Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Piast nadal walczy o awans do LSK

Piast nadal walczy o awans do LSK

fot. archiwum

Szczecinianki wciąż mają szansę na grę w finale pierwszoligowych rozgrywek. W znacznie lepszej sytuacji są jednak wiślaczki, które po dwóch meczach prowadzą 2:0 i brakuje im tylko jednej wygranej by zagrać o awans do LSK.

Szczecinianki półfinałową rywalizację przegrywają 0:2 i na kolejną porażkę nie mogą sobie pozwolić. – Wisła jest zespołem kompletnym, bazuje na doświadczeniu, ale my mamy jeszcze szansę i dopóki taka szansa jest – nie zamierzamy spasować – zapewnia trener Piasta, Ireneusz Kłos . – Zależy nam, by przed własną publicznością pokazać, że w zespole coś wreszcie drgnęło .

 

W pierwszym meczu w Krakowie Piast był o krok od zwycięstwa. Uległ 2:3. Dzień później było 1:3, ale Kłos stwierdził, że w zespole drzemie nieodparta chęć rewanżu za porażki w Krakowie. – Podtrzymuję. Pierwsze spotkanie z Wisłą było naszym najlepszym spotkaniem w tym sezonie. Wcale nie było tak, że to, wiślaczki miały wyjątkowo zły dzień i dały nam pograć. Nikt nie spodziewał się, że będziemy w stanie postawić się Wiśle, a jednak to zrobiliśmy. Przeciwnicy zrobili wielkie oczy – mówi szkoleniowiec. – Wbijam dziewczynom do głów, że nawet jeśli nie uda się powstrzymać krakowianek świat się nie zawali. Na tym meczu nie kończy się ich życie sportowe, dlatego robię wszystko, żeby uwolnić zespół od paraliżującego poczucia odpowiedzialności .



 

Ekipa Piasta przeciwnika ma dokładnie rozpracowanego i w tym tygodniu szlifuje już tylko poszczególne elementy gry. – Chciałbym, żeby zespół wykonał założenia, które ustalimy sobie przed spotkaniem. Wtedy nie będziemy mieć do siebie pretensji. Muszą zagrać od początku do końca z odwagą i nie bać się ryzyka w zagrywce – uważa Kłos .

 

Sobotni mecz rozpocznie się o godz. 17 w hali SDS przy ul. Wąskiej. Jeśli Piast wygra, oba zespoły zobaczymy również w niedzielę o godz. 12.

 


 

Czym różniły się mecze fazy play-off od tych, które rozegrałyście z Wisłą w sezonie zasadniczym?

 

Kinga Kasprzak : W sezonie nie udało nam się wygrać z nimi choćby jednej partii. Teraz czułyśmy się na parkiecie świetnie. Sama byłam zdziwiona, że realizujemy wszystkie taktyczne zadania. Na zdumione wyglądały również przeciwniczki. Zobaczyłyśmy ludzką twarz Wisły. Ta drużyna też popełnia proste błędy wynikające z braku porozumienia. Bywało, że piłka spadała po ich stronie siatki, między dwie siatkarki, które nie reagowały, tylko patrzyły na siebie z wyrzutem. W naszej grze widać było wyjątkową wolę walki. W tie-breaku przegrywałyśmy 2:5, a potrafiłyśmy wyjść na prowadzenie. Najbardziej cieszy fakt, że zaczynamy czytać grę wiślaczek. Mamy dobrze rozpisany ten zespół. Wiemy w kogo zagrywać i dzięki temu łatwiej przewidzieć rozegranie Magdaleny Śliwy. Niestety, kiedy wychodzimy na kilkupunktowe prowadzenie dekoncentrujemy się i to nas słono kosztuje .

 

Poczułyście się zespołem?

 

Wśród 12 kobiet wszystkie nie będą się kochać, ale play-offy wyzwoliły w nas poczucie, że gra musi opierać się na wszystkich zawodniczkach. Odpowiedzialność rozkłada się na cały zespół od trenera po masażystkę. Wzięłyśmy się w garść i nie ma już tak, że każda gra na własny rachunek .

 

Nie podłamałyście się dwiema przegranymi?

 

Pozostał niedosyt, ale w drodze powrotnej nie roztrząsałyśmy tego, co każda z nas zrobiła źle. Skupiłyśmy się na analizie. Sporo do naszych rozważań wniosły dziewczyny, które stały w "kwadracie". To pozwoliło inaczej spojrzeć na mecz. Szukałyśmy rzeczy, które przed kolejnymi spotkaniami – bo wierzę, że na jednym nie skończy się rywalizacja w Szczecinie – można jeszcze udoskonalić. Myślę, że z wyniku pierwszego meczu możemy być zadowolone, bo to świadczy o tym, że jest w naszej grze postęp. Daję słowa, że każda z nas włoży maksimum sił w szczecińskie spotkania, bo każda wie, o co gra, choć szanse na sukces są nikłe .

 

Odczułyście elementy wojny psychologicznej w trakcie spotkań?

 

Słyszałam, że rozgrywająca z Krakowa chce przyjechać do Szczecina po szybką wygraną. Będziemy się starały dać Jej i koleżankom z Wisły do zrozumienia, że będą się musiały namęczyć zanim pomyślą o finale. Krakowianki próbowały wyprowadzić nas z równowagi prowokacyjnymi gestami. Nie możemy pokazać strachu. Może dobrze, że Wisła podejmuje takie kroki. Dla wielu z nas to tylko dodatkowa motywacja .

 

Z zawodniczką rozmawiała Natalia Jąder – Gazeta Wyborcza .

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved