Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jacek Wiśniewski: Te dwa lata nie były złe

Jacek Wiśniewski: Te dwa lata nie były złe

- Dowiedziałem się od zarządu, że kogoś dobrego trzeba zastąpić kogoś bardzo dobrym, a mnie zaproponowano posadę asystenta trenera. Nie wiem jeszcze, czy ją przyjmę - mówi pierwszy (jeszcze) trener siatkarek Stali Mielec.

Marcin Lew: W ostatnim tygodniu dowiedział się Pan, że działacze Stali nie widzą już Pana w roli pierwszego szkoleniowca. Jak Pan zareagował na tę wiadomość?

Jacek Wiśniewski: Każdy ma jakiś swój kontrakt, a mój akurat kończy się w czerwcu. Dowiedziałem się od zarządu, że kogoś dobrego trzeba zastąpić kogoś bardzo dobrym, a mnie zaproponowano posadę asystenta trenera. Nie wiem jeszcze, czy ją przyjmę. Mam czas do końca trwania kontraktu i wtedy podejmę decyzję.



Większych zarzutów do Pana pracy mieć chyba nie można. Dwukrotnie utrzymał Pan zespół w lidze, nie mając wcale składu gwarantującego zajęcia miejsca w pierwszej ósemce.

Każdy wynik można odebrać dwojako. Dla jednych mogą być sukcesem, a dla innych porażką. Ja myślę, że te dwa lata nie były złe. Pamiętam dokładnie co działo się dwa sezony temu, gdy nie wiadomo było, czy siatkówka w Mielcu w ogóle będzie. Wzięliśmy się za to i udało się ją odbudować.

A jak Pan odbiera te dwa lata?

Cieszy mnie to, co osiągnąłem z tym zespołem przez dwa sezony. Dwukrotnie utrzymaliśmy się w lidze i gramy dalej. Po pierwszym sezonie trochę buńczucznie zacząłem zapowiadać, o co możemy walczyć. Ale analizując składy innych drużyn i ich grę, trzeba było wylać sobie kubeł zimnej wody na głowę i wrócić do walki o ligowy byt.

Ale jest Pan zadowolony?

Tak. Jak zaczynałem zabawę z siatkówką w 2001 roku, nie przypuszczałem, że tak wcześnie, w wieku niespełna 30 lat, otrzymam szansę prowadzenia zespołu jako pierwszy trener. Rzucono mnie na głęboką wodę. Udało mi się nie utopić, a nawet dopłynąć do brzegu. Utrzymaliśmy się w lidze, gramy dalej w ekstraklasie i możemy budować nowy zespół.

Ten sezon jeszcze się nie skończył. Jak się prowadzi zespół, wiedząc, że bez względu na rozstrzygnięcie rywalizacji walki o siódme miejsce decyzja co do Pana osoby została podjęta?

Człowiekowi to zawsze różne rzeczy po głowie chodzą. Ja jednak mam tak, że gdy staję przy linii boiska w trakcie meczu, zapominam o wszystkim innym. Pozostałe sprawy odchodzą na bok i robię wszystko, żeby wygrywać. Taki mam charakter, że lubię wygrywać.

Te dwa sezony w Stali były Pana debiutanckimi jako pierwszego trenera. Nie żal byłoby wracać do pracy asystenta?

Ja odpowiem na to pytanie jako nauczyciel. To wygląda tak, jakbym nie otrzymał promocji do następnej klasy. Ale decyzję podejmę później.

Dużo mówi się o duecie Roman Murdza – Jacek Wiśniewski. Jak Pan to widzi?

Tak jak Pan powiedział, że na razie mówi się dużo. Nie ma jednak konkretów. Ja czekam na informację od zarządu, kto miałby być pierwszym trenerem i komu miałbym pomagać. Nie ukrywam, że od tego też zależy moja decyzja.

A jeśli nie Mielec, to…?

O decyzji zarządu dowiedziałem się w środę, a środowisko siatkarskie dopiero w czwartek lub piątek. Do poniedziałku [wtedy była przeprowadzona rozmowa – przyp. red.] nie było za wiele czasu na jakiekolwiek propozycje. Mam jednak nadzieję, że moja praca zostanie zauważona i że jakieś propozycje pracy się pojawią.

*Jacek Wiśniewski jest trenerem siatkarek Stali Mielec. Dwukrotnie utrzymał zespół w Lidze Siatkówki Kobiet. Obecny sezon ma być jego ostatnim w Mielcu, na stanowisku pierwszego trenera, gdzie zastąpić go ma bardziej doświadczony szkoleniowiec. Jemu z kolei zaproponowano posadę asystenta.

Rozmawiał Marcin Lew – Gazeta Wyborcza.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved