Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Anton Kulikovski: „Sport, sport tylko…”

Anton Kulikovski: „Sport, sport tylko…”

Niewiele osób wierzyło w Antona Kulikovskiego. Dla Strefy Siatkówki rosyjski zawodnik opowiada m.in. o początkach kariery, o życiu w Polsce, a także o początkach gry w PLS-ie i o przełomie jaki nastąpił w nim po meczu we Wrocławiu.

Opowiedz nam o początkach swojej kariery. Dlaczego wybrałeś właśnie siatkówkę?

Sam nie wybierałem. Na początku grałem we wszystkie sporty, np. w piłkę nożną. Potem zdecydowałem się, aby zacząć grać w tenisa ziemnego. Grałem profesjonalnie pięć lat. Następnie trafiłem do klubu, gdzie była piłka nożna. Klub ten nie narzekał na brak środków finansowych. Potem mój tata przeniósł mnie do innej szkoły, gdzie była sekcja siatkówki. Tam uczyłem się i grałem. I tak to się zaczęło.



Grałeś w poprzednim sezonie w Izraelu? Jak wygląda tamtejsza liga? Czym różni się od polskiej?

Różni się bardzo. Tutaj, w Polsce, każda drużyna może wygrać z każdą. Pierwsza z ósmą, ósma z dziesiątą itd. A tam są tylko trzy drużyny, które mają bardzo dobrych obcokrajowców. Takie wakacyjne mistrzostwa, tak to bym określił.

W Surgucie grałeś z Łukaszem Kadziewiczem, co sądzisz o tym zawodniku i jego grze?

Jest bardzo przyjemnym i porządnym człowiekiem. Bardzo dobry człowiek. Od czasu do czasu dzwonimy do siebie, raz ja, raz on.

Czy jako młody chłopiec miałeś siatkarskiego idola, którego chciałeś naśladować?

Jest taki jeden zawodnik, nazywa się Siergiej Tietiuchin. Jest on Rosjaninem, moim zdaniem jest najlepszym siatkarzem na świecie. Jest także dobrym człowiekiem. Jest skromny, nie zachowuje się jak gwiazda. A to bardzo mi odpowiada.

Co spowodowało, że miałeś taki słaby początek sezonu? Brak formy? Pamiętam Cię z pierwszego twojego meczu na Turnieju o Puchar Prezesa J.W. Construction, tam grałeś wyśmienicie. Co się więc stało?

Nie wiem. Przyjechałem wtedy tylko na tydzień do Warszawy. Nie znałem jeszcze zawodników. Mimo tego zagrałem. Później nie wiem co się stało. Może to wszystko dlatego, że nie mogłem z chłopakami znaleźć bliższego kontaktu. Lubię rozmawiać. A na początek miałem wielki problem z językiem. Rozumiałem co inni do mnie mówią, ale nie mogłem nic im odpowiedzieć, ani pogadać o niczym. W zespole bardzo mało osób mówi po angielsku. Tylko Pavel Chudik i Mark Siebeck. I dlatego było początkowo ciężko. W starej drużynie zawsze gdzieś się z chłopakami spotykaliśmy, zawsze gdzieś poszliśmy. Łatwiej mogłem złapać z nimi kontakt. Szkoda jest pierwszego miesiąca, w ogóle całego tego sezonu. Mogliśmy z tym zespołem grać lepiej.

Przełomem był mecz we Wrocławiu, to właśnie Ty poprowadziłeś swój zespół do wygranej. Co wtedy w tobie pękło? Albo inaczej, dzięki czemu nastąpił ten przełom?

Przede wszystkim zgrałem się z chłopakami. Spotkaliśmy się na mieście, czy poszliśmy razem na imprezę. Trochę mnie nauczyli języka polskiego, więc mogliśmy już porozmawiać. Trener dał mi szansę pograć w szóstce. Wszystkie te pojedyncze elementy złączyły się w całość i myślę, że dzięki temu zacząłem dobrze grać.

Z kim najbardziej zaprzyjaźniłeś się z zespołu? Z kim spędzasz najwięcej czasu?

Myślę, że ze wszystkimi. Chłopcy mają swoje rodziny, żony i dzieci. Dlatego najczęściej wracają od razu do nich, do domu. A z tymi co mają więcej czasu, np. Tomek Wieczorek czy Pavel Chudik, to zawsze spotykamy się, czy gdzieś pójdziemy razem. Jak mówiłem, reszta jedzie do domu.

Co możesz powiedzieć o Polskiej Lidze Siatkówki? Czym różni się od rosyjskiej?

W Rosji siatkówka jest bardziej fizyczną grą. Są tam bardzo wysocy zawodnicy. A tu w Polsce stawia się bardziej na technikę niż siłę.

Dlaczego wybrałeś Polskę?

Nie wiem. W sumie nie było innych propozycji. Była jedna, poszedłem do Biełgorodu, ale nie mogliśmy się tam dogadać. Wywarłem tam dobre wrażenie. Potem pojechałem do Grecji. No, ale nie byłem wtedy jeszcze w formie, ponieważ byłem po kontuzji. W końcu trafiłem tutaj. I tu mnie wzięli i jestem.

Który klub wspominasz najlepiej?

We wszystkich było mi dobrze. W żadnym z nich nie miałem problemów z zawodnikami. Nie zapomniałem także żadnego z nich. Pamiętam początki, jak grałem za młodu, później Surgut. Tam poznałem się z Polakami – Robertem Pryglem i Łukaszem Kadziewiczem. Tam była bardzo dobra, młoda drużyna. Zawsze się spotykaliśmy na mieście. Dobrze mi tam było. Tu też czuje się dobrze, spokojnie.

Chciałbyś wrócić do Rosji, tam grać? Czy może skusisz się i zostaniesz jeszcze w Polsce? Na ile sezonów masz podpisany kontrakt z Politechniką Warszawską?

Kontrakt mam na rok. Nie wiem jak to będzie. Z nikim na ten temat nie rozmawiałem jeszcze. Wszystko będzie zależeć od finansów i od innych rzeczy.

Jak Ci się żyje w Polsce? Podoba Ci się Warszawa?

Podoba… Już we wszystkich miejscach byłem. No… może nie we wszystkich, ale w tych najważniejszych, np. na Starym Mieście. Jeżdżę po Warszawie, już trochę zwiedziłem.

Największy Twój sportowy sukces?

Mistrzostwo Europy. Grałem wtedy w piłkę plażową z Aleksiejem Werbowem.

Co się stało, że przeszedłeś z plażówki na siatkówkę halową?

Zawsze grałem w halówkę. Po prostu kiedy miałem trochę wolnego czasu, chodziłem grać w plażówkę. Jako juniorzy jeździliśmy na różne turnieje.

Nie czujesz się obco w Polsce?

Wiesz… ciężko jest, ale mamy teraz Internet. Nie ma problemów. Zawsze rozmawiam przez „skypa”, mam kamerę internetową, więc widzimy się razem.

W jakim wieku zacząłeś odbijać piłkę?

Gdy miałem jedenaście lat. Zawsze byłem wysportowanym dzieckiem. Mój tata prowadzał mnie na różne sekcje sportowe.

Czy Twój tata też gdzieś grał? Uprawiał jakiś sport?

Nie, nie. Mój tata pływał jedynie, był wioślarzem.

Co powiesz o swojej rodzinie? Jest ona liczna?

Nie, jestem jedynakiem.

Jaki jest Anton Kulikovski prywatnie?

Nie wiem (śmiech). Śmieszny, przyjemny, bardzo rozmowny…

Jesteś rozrywkowym facetem?

Myślę, że tak. Bardzo lubię się bawić.

Czy masz jakieś inne pasje?

Nie wiem. W sumie komputery. To wszystko.

Studiujesz?

Nie, już skończyłem, jestem inżynierem po samochodówce.

Jakiej muzyki słuchasz?

Naprawdę różnej, najczęściej popularnej.

Co czytasz?

Teraz czytam Janusza Leona Wiśniewskiego „Samotność w Sieci”. Chce też teraz film kupić. To bardzo dobra książka.

Uczyłeś się wcześniej polskiego? Bo naprawdę dobrze mówisz po polsku.

Nie, tylko tutaj.

Lubisz śpiewać?

No pewnie (śmiech). Zakładam słuchawki… albo przy goleniu.

Umiesz gotować? Smakuje ci polska kuchnia?

Polska kuchnia bardzo mi smakuje. Podobna jest do rosyjskiej. Sam dla siebie nie bardzo umiem gotować. Wolę iść do restauracji i tam coś zjeść. W domu mogę jedynie ugotować sobie pierogi czy makaron z sosem. Śniadanie sobie zrobić. Ale tak to wszystko.

Gdyby nie siatkówka, to co…

Nie mam pojęcia, naprawdę. Sport, sport tylko…

Jakie są marzenia Antona Kulikovskiego?

Sukcesy sportowe. Wygrywać jakieś puchary, turnieje. Zdobywać MVP albo jakieś inne nagrody. Dla każdego sportowca to jest ważne. Jakieś sukcesy sportowe.

Czego ci życzyć?

Tylko zdrowia. Jak każdemu sportowcowi.

I tego ci życzę. Dziękuje za rozmowę.

Dziękuje także.

Z Antonem Kulikovskim rozmawiała Magdalena Powała. Zdjęcia dzięki Wojtkowi Wojtowiczowi/siatkówka.azspw.pl

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved