dramatycznie spada do I Ligii, klubowi grozi upadek, a Pan przejmuje stery w zarządzie. Jak to się wszystko układało?

Paweł Kaczmarczyk: – Przede wszystkim naszym celem było pozostawienie klubu w Sosnowcu. Wiemy, że groził mu realny upadek i przeniesienie do Jaworzna. Jednak bardzo dobrze, że udało nam się to zrobić – czyli pozostawić klub u siebie. Piotr Hałasik bardzo nam pomógł; znalazł sponsorów, sam także wyłożył znaczną część pieniędzy. Następnie zaczęliśmy kompletować zespół. Większość zawodników miała kontrakty wieloterminowe, więc przystąpiliśmy jedynie do renegocjacji. W tym miejscu dziękuję także zawodnikom, że zgodzili się na obniżenie swoich pensji często nawet o 50%, a były takie kontrakty gdzie nawet o 70%. Cieszę się, że zagrali pełną mocą i wywalczyli ten awans.

Czy w trakcie rozgrywek pojawiła się myśl: chłopaki PLS jest w naszym zasięgu?

Przyznam szczerze, że ja osobiście po cichu w głowie miałem takie myśli, aby ten awans zrobić. Głośno tego nie mówiłem, bo wiadomo, czekaliśmy aż zacznie się liga, jak będą kształtować się inne zespoły etc. Kiedy po pierwszej rundzie widzieliśmy, że awans jest faktycznie do zrobienia, to dlaczego mielibyśmy z tego nie skorzystać. Zaczęły się przygotowania, wzmożone treningi i… mamy PLS.

Trener Mirosław Zawieracz to był losowy wybór czy bardziej od dawna obserwowany kandydat na stanowisko?

Z Mirkiem Zawieraczem było tak. Wiadomo, że z drużyną rozstał się Marian Kardas – bo wcześniej dostał wypowiedzenie, także Radek Panas otrzymał ofertę z Częstochowy, więc już wtedy pod koniec sezonu, rozpoczęliśmy poszukiwanie nowego szkoleniowca. Zgłosiło się kilku trenerów, między innymi także Mirek. Zaciągnęliśmy jeszcze opini innych szkoleniowców, porozmawialiśmy z Mirkiem i tak został trenerem. Jak by się pan mnie zapytał jaki jest mój najlepszy transfer tego roku, odpowiem: Mirosław Zawieracz.

Więc czy trener Zawieracz zostanie na kolejny sezon w Sosnowcu?

Nie śni mi się rozstawać z Mirkiem Zawieraczem. Jest z naszej strony bardzo duża wola, aby to właśnie on nadal prowadził Płomień, prowadził ten zespół w PLS-ie i z tego co wiem, on tez taką wolę ma. Zostaje tylko kwestia dogadania warunków.

Z różnych źródeł można dowiedzieć się o licznych wzmocnieniach zespołu? Na ile są one prawdą?

To wszystko, to są dywagacje i spekulacje dziennikarzy. Jeżeli nawiązuje pan do artykułu z Wyborczej, to tak naprawdę jeszcze z żadnym z wymienionych tam zawodników nie rozmawialiśmy, i tak jak oni tak i my zdziwiliśmy się rzekomo tymi rozmowami. Ja będę podpisywał kontrakty dopiero wtedy jeśli będę wiedział, że mam pieniądze zapewnione na PLS. Jeśli nie uda mi się tego zrobić, wtedy nie podpisze żadnego kontraktu. Nie będę marnował wyników finansowych spółki, a także sezonu ligowego zawodnikom.

Kiedy będzie wiadomo jaki jest budżet w klubie sosnowieckim i ewentualnie jakie będą transfery?

Tzn. ja planuję budżet na poziomie minimum 3,5 miliona – zastrzegam, że to taki mój plan, a czy on zostanie wykonany – no mam nadzieję, że nawet z nawiązką. Myślę, że do 3 tygodni wszystko powinno się rozwiązać.

Co czuje prezes zarządu w dzisiejszym dniu?

Przyznam, że jestem wzruszony. I tutaj, gdy tak przemawiałem, to troszeczkę mnie zatkało ze wzruszenia. Myślę, że też pewną dumę i sporą satysfakcję, bo nie każdy miał szansę, żeby w wieku 25 lat zostać prezesem spółki akcyjnej i zrobić taki awans. Ja dziękuję właścicielom za zaufanie, bo to dla nich też trudna decyzja, powierzyć spółkę młodej osobie, nie czarujmy się z niewielkim doświadczeniem. Natomiast oni zaryzykowali i myślę dzisiaj są zadowoleni.

Dziękuję za rozmowę.


Z trenerem Mirosławem Zawieraczem rozmawia Marcin Wypych.

Rok temu Sosnowiec i Joker Piła spadły do I ligi. W tym roku oba zespoły walczyły o awans do PLS. Pan jednak zmienił klub opuszczając Piłę i przychodząc do Sosnowca.

Mirosław Zawieracz: – Powodem do tego, że przyszedłem do Sosnowca był… jeden telefon, telefon działaczy tego klubu z propozycją pracy z tą drużyną. Zgodziłem się, przepracowaliśmy ciężko 10 miesięcy i mamy to co mamy.

Jak te 10 miesięcy wyglądało? Przyświecał wam cel awansu do PLS?

Nie, naszym celem było utrzymanie się i awans do pierwszej piątki. Później zaczęliśmy myśleć o PLS. Te 10 miesięcy, to były ciężkie miesiące, okupione ciężką pracą, determinacją chłopaków. Opłacało się, bo Płomień jest w PLS.

W finale o awans graliście przecież z dobrze znanym panu zespołowi z Piły, gdzie I trenerem jest pana ówczesny asystent.

Wie pan, w tej pracy jest tak, że jak się podpisuje kontrakt, nie ważne czy w Sosnowcu, Pile czy Warszawie, to do czegoś człowiek się zobowiązuje. Nie ważne jaki był to przeciwnik, gdy wychodziłem z drużyną na boisko, moim celem był zwycięski mecz.

Niektórzy mówili, że czym Piła może zaskoczyć ich byłego trenera?

Tzn. ja nie tylko do meczów z Piłą, ale do każdego starałem się przygotować. Wiadomo, że taktyka gry jest podstawą na boisku, a każda drużyna ma ją trochę inną, dlatego wobec każdej drużyny, czy to Piła, czy Bzura Ozorków, do każdego zespołu podchodziłem na 200% możliwości. Każdy zespół miałem rozpracowany, to też ułatwiało nam grę. Piła jednak rzeczywiście, nie miała przed nami, żadnych tajemnic.

Co czuje trener zwycięskiej drużyny w dzisiejszym dniu?

Radość.

Chciałby pan trenować w przyszłym sezonie Płomień?

Pewnie. Wie pan w pracy trenerskiej jest tak, że każdy trener który obejmuje obojętnie który zespół z reguły podpisuje umowę o pracę na dwa lata, gdyż w rok nie jest w stanie zrobić wszystkiego. My mamy jeszcze dużo do roboty, tzn. ten zespół. Przez te 10 miesięcy nie byliśmy w stanie wszystkiego zrobić, więc… warto to dokończyć razem. To zadanie na następny sezon.


Rafał Legień:Uważam że pomiędzy ekstraklasą, a I ligą jest duża różnica sportowa, więc ten zespół po małych przeróbkach potrafił zagrać bardzo dobre zawody i wywalczyć sobie awans. Szczerze… to rok temu, dzień po ostatnim meczu kiedy spadliśmy do I ligi, pojawiła się myśl o tym, żeby dać sobie już spokój z siatkówką, zakończyć karierę. Jednak po rozmowie z działaczami Płomienia, chciałem się wywiązać z kontraktu i pomóc drużynie w awansie do PLS. Wracając do sezonu, uważam że był on łatwy. Praktycznie było tylko kilka meczów, w których można było zagrać na wysokim poziomie, a resztę szło wygrać na spokojnie mądrą grą. Jeżeli chodzi o przyszły sezon… to mam jeszcze ważny kontrakt i… też chciałbym się z niego wywiązać.


Jakie były dla Ciebie te kolejne 10 miesięcy w Sosnowcu?

Jakub Łomacz: – Na pewno zdecydowanie lepsze niż w poprzednim sezonie. Wtedy na serio było ciężko, przede wszystkim z naszymi głowami. W tym sezonie zaś, bardzo dobre przygotowanie przez trenera i psychiczne i fizyczne… dawało nam pewność, że znów możemy wygrywać, co się potwierdzało z meczu na mecz.

Będzie ciężko Płomieniowi utrzymać się w PLS-ie?

No z pewnością nikt nie chciałby powtarzać sezonu ze spadkiem, jest to okropna rzecz! Z tym zespołem, który teraz mamy, myślę że walczylibyśmy tylko o utrzymanie. Na pewno potrzebne są wzmocnienia, jednak przy zakupie kilku zawodników na kluczowych pozycjach jesteśmy w stanie nie tylko walczyć o utrzymanie, ale o górne lokaty w tabeli.

Czy zagrasz w przyszłym sezonie w PLS-ie z Płomieniem?

Na pewno bardzo bym chciał. W tym roku skończył mi się kontrakt, jednak myślę że usiądziemy z prezesem do rozmów niedługo i będą one pomyślne. Zżyłem się i z klubem i miastem i kibicami, więc trudno by mi było opuszczać Sosnowiec.

Zobaczymy w przyszłym sezonie braci Łomacz po obu stronach siatki?

Do końca jeszcze jest niepewna sytuacja mojego brata w Warszawie, więc nic nie można pewnie powiedzieć. Być może wybierze inną opcję aby więcej grać, rozwijać się… jednak jestem dobrej myśli, że w niedalekiej przyszłości zobaczymy taką sytuację.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved