Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Znicz Gorzów – święto znanych i nieznanych

Znicz Gorzów – święto znanych i nieznanych

Gorzowski Znicz nie istnieje od 1993 roku. Ale za to do dziś pozostał w sercach byłych siatkarzy, siatkarek, trenerów i działaczy, którzy licznie stawili się na weekendzie wspomnień.

Przemysław Pieczyński, historyk gorzowskiej AWF, organizator spotkania: – Co jest najwartościowsze w życiu? Właśnie ludzie, których spotykamy na swojej drodze – mówił w piątkowy wieczór wyraźnie wzruszony. – Dlatego te spotkanie jest dla mnie takie ważne. Niektórzy z naszych kolegów i koleżanek nie byli w Gorzowie przez siedem i więcej lat. To była świetna okazja, aby znów się zobaczyć, powspominać, zapytać co teraz robią.

Uczestnicy spotkania rozegrali w piątek w hali AWF przy Słowiańskiej kilka towarzyskich gierek. Wieczorem we wspólnym siatkarskim gronie biesiadowali w pubie Fahrenheit, a w sobotnie przedpołudnie zjawili się w Nierzymiu i pograli na piasku.



Wspomnieniom nie było końca. – Przypomina się młodość, kiedy beztrosko trenowaliśmy w jednym klubie, ja sam zacząłem ćwiczyć w Zniczu w czwartej klasie szkoły podstawowej – opowiadał Pieczyński. – Wielką wartością tego spotkania jest to, że obok siebie przy jednym stole, po jednej stronie siatki stanęli znani i mniej znani zawodnicy. Cieszyliśmy się, że przyjedzie Sebastian Świderski i inni świetni ligowcy, ale Znicz to nie tylko utytułowani wychowankowie, ale także siatkarzy czy siatkarki, którzy musieli się odnaleźć w życiu poza parkietem.

Nazwiska gości weekendu wspomnień robią jednak wrażenie. Na spotkanie przyjechali Sebastian Świderski (był tylko w piątek, bo musiał wyjechać na badania lekarskie kadry, miał także zobowiązania wobec sponsora reprezentacji), Radosław Maciejewicz (jego brat Paweł grał w tym czasie ze Skrą Bełchatów w decydującym meczu o mistrzostwie Polski), Karol Hachuła, Roman Bartuzi, czy Jerzy Boguta. Wszyscy byli kiedyś związani ze Zniczem.

Radosław Maciejewicz, siatkarz ekstraligowej Politechniki Warszawa, wychowanek Znicza: – Czas spędzony w Zniczu wspominam bardzo dobrze, bo na jednym z obozów sportowych poznałem moją żonę Anię – mówił z uśmiechem.

Andrzej Stanulewicz, trener – ratownik, który przed tygodniem awansował z Orłem Międzyrzecz do I ligi: – Trafiłem do Znicza w szkole średniej, gdy uczyłem się w gorzowskiej budowlance. To był dla mnie bardzo ważny czas, do dziś pamiętam zajęcia pod okiem trenera Alberta Żurawskiego. Wtedy ukształtowałem się siatkarsko.

Znicz powstał na przełomie lat 50-tych i 60-tych na bazie zrzeszenia sportowego „Zryw”. Początkowo funkcjonował do 1974 r., gdy przekształcił się w SZS-AZS przy AWF. Ten stan trwał jednak zaledwie cztery lata. Klub wrócił do nazwy Znicz i istniał do 1993 r. – Nie przetrwał jednak przekształceń ustrojowych, bo skończyło się centralne finansowanie – wspominał historyk AWF. Młodzież zasiliła siatkarski KS Stilon, a obiekty trafiły do MOS MKKS, tworząc bazę dla gorzowskich kajakarzy.

Bardzo byśmy chcieli reaktywować teraz ten nasz MKS Znicz – zapowiedział Pieczyński. – Znów zajmowalibyśmy się szkoleniem młodzieży. Całe środowisko siatkarskie jest tu zgodne. Nie ma ligowych zespołów, nie ma ekstraklasowego wyczynu bez wychowanków, a do tego niezbędna jest systematyczna praca z młodzieżą. Nie ma innej drogi, bo przecież gdy Stilon zdobywał Puchar Polski, gdy był drugą drużyną w kraju, to o sile tego zespołu stanowili wychowankowie: Świderski, Hachuła, Kocik, bracia Maciejewiczowie.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved