Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wlazły tylko przebijał

Wlazły tylko przebijał

Takie jest życie, że raz się gra lepiej, raz gorzej - tak Mariusz Wlazły podsumował pierwszą część rywalizacji o mistrzostwo Polski. Po dwóch meczach jest remis, ale piątkowa porażka BOT Skry spowodowała jedną wielką zmianę - obrońcy tytułu nie są już uważani za faworytów.

Już niewiele brakuje, by wygrany przez nich finał uznano za sensację. Największymi realistami są zawodnicy z Jastrzębia. Kapitan drużyny Daniel Pliński jest przekonany, że o złocie zadecyduje piąty mecz. Maciej Dobrowolski, rozgrywający BOT Skry, jest gotów się założyć, że jego zespół przynajmniej raz wygra na wyjeździe.

Wlazły, bohater z soboty, podkreśla, że bełchatowskiej drużynie nie powinien przydarzyć się tak słaby występ, jak w piątek. – Przede wszystkim zaczęliśmy grę za spokojnie – ocenia. – W naszej grze nie było agresji, czekaliśmy, aż spotkanie samo się wygra.



Jego zdaniem symptomy takiej postawy widać było już w Częstochowie, gdzie Skra przegrywała już 0:2, by wygrać po pasjonującej końcówce. – Uważam, że wcześniej czy później tak musiało się stać – dodaje zawodnik, który w fantastyczny sposób odwrócił losy czwartego seta. To nie pierwszy taki przypadek w tym sezonie. Wystarczy przypomnieć spotkanie z Lube Bancą Macerata w Lidze Mistrzów, gdy w trzecim secie poszedł na zagrywkę przy stanie 20:24 i jego drużyna zdobyła sześć punktów z rzędu, w tym dwa po asach.

W sobotnim pojedynku przy stanie 14:18 niemal rozstrzelał rywali zagrywką (dwa punkty zdobył bezpośrednio z serwisu). – To były tylko przebitki na drugą stronę. Przecież piłka nie leciała nawet 90 km/godz. Po porażce w piątek staraliśmy się zagrać agresywnie, co po części się udało – mówi.

Optymistyczne jest to, że zawodnicy z Bełchatowa świetnie wytrzymali mecze pod względem kondycyjnym. Co prawda Wlazły zdradził, że tak samo jak koledzy miał chwile słabości, jednak w końcówce czwartego seta skakał znacznie wyżej od rywali.

W niedzielę siatkarze Skry mieli wolne, a dziś trenowali po południu, jutro mają ćwiczyć dwukrotnie. Nowością jest to, że już w środę wyjadą na Śląsk. Zwykle robili to dzień przed meczem, teraz będą na zgrupowaniu dwa dni wcześniej. – Chcemy jak najlepiej przygotować się do spotkań z Jastrzębskim Węglem – tłumaczy Konrad Piechocki, wiceprezes BOT Skry. – Wyruszymy w środę po południu, dzięki czemu będziemy mogli w czwartek normalnie potrenować, bez zmęczenia podróżą.

Oba mecze z Jastrzębiem bardzo różniły się od siebie. W piątek zagraliśmy bardzo dobrze w zagrywce i przyjęciu, ale bardzo słabo w ataku, szczególnie po przyjęciu. To była główna przyczyna porażki. Nie reagowaliśmy właściwie na wydarzenia na boisku. Nieskończony atak nie wywoływał takiej pozytywnej agresji. Dowodem jest trzeci set zagrany całkowicie bez determinacji. Następnego dnia było znacznie lepiej. W ataku zamiast bez mała 30 proc. skuteczności mieliśmy prawie 50 proc. Dobrze funkcjonowały też pozostałe elementy, znacznie poprawiliśmy blok [Skra wygrała 17:5 – red.]. Potwierdziło się, że kiedy reagujemy z agresją na grę przeciwnika, to jest dobrze. A przede wszystkim takie zwycięstwo zawsze powoduje lepsze nastawienie drużyny – powiedział Gazecie Wyborczej drugi trener Skry, Jacek Nawrocki.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved