Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Aleksandra Krzos: Jesteśmy młodą, zdolną drużyną

Aleksandra Krzos: Jesteśmy młodą, zdolną drużyną

Najmłodsza obecnie zawodniczka LSK, niespełna 18-letnia przyjmująca lub libero Dialogu Gwardii Wrocław, mistrzyni Polski wszystkich kategorii młodzieżowych, Ola Krzos, mówi o swojej grze w ekstraklasie i trudnych meczach barażowych.

Dariusz Gintowt: – Smutek na twarzy po meczach z Białymstokiem? Planowaliście wygrać co najmniej jedno spotkanie, ale się nie udało.

Aleksandra Krzos: Jeden mecz do przodu miał być na pewno. Ale myślę, że żaden smutek, będziemy walczyć do końca. Teraz dwa spotkania u siebie, wygramy, wyrównamy 3-3 pojedziemy do nich (Białystok-red.) wygramy i tam i będzie po sprawie.



Jak Ci się grało w niedzielnym meczu (Ola Krzos zmieniła Agnieszkę Jagiełło na pozycji libero-red)?

Grało mi się dobrze, dałam z siebie wszystko, żałuję oczywiście, że przegrałyśmy. Trochę w obronie nie poszło, ale nie było zbyt dużo takich piłek w tym meczu, które leciały w obrębie mojego pola działania. Na pewno był to mój lepszy mecz niż ten pierwszy w Białymstoku.

Chcecie wziąć przykład z Wisły Kraków z meczów play-off koszykarek (Wisła przegrywała już 1-3, aby wygrać rywalizacje 4-3 – red)?

Oczywiście, taki scenariusz musi być, nie ma innego wyjścia.

W którym meczu byłyście bliżej wygranej?

Myślę, że w pierwszym meczu w Białymstoku. Prowadziłyśmy 2-1 w setach i było już całkiem niedaleko do zwycięstwa, gdyby nie kilka decydujących piłek na naszą niekorzyść. Trochę siły może zabrakło, szczęścia, koncentracji w końcówkach akcji. W drugim meczu doszło zmęczenie, nerwowa atmosferę na boisku i zbyt duża ilość własnych błędów.

Czy zagrywka AZS-u wykonywana z dalszej odległości od linii końcowej to był klucz do zwycięstwa Pronaru?

W zasadzie to głównie Alena Hendzel dała nam się tradycyjnie we znaki zagrywką. Wiedziałyśmy, że piłka po jej zagraniach leci bardzo nie przewidująco, ale mimo tego zaskakiwała nas to. Również Sachmacińska miała swój krótki, ale skuteczny epizod w piątym secie sobotniego meczu. Musimy we Wrocławiu bardziej uważać na ten element.

Jak chcecie się odbudować psychicznie przez ten czas, który pozostał do soboty?

Rozmowy z bliskimi, ze sobą, będziemy się wspierać nawzajem oraz dobry trening powinien nam pomóc w przygotowaniach do kolejnych spotkań. Chcemy mocno popracować przede wszystkim nad przyjęciem zagrywki i zagrywką i z pełną wiarą w zwycięstwo wejść na parkiet Orbity. Jesteśmy młodą, zdolną drużyną, mamy charyzmę i na pewno damy radę.

Masz porównanie z siatkówka młodzieżową, czy w tej seniorskiej jest większa presja?

Z pewnością presja jest większa, ale do przełamania, wszystko siedzi w naszych głowach. W szatni trzeba poukładać swoje nastawienie psychiczne do meczu, a jeśli się przegra to trzeba natychmiast o tym zapomnieć i przygotować się do kolejnego spotkania. Tak jak w naszym przypadku teraz, musimy myśleć wyłącznie o tym sobotnim meczu, a nie o niedzielnym, gdyż ten pierwszy jest teraz najważniejszy. Jeśli tak podejdziemy do sprawy to wygramy.

Czy ten sobotni mecz jest dla Ciebie trudniejszy niż np. finałowe spotkanie o mistrzostwo Polski juniorek?

Po pierwsze nie wiadomo, czy ja będę grała na pozycji libero. Na pewno będzie to bardzo trudne spotkanie, ale jak grałyśmy finały w Łodzi (MP juniorek-red.) to ciężar gry opierał się na mnie, miałam zadanie przyjęcia zagrywki na sporej przestrzeni, czułam spora presję, bo wiedziałam, że dziewczyny na mnie bardzo liczą. Natomiast w tych spotkaniach w LSK jest dużo dziewcząt, które potrafią dobrze przyjąć zagrywkę i ja jestem tylko trybikiem, który ma przede wszystkim wspomóc moje koleżanki w odniesieniu zwycięstwa w sobotę i niedzielę.

Jesteś najmłodszą zawodniczką LSK, jak odbierasz swój pobyt w tak młodym wieku w profesjonalnych rozgrywkach?

Wysoki strasznie poziom, może jeszcze nie dorosłam do niego, ale się staram i jeszcze ze dwa lata potrzebuję, aby sprostać wielu wymaganiom ligi. Bardzo się cieszę, że dostałam taka szansę występowania w LSK i teraz mam tylko nadzieję jedną, aby ten sezon zakończył się szczęśliwie dla mojego zespołu. Na początku sezonu trochę ręce mi się „trzęsły”, ale teraz po wielu spotkaniach tego już absolutnie nie ma, wychodząc na boisko mam za przeciwnika wyłącznie rywala po drugiej stronie siatki. Myślę tylko o tym, aby piłka była przyjęta w punkt. Nie przeszkadzają mi kibice, ani atmosfera wokół meczu, mam jedno zadanie i staram się je jak najlepiej wykonać.

Życzę wielu sezonów w LSK, i kiedyś złotego medalu tak jak w przypadku występów młodzieżowych.

Dziękuję, mam nadzieję, że będę miała szansę występować w ekstraklasie przez dłuższy czas i spełnić to marzenie.

Z zawodniczką rozmawiał Dariusz Gintowt

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved