Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Ivan Miljković – „Ivan Groźny”

Ivan Miljković – „Ivan Groźny”

fot. archiwum

Atakujący choć ma zaledwie 27 lat, osiągnął już w siatkówce prawie wszystko. Ivan Miljković zadebutował w reprezentacji Jugosławii w 1997 roku, po zaledwie jednym sezonie rozegranym w lidze, w barwach Partizana Belgrad.

Są zawodnicy, którzy mają idealne parametry fizyczne aby znakomicie grać w siatkówkę, ale mentalnie nie są do tego przygotowani. Są też tacy, którym pomimo wspaniałych sportowych charakterów brakuje jednak motoryki bądź kilku centymetrów wzrostu. I wreszcie – są też ludzie, którzy pod każdym względem wydają się stworzeni do tej gry, choć jest ich bardzo niewielu. Na przykład Ivan Miljković.

 

Jego debiut w kadrze był wówczas jedynie zachętą dla 18-latka, który poznawał powoli wielką siatkówkę. Kiedy w 1998 roku Jugosławia zdobywała wicemistrzostwo świata, Miljković był jedynie statystą. Jednak już dwa lata później, kiedy Jugosławia zdobywała złoty medal olimpijski, Ivan grał w zespole pierwszoplanową rolę, będąc suwerenem na pozycji atakującego.



 

Od tego czasu ten mierzący 206cm zawodnik zaczął robić stałe postępy, choć osiągnął już jako junior to, na co większość zawodników bezskutecznie pracuje przez całe swoje siatkarskie życie. Nie ma nadzwyczajnego zasięgu (354cm) – nie atakuje zwykle nad blokiem rywali, ale zawsze znajduje dziury w bloku, względnie przełamie ręce przeciwników siłą swojego uderzenia. Miljković bardzo poprawił zagrywkę, która w jego wykonaniu stała się śmiertelną bronią, a jego atak stał się bardziej urozmaicony. Wtedy też nadano mu pseudonim „Ivan Groźny”.

 

Znakiem firmowym Miljkovića jest jednak rzadko spotykana, a wyraźnie częściowo nabyta od braci Grbićów, umiejętność odwracania losów niemal przegranych już spotkań. Dzięki swojej mentalnej i czysto technicznej wszechstronności udziałem Miljkovića stało się wiele sukcesów – oprócz medali Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich siatkarz ten zdobył także medale Ligi Światowej i Pucharu Świata, a ostatnio także Mistrzostwo Włoch w barwach Lube Banca Marche Macerata.

 

Opisując karierę klubową Miljkovića należy skupić się na jego występach właśnie we Włoszech. W 2000 roku Miljković opuścił słabą ligę serbską i podpisał kontrakt w Italii. Co w przypadku siatkarzy zagranicznych występujących na Półwyspie Apenińskim dość nietypowe, Miljković pozostaje wierny barwom jednego klubu, Maceraty, od 5 lat. W 2002 roku udało mu się wygrać Ligę Mistrzów, po wygraniu turnieju finałowego w Opolu. Dwukrotnie (w 2001 oraz w bieżącym roku) Macerata z serbskim atakującym w składzie zdobyła także Puchar CEV.

 

Trudno jest wskazać element siatkarskiego rzemiosła, w którym Miljković miałby jeszcze coś do poprawienia. Być może dałoby się sformułować zastrzeżenia odnośnie stabilności jego formy – kiedy gra słabiej zarówno reprezentacja Serbii, jak i Macerata miewają kłopoty. W decydujących momentach Ivan Miljković nie zawodzi jednak nigdy – jeżeli przegrywa, to tylko po ciężkiej walce ze wspaniale grającym rywalem. Tak było w niezapomnianym finale Ligi Światowej w 2004 roku, kiedy to Serbowie ulegli Brazylii 2:3, a w tie-breaku 29:31. Po dwóch stronach siatki oglądaliśmy wówczas wspaniały pojedynek dwóch wielkich siatkarzy, Miljkovića i Giby. Obaj wzięli na siebie ciężar gry swoich zespołów, jednak dzięki błysku geniuszu tamtym razem zwyciężył Brazylijczyk.

 

Reprezentacja Serbii zaczyna mieć jednak problem. Młode pokolenie znacznie ustępuje umiejętnościami starszemu i Ivan Miljković, jako najmłodszy spośród wielkich gwiazd serbskiej siatkówki, może zostać w niedługim czasie osamotniony w roli lidera zespołu. Może się okazać, że sam wielki "Ivan Groźny" nie będzie w stanie wygrywać dla Serbii całych meczów i turniejów, a brak wsparcia ze strony kolegów obniży poziom gry Serbów. Tak było na przykład w ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata – w drugiej części turnieju Miljković był kompletnie wytczerpany poprzednimi meczami i po prostu nie miał już sił. Zniżka formy tego zawodnika trwała jeszcze długo potem – w lidze włoskiej Ivan był cieniem samego siebie i zdarzało mu sie w jednym meczu być nawet 10-krotnie zablokowanym przez rywali.

 

Jeżeli ktokolwiek choć trochę znający się na siatkówce zostanie poproszony o podanie kilku nazwisk najlepszych na świecie atakujących po przekątnej z rozgrywającym, na liście z pewnością znajdzie się nazwisko Ivana Miljkovića. Serb pozostaje jednak bardzo skromną i spokojną osobą – przyjemność sprawia mu rysowanie, czytanie książek i słuchanie muzyki. Jego ulubioną książką jest "Wojna i Pokój" Lwa Tołstoja, a pytany o inne sporty odpowiada, że lubi koszykówkę.

źródło: wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved