Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Finał gigantów

PLS: Finał gigantów

Dziś przed nami pierwszy mecz finału Polskiej Ligi Siatkówki. Bełchatowska Skra zapowiada trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski, zaś Jastrzębski Węgiel twierdzi, że nie boi się faworytów.

Najpopularniejsza jest piłka nożna, najwięcej płaci się w koszykówce, ale żadna z polskich lig nie jest tak bliska europejskiej czołówki jak rozgrywki siatkarzy. – Poziom spotkań czołowej czwórki niczym nie różni się od ligi włoskiej – twierdzi Michał Winiarski, reprezentant Polski występujący w Trentino. W finale na boisku będzie pięciu wicemistrzów świata i jeden brązowy medalista. BOT Skra Bełchatów i Jastrzębski Węgiel w ostatnich trzech sezonach dzieliły się tytułem. Ślązacy byli najlepsi w 2004 roku, dwa kolejne lata należały do bełchatowian.

Faza zasadnicza obecnego sezonu to zdecydowana dominacja bełchatowian, którzy doznali tylko jednej porażki: z PZU AZS Olsztyn. Od 29 grudnia wygrali w kraju kolejne 24 spotkania, po raz trzeci z rzędu zdobyli Puchar Polski i zapewnili już sobie występ w Lidze Mistrzów. Skra w tym sezonie pokonała już Jastrzębie trzy razy: w lidze wygrała 3:2 i 3:1 oraz 3:1 w półfinale PP. – Jeśli ktoś uważa, że zadowolimy się tym, co mamy, to się myli. Chcemy być pierwszym zespołem, który przez trzy kolejne lata wywalczy mistrzostwo i Puchar – mówi Konrad Piechocki, wiceprezes klubu, w którym po ubiegłorocznych sukcesach zdecydowano się na rewolucję: zmieniono trenera (Ireneusza Mazura zastąpił Argentyńczyk Daniel Castellani) i połowę składu. Niezmienny został tylko Mariusz Wlazły. Reprezentacyjny atakujący ma tę przewagę nad rywalami, że niczym maszyna zdobywa najważniejsze punkty. Nawet jeśli w trakcie spotkania myli się lub jest blokowany, to w decydujących akcjach rzadko zadrży mu ręka.



Ale Skra to nie tylko Wlazły. Do do wysokiej formy wrócił Piotr Gruszka, świetnie spisują się środkowi, zwłaszcza Fin Janne Heikkinen, a Maciej Dobrowolski uważany jest za rozgrywającego nr 2 naszej ligi – po Pawle Zagumnym. Jest też najlepszy w kraju libero Krzysztof Ignaczak i wartościowi rezerwowy. – Naszym atutem jest to, że trudno nas złamać – twierdzi bułgarski środkowy Jewgienij Iwanow. Krzysztof Stelmach, kapitan drużyny i najbardziej doświadczony zawodnik, uważa, że siła Skry to przede wszystkim wielkie umiejętności zawodników. – A przy tym jesteśmy zespołem z prawdziwego zdarzenia. W razie niepowodzeń nikt na nikogo nie zrzuca winy. Dzięki temu atmosfera jest świetna – tłumaczy 40-letni skrzydłowy.

Skra była zdecydowanie najlepsza w rundzie zasadniczej. W przekroju całych rozgrywek można mieć wątpliwości, czy Jastrzębski Węgiel zasłużył na finał – ocenia Alojzy Świderek, drugi trener reprezentacji Polski. Jastrzębie uchodzi za najsilniejszy personalnie zespół, ale długo nie spełniało nadziei. Było nawet o krok, a właściwie punkt, od odpadnięcia w ćwierćfinale z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle. Rywale po trzech meczach prowadzili 2:1, a w czwartym – 14:13 w tie-breaku. To był przełom, który odmienił zespół prowadzony przez Włocha Tomaso Totolo. W walce o finał jego podopieczni niemal rozbili PZU AZS Olsztyn, zwyciężając 3:1 po świetnej grze. – Jastrzębianie uciekli spod noża, ale w kolejnych spotkaniach pokazali, że mają wielki potencjał i wreszcie zaczęli go wykorzystywać – podkreśla Świderek. – Jeśli Jastrzębie zagra tak dobrze jak przeciwko nam, ma spore szanse na złoto – mówi trener AZS Olsztyn Ireneusz Mazur.

Drużyny grają do trzech zwycięstw. Dziś i jutro w Bełchatowie. Kolejne mecze za tydzień w Jastrzębiu. Jeśli po nich będzie remis, gospodarzem decydującego spotkania będzie Skra.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved