Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > W Nysie lecą głowy

W Nysie lecą głowy

Już po raz drugi z rzędu nysanom nie udało się wrócić do grona najlepszych drużyn w kraju. Z klubem żegnają się prezes Ryszard Knosala oraz Arkadiusz Olejniczak i Peter Turiansky.

Podobnie jak przed rokiem tak i teraz akademicy odpadli w II rundzie play-off i nie będą mieli szansy na choćby baraż z Chemikiem Bydgoszcz. To właśnie ta drużyna była katem nysan w poprzednich rozgrywkach. Teraz okazali się nimi Sławomir Gerymski (przez lata podpora Stali Nysa) i jego podopieczni z Piły.

Do 7 maja siatkarze i kibice z Nysy z pewnością nie będą chcieli wracać pamięcią. Właśnie tego dnia w 2005 roku ich zespół po porażce z Gwardią Wrocław spadł z Polskiej Ligi Siatkówki. Po dwóch latach tego samego dnia przegrał z kolei szansę na grę w krajowej elicie.



Czy jednak awans został stracony tylko w play-off? Wydaje się, że akademicy zawalili sprawę już w rundzie zasadniczej, którą powinni wygrać. Wówczas nie mierzyliby się rok temu z Chemikiem, a teraz z Jokerem. Rywal byłby łatwiejszy. Ale porażek z Chemikiem i Jokerem nie da się usprawiedliwić. Po raz drugi z rzędu wydawało się, że nysanie mają najlepszy skład w lidze i najlepsze warunki na osiągnięcie sukcesu. Tak było jednak tylko na papierze. Nadal brakowało w zespole lidera, człowieka, który potrafiłby zarazić drużynę walecznością i ambicją (próby doświadczonego Grzegorza Nowaka, któremu chyba najbardziej zależało na zwycięstwie, spełzły na niczym).

Przez cały sezon siatkarze z Nysy mieli kłopoty. Potrafili zagrać fantastycznie z Płomieniem Sosnowiec, aby tracić sety i co gorsza punkty ze słabeuszami. W konfrontacji z najsilniejszymi ich bilans wyjazdowy jest tragiczny. W czterech meczach z Płomieniem i Jokerem nie ugrali ani seta, przegrywając pojedyncze partie nawet do 10 i 13.

Pretensje kibice mogą mieć do wszystkich, bo styl, w jakim AZS kończy sezon, jest, delikatnie mówiąc, kiepski. Odpowiedzialny jest trener, zawodnicy, także działacze. Debiut w seniorskiej siatkówce na pewno nie wyszedł szkoleniowcowi Romanowi Palaczowi, który jednak na parkiet wyjść nie mógł i często był bezradny. Wydaje się, że wbrew swoim słowom: „Naszym atutem jest to, że mamy 12 zawodników, którzy w każdym momencie sa gotowi do gry” zbyt mało szans dawał zmiennikom, trzymając się swojej żelaznej szóstki, w której zawodzili zwłaszcza Peter Turiansky i Arkadiusz Olejniczak.

Mieli pociągnąć zespół, ale ten drugi – ikona nyskiej siatkówki – zgubił formę, która pozwalała mu w pojedynkę rozstrzygać mecze w ekstraklasie. Drugi miał zbawić rozegranie, które od dawna kulało. Objawieniem jednak nie był.

W zgodnej opinii członków zarządu ci dwaj siatkarze od wtorku nie będą naszymi zawodnikami – zdradza prezes Ryszard Knosala. – Ale to na pewno nie koniec zmian w zespole.

Teraz AZS czekają mecze o 3. miejsce z Avią, a potem decyzje. Jeżeli uda się zbudować zespół na miarę walki o PLS, to na drodze stanie dwójka spośród ekip: Jokera, Płomienia, Chemika oraz zdegradowana Gwardia Wrocław i najprawdopodobniej mający wysokie aspiracje i ekstraklasowy budżet beniaminek Trefl Gdańsk. Poprzeczka idzie znacznie w górę.

źródło: Nowa Trybuna Opolska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved