Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Dorota Świeniewicz: Chcę medalu w Pekinie

Dorota Świeniewicz: Chcę medalu w Pekinie

Dwa złote medale ME, triumf w LM, Puchar i mistrzostwo Włoch, najlepsza zawodniczka Europy. Mając na koncie takie sukcesy można już myśleć o zakończeniu kariery. Na dodatek i prywatne życie Doroty Świeniewicz uległo olbrzymiej zmianie. Dwa miesiące temu została mamą.

Popularna „Dora” nie zamierza jednak przerywać kariery. Jej cel to igrzyska olimpijskie w Pekinie.

Jak przyjęła pani informację, że nowy selekcjoner reprezentacji, Marco Bonitta powołał panią do kadry?



Dorota Świeniewicz: Jest to dla mnie olbrzymie wyzwanie. Zdaję sobie sprawę ile pracy teraz mnie czeka. Muszę udowodnić, że powołano mnie nie ze względu na nazwisko, ale za dyspozycję i formę w jakiej będę. Byłam szczęśliwa, gdy trener poprosił mnie na rozmowę i powiedział, że daje mi szansę. Było to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Jednocześnie wiem, że nie mogę go zawieść. Dlatego bardzo mocno trenuję z zespołem BKS-u Aluprof Bielsko-Biała. Po porodzie, jak najszybciej, chcę wrócić do dawnej dyspozycji.

Marek Brandt: Dorota bardzo przeżywała spotkanie z Bonittą. Ale nie ukrywam, że była bardzo szczęśliwa jak usłyszała że została powołana do kadry.

Pani życiowy partner jest menedżerem reprezentacji. Obawia się pani złośliwych komentarzy na ten temat?

DŚ: Nie słucham ludzi złośliwych i nie przejmuję się ich komentarzami, choć są niekiedy przykre. Mam do wykonania swoje zadania w reprezentacji i Marek swoje.

MB: Na kadrze nie jesteśmy parą. Tak jak powiedziała Dorota, ona ma swoją pracę, ja swoją. Aby nie było najmniejszych wątpliwości, nie będziemy mieli podczas zgrupowań nawet wspólnego pokoju. Powiem więcej, mamy nawet trudniej niż inni, bo musimy dać przykład profesjonalizmu. Nie możemy sobie pozwolić na najmniejsze potknięcie. Wiemy, że jesteśmy w centrum uwagi wszystkich – kibiców, mediów.

Pojawiają się plotki, że to powołanie Doroty Świeniewicz do reprezentacji to zasługa Marka Brandta.

DŚ: Wracamy tu do poprzedniego pytania – o złośliwe komentarze. Sam pan widzi, że bywają bardzo przykre. Bo przecież jako siatkarka osiągnęłam bardzo dużo. Wielu o tym dziś zapomina.

MB: Czy uważa pan, że trener Marco Bonitta jest tak słabym szkoleniowcem, że nie daje sobie rady z powołaniem zawodniczek do kadry? To przecież niepoważne. Przyznam szczerze – mnie nie jest na rękę, że Dorota jest w reprezentacji. Wolałbym ją widzieć w domu, zajmującą się dzieckiem. Gdybym miał jakikolwiek wpływ na trenera Bonittę, to Dorota nie byłaby powołana. Niestety, nie miałem w tej kwestii nic do powiedzenia. Zresztą to tak jakby ktoś powiedział, że zawdzięczam posadę menedżera kadry Dorocie. Trener Bonitta zaproponował mi pracę z uwagi na to, że znam dobrze język włoski i wcześniej pracowałem jako menedżer (z reprezentacją Andrzeja Niemczyka – przyp. red.). Nie ukrywam, że od dawna znamy się z trenerem Bonittą. To pewnie też miało wpływ na jego decyzję.

Czyli wszelkie opinie przyjmujecie ze spokojem?

MB: Proszę spojrzeć na żeńską reprezentację Rosji. Trener Giovanni Caprara prywatnie jest związany z Iriną Kiryłłową, która pełni rolę drugiego trenera. Czy kogoś to szokuje? Nie. A takich przykładów ze świata sportu, nawet samej siatkówki, jest wiele. I wszyscy traktują to normalnie, bo jest to normalne. U nas szuka się niepotrzebnej sensacji, doszukuje podtekstów. Zupełny bezsens. Gdybyśmy pracowali razem chociażby w banku – ja byłbym księgowym, a Dorota referentem – czy ktoś krzywo by na nas patrzył? Chyba nie! Nikt na nas nie zwróciłby najmniejszej uwagi.

Pani Doroto, jak wygląda powrót na parkiet?

DŚ: Treningi rozpoczęłam w Bielsku-Białej przed tygodniem (dokładnie 16.04 – przyp. red.). Jest mi dość ciężko. Od razu wszystko chciałabym robić jak najlepiej, a tu nie zawsze się to udaje. Przerwę miałam bardzo długą i trochę potrwa zanim wrócę do dawnej dyspozycji. Są dodatkowe motywacje – powołanie do reprezentacji, wizja gry w play-off mistrzostw Polski. To sprawia, że trenuję mocniej. Poza tym nie jestem w klubie jedyną „świeżą” mamusią. Kasia Biel w styczniu urodziła syna. Razem trenujemy i nawzajem sobie pomagamy. Zawsze to raźniej. Poza tym mamy wiele tematów do rozmowy.

Trzy lata temu też miała pani przerwę w karierze, a potem, na parkiet wróciła pani w wielkim stylu.

DŚ: To dwie zupełnie różne rzeczy. Po pierwsze, miałam raptem półroczny rozbrat z siatkówką. Było to spowodowane kontuzją. Po drugie, sporo trenowałam. Miałam gimnastykę, siłownię, zajęcia ze skakanką, mogłam wykonywać proste ćwiczenia. Teraz, ze względu na ciążę zagrożoną, obowiązywał mnie całkowity zakaz treningów. Jedynie w pierwszych miesiącach mogłam wykonywać lekkie ćwiczenia. Później nawet w szkole rodzenia nie mogłam brać udziału w zajęciach praktycznych. Tylko teoria

Rozmawiał Paweł Rassek

źródło: supervolley.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-05-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved