Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Daniel Castellani: Stawiano mi wysoko poprzeczkę

Daniel Castellani: Stawiano mi wysoko poprzeczkę

Daniel Castellani był jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie, w chwili, gdy w hali "Energia" w Bełchatowie zabrzmiał po raz ostatni w obecnym sezonie sędziowski gwizdek.

Argentyński szkoleniowiec BOT Skry Bełchatów nie krył łez wzruszenia i bardzo długo nie mógł uwierzyć, że wywalczone mistrzostwo Polski to fakt, nie marzenie. Kilka dni później przedłużył kontrakt ze Skrą na kolejne dwa lata, podobnie jak środkowy Janne Heikkinen oraz Mariusz Wlazły.

Finał PLS to był chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Odniesione przez nas zwycięstwo jest zwieńczeniem długiej i ciężkiej pracy. Cieszę się, że w następnym sezonie znów będę pracował ze Skrą – powiedział Castellani.



Jak mógłby pan podsumować pierwszy rok pracy w Polsce?

Przede wszystkim pragnę podziękować wszystkim, z którymi przyszło mi pracować przez ten czas. W Bełchatowie spotkałem się z ludźmi świadomymi celu, jaki obrali. To miejsce idealne do ciężkiej pracy pod każdym względem. Praca w Bełchatowie sprawiła mi ogromną frajdę. Niczego nam nie brakowało, naszym obowiązkiem było trenowanie i wygrywanie meczów. Gdy tylko pojawiał się mały problem, od razu zbierała się ekipa i próbowano sprawę rozwiązać. O każdego z osobna dbano z wielkim zaangażowaniem. Wielokrotnie podkreślałem, że spotkałem się tu z profesjonalizmem, zarówno ze strony działaczy i szefów klubu, jak i zawodników świadomych swojej misji i zawodu jaki wykonują.

To był nie tylko ciężki, ale również bardzo długi sezon.

Tak, liga zaczęła się bardzo późno, co było spowodowane mistrzostwami świata. Kalendarz był bardzo napięty, nie było czasu na odpoczynek i zgranie nowego składu, a dwa spotkania w Lidze Mistrzów przed MŚ to było za mało, żeby się dotrzeć. Końcówka play offu okazała się bardzo wymagająca. Oba zespoły, zarówno Skra jak i Jastrzębie, resztkami sił walczyły o złoto, dlatego dziękuję chłopakom, że wytrzymali trudy batalii o mistrzostwo kraju. Według mnie ten sezon Skra może zaliczyć do bardzo udanych. Przebrnęła przez rundę zasadniczą notując zaledwie jedną porażkę z PZU AZS Olsztyn i dwie w play offie, i to w finale z Jastrzębskim Węglem – co daje trzy przegrane ligowe w sezonie. Jest to wyczyn godny pochwały. Przyszło mi pracować z wicemistrzami świata, a więc na mnie również ciążyła odpowiedzialność, żeby odpowiednio wykorzystać potencjał tych chłopców, jednocześnie ich nie zawieść. Oni po ogromnym sukcesie na arenie światowej chcieli osiągać sukcesy także na polskiej ziemi, przed polskimi kibicami.

Czuł pan presję sukcesu?

Presja była i to nie dlatego, że stawiano mi wysoko poprzeczkę. Ja sam przychodząc do Bełchatowa wiedziałem jaki klub obejmuję. Mistrz Polski, zwycięzca Pucharu Polski, wicemistrzowie w składzie – to zobowiązuje do pokazania się z jak najlepszej strony.

Co chciałby pan poprawić, jak zamierzacie wzmocnić szeregi Skry?

Jeszcze za wcześnie aby o tym mówić. Musimy ochłonąć po zwycięstwie, dopiero wtedy spotkamy się i będziemy rozmawiać. Jest kilka renomowanych nazwisk na „liście życzeń”, ale jak będzie się przedstawiać skład drużyny, okaże się za miesiąc, może dwa.

Więcej w „Sporcie”

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved