Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Kamila Frątczak: Nie daj Bóg jakaś kontuzja

Kamila Frątczak: Nie daj Bóg jakaś kontuzja

Kto wie, czy gdyby nie kontuzje, nie zrobiłaby co najmniej równie wielkiej kariery, jak jej słynne koleżanki z kadry. Niestety, jedna z najlepszych naszych atakujących miała niesamowitego pecha. - Najważniejsze dla mnie jest to, że wreszcie jestem zdrowa - mówi Kamila Frątczak.

Po trzech sezonach w słonecznej Italii długonoga siatkarka, do której wzdycha wielu kibiców, myśli o powrocie do polskiej ligi i być może w przyszłym sezonie znów zobaczymy ją na polskich parkietach.

Mam oferty z Włoch, ale zastanawiam się, czy je przyjąć – mówi. – Jestem tu dość długo, ale wielkich sukcesów nie odniosłam. Dlatego poważnie zastanawiam się nad powrotem.



Na razie Kamila kończy ligowy sezon we Włoszech. Jej drużyna, Europea 92 Isernia, zajmuje 11. miejsce w Serie A2.

Brakuje nam już tylko jednego zwycięstwa, by spokojnie utrzymać się w lidze – dodaje. – Teoretycznie nic złego przytrafić nam się nie może.

Ostatnie spotkania Kamila oglądała jednak z ławki rezerwowych. Nowy szkoleniowiec Mauro Fresa nie stawia na Polkę.

W drużynie są trzy zawodniczki z zagranicy – tłumaczy Kamila. – Na parkiecie grać mogą tylko dwie. Amerykanka Meika Wagner wyszła za Włocha i miała być już liczona jako Włoszka. A nie jest. Dlatego siedzę na ławie. Co mam zrobić?!

Ale przynajmniej wreszcie nic mi nie dolega – uśmiecha się. – A że teraz nie gram? Przyznam szczerze, że w związku z tym nie liczyłam nawet na powołanie do reprezentacji od Marca Bonitty.

Wcześniej (o ile nie borykała się z kontuzjami) była podstawową zawodniczką w kadrze Andrzeja Niemczyka. Nowy selekcjoner na razie nie widzi dla niej miejsca w składzie. Frątczak nie narzeka. W wakacje ma zamiar nadrobić zaległości na uczelni. Zostały jej dwa zaległe egzaminy z siódmego semestru na politechnice w Poznaniu. Kierunek – ochrona środowiska. I pora wziąć się za pisanie pracy dyplomowej.

Temat jest związany z kopalnią węgla brunatnego z mojego rodzinnego Turku – śmieje się. – Na razie muszę jednak pozdawać zaległe egzaminy i zaliczenia, a laboratoria wcale nie są takie łatwe. Ale studia muszę skończyć i i mieć dyplom. Nigdy nie wiadomo, co człowieka spotka w życiu – dodaje rezolutnie. – Nie daj Bóg jakaś kontuzja i co będę robiła? A tak mam zawód i nie muszę się martwić.

Ostatni mecz gramy 27 maja. Później daję sobie dwa dni na spakowanie i jestem w domu. Nie mogę się już doczekać – przyznaje.

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved