Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Ściągnął spodenki, czy poprawiał?

PLS: Ściągnął spodenki, czy poprawiał?

5000 złotych - tyle może kosztować Łukasza Kadziewicza z Jastrzębskiego Węgla ściągnięcie spodenek w trakcie niedzielnego meczu z PZU AZS w Uranii. Tak będzie, jeżeli Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej uzna to za prowokację.

Sam Łukasz Kadziewicz nie zgadza się z przypisywaniem całemu wydarzeniu aury skandalu. Były środkowy PZU AZS Olsztyn z całą mocą twierdzi, że tylko poprawiał sobie spodenki, a nie ściągał je z zamiarem pokazania kibicom w Uranii tylnej części ciała. Inne zdanie na ten temat ma na przykład prof. Andrzej Koncicki, przewodniczący rady nadzorczej spółki akcyjnej Piłka Siatkowa AZS UWM w Olsztynie. – Akurat stałem na parkiecie i widziałem to, co zrobił Łukasz Kadziewicz – mówi prof. Andrzej Koncicki. – Czy to było tylko poprawianie spodenek? Moim zdaniem, absolutnie nie. Bo jeżeli zsuwa się spodenki do kolan, a potem je podciąga, to gdzie tu mowa o poprawianiu. Opuścił je na tyle nisko, że było widać czarne slipki. Na gorąco komentowaliśmy to w gronie znajomych, że sędzia tego nie widział, a powinien usunąć go z boiska. Nie chcę, żeby wyglądało to tak, że przegraliśmy z Jastrzębiem i teraz szukamy dziury w całym. Powinna się tym zająć Polska Liga Siatkówki i tyle – kończy prof. Koncicki.

Co na to główny komisarz PLS? – Nie mamy jeszcze oficjalnego raportu z tego meczu, ale sprawę znam. Znam, bo dostałem parę maili od oburzonych kibiców z Olsztyna – informuje Cezary Matusiak. – Jestem w stanie wyobrazić sobie, że Łukasz Kadziewicz zachował się nie tak, jak trzeba. No, ale żeby wytoczyć jakieś „armaty”, muszę mieć dowody. W każdym razie za tego rodzaju zachowanie grozi kara do pięciu tysięcy złotych. Inne taryfikatory kar ma Polski Związek Piłki Siatkowej. Wydział Dyscypliny PZPS może za coś takiego nawet zdyskwalifikować zawodnika.



Dowodem może okazać się płyta DVD, którą wysłał we wtorek do PLS-u statystyk PZU AZS. Nie jest to nic nadzwyczajnego, bo kluby ekstraklasy mają obowiązek nagrywania meczów u siebie i wysyłania tych nagrań właśnie do PLS-u. Tym razem olsztyńska kamera zarejestrowała także epizod z Łukaszem Kadziewiczem. – Właśnie obejrzałem to nagranie – mówi Paweł Janicki, statystyk PZU AZS. – Cała sytuacja wydarzyła się przy stanie 11:11 w czwartym secie. Po autowym ataku Pawła Papke sędziowie odgwizdali Kadziewiczowi dotknięcie siatki w bloku. Bardzo mu się to nie spodobało, trochę dyskutował z sędziami, a za chwilę Marcin Możdżonek poszedł na zagrywkę. Jeszcze zanim Marcin zaserwował, Kadziewicz opuścił do kolan spodenki, poprawił koszulkę i z powrotem podciągnął spodenki. Potem były straszne gwizdy na trybunach. Jak to wyglądało? Moim zdaniem, można interpretować to dwojako. Na pewno nie było to ordynarne wypięcie się na kibiców – kończy Paweł Janicki.

– Ja tylko poprawiałem spodenki –

Poniżej oświadczenie Łukasza Kadziewicza

Zacznę od tego, że staram się nie wdawać w polemiki z dziennikarzami, bo to przypomina kopanie się z koniem. Bez względu na to, co się powie albo co się zrobi, to na końcu i tak to dziennikarz bierze długopis do ręki lub siada do komputera. I to on przelewa na papier odczucia po rozmowie ze mną lub opisuje moje zachowania.

Nie podoba mi się, że ta pani – nie znam jej nazwiska – potrafiła zauważyć pewną rzecz, ocenić ją oraz przedstawić tę, tylko i wyłącznie swoją, ocenę tysiącom ludzi, którzy kupują „Gazetę Olsztyńską”. Nikt, także ta pani, nie podszedł do mnie po meczu i nie zapytał o to, czego tak naprawdę nie było. Nie zamierzam nikogo przepraszać, bo żadne pokazywanie tyłka nie miało miejsca. Ta pani mogła mylnie zinterpretować moje zachowanie – ja tylko i wyłącznie poprawiałem spodenki. Jeżeli miałbym coś do olsztyńskich kibiców, to na pewno dowiedzieliby się o tym nie od szepczącego Kadziewicza, ale powiedziałbym o tym głośno i wyraźnie.

Życzyłbym sobie, żeby ta pani wykazała się większą rzetelnością. Jeżeli jej zdanie różni się od mojego, to zawsze może zadzwonić albo zapytać, skąd się wzięło takie zachowanie. Ja jeszcze raz powtarzam: nic takiego nie miało miejsca. Poprawiłem tylko spodenki, a jeżeli ktoś uzna, że starałem się pokazać tyłek, to się myli. Za bardzo szanuję olsztyńskich kibiców, przed którymi się wychowałem i stawiałem swoje pierwsze siatkarskie kroki, żeby robić coś takiego. Ci kibice zawsze byli ze mną, czy było dobrze, czy źle. Teraz reprezentuję barwy Jastrzębia, ale Olsztyn nadal jest moim miastem, a ja czuję się Warmiakiem. Może tak samo, jak ta pani. Nie wydaje mi się, żeby moje zachowanie mogła oceniać tylko ta pani. Wychowali mnie rodzice, którzy też byli na tym meczu, ale nic takiego nie widzieli. A nie są jeszcze staruszkami, którym wzrok niedomaga. Ocenę mojego zachowania – czy było taktowne, czy nie – proszę więc zostawić moim rodzicom. Którzy, moim zdaniem, wychowali mnie bardzo dobrze. Wycierać sobie buzię kontrowersyjnym Kadziewiczem zawsze można. Tylko czasem można zranić człowieka, który na pewno nie zrobił niczego złego.

Łukasz Kadziewicz

źródło: Gazeta Olsztyńska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved