Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Anton Kulikowski: Siatkówka sposób na życie

Anton Kulikowski: Siatkówka sposób na życie

Anton Kulikowski to jedyny Rosjanin występujący obecnie w Polskiej Lidze Siatkówki. Od połowy grudnia 2006 roku gra w J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska. Choć, jak przyznaje, początki w stołecznej ekipie były bardzo trudne.

Na szczęście Antonowi szybko udało się zaaklimatyzować. Gdy tylko bariera psychiczna została przełamana, Kulikowski udowodnił, że warto było w niego zainwestować.

Zanim rozpoczął swoją przygodę z siatkówką, przez pięć lat uprawiał inną dyscyplinę sportu – tenis. – Po ukończeniu dwunastego roku życia wspólnie z rodzicami doszliśmy do wniosku, że tenis wymaga zbyt dużych nakładów finansowych. Wtedy postanowiłem, że zacznę trenować siatkówkę i cieszę się, że podjąłem taką decyzję – mówi Kulikowski.



Pierwszym znanym klubem, do którego Kulikowski trafił zaraz po szkole, było CSKA Moskwa. Spędził tam dwa lata, jednocześnie studiował, pracował w armii i rozwijał swe siatkarskie umiejętności na plaży. – W tym czasie grałem w siatkówkę plażową z moim dobrym kolegą, obecnym reprezentantem Rosji, Aleksiejem Wierbowem. Byliśmy razem na mistrzostwach świata i Europy.

Kulikowski może śmiało pochwalić się swoimi osiągnięciami w plażówce. W 2001r. z reprezentacją Rosji zdobył brązowy medal na mistrzostwach świata, a dwa lata później został mistrzem Europy w kategorii do 23 lat.

Potem przyszedł czas na występy w rosyjskiej Superlidze. W sezonie 2004-2005 grał w tej samej drużynie, co Łukasz Kadziewicz i Robert Prygiel. – Grając w Gazpromie Surgut, poznałem dwóch waszych rodaków. Muszę przyznać, że bardzo ich polubiłem i świetnie się z nimi rozumiałem. Z Robertem wciąż utrzymuje kontakt – jesteśmy naprawdę dobrymi znajomymi.

Sezon poprzedzający występy w PLS-ie (2005-2006), Kulikowski spędził w Izraelu. Z zespołem Hapoel Qyriat-Ata zdobył mistrzostwo Izraela i wywalczył drugie miejsce w Pucharze tego kraju. – Poziom siatkówki w Izraelu nie należy do najlepszych, ale czułem się tam całkiem dobrze, bo oprócz mnie grało tam jeszcze kilku Rosjan. Udało nam się uzyskać mistrzowski tytuł i bardzo jestem z tego zadowolony. Gra w tamtejszym kraju była dla mnie ciekawym doświadczeniem.

Po roku spędzonym w Izraelu przyszedł czas na Polskę, a konkretniej na zespół warszawskiej Politechniki. Anton Kulikowski wzmocnił stołeczną drużynę znacznie później niż pozostałe transferowe „nabytki” – kontrakt z Rosjaninem podpisany został 14 grudnia 2006r, a z innymi nowymi zawodnikami dwa miesiące wcześniej.

W okresie transferowym poszukiwaliśmy zawodnika przyjmującego zagrywkę z dobrym atakiem. Mieliśmy kilka kandydatur. Jednakże zgodę na transfer dostaliśmy dopiero pod koniec października. Wówczas poszukiwania takiego zawodnika rozpoczęły się na nowo. W siatkówce ciężko znaleźć w trakcie sezonu szerzej znanych zawodników. Trudno było ocenić nowe kandydatury. Spośród kilku propozycji, zaprosiliśmy na testy dwóch zawodników z Rosji. A potem wybór padł na Antona – tłumaczy Krzysztof Felczak, pierwszy trener Kulikowskiego w J.W. Construction.

Pierwszy opiekun Kulikowskiego w Politechnice przyznaje, że na treningach Rosjanin pokazał się z bardzo dobrej strony. – To pracowity zawodnik, mocno zmotywowany na rozwój swoich możliwości siatkarskich. W rozmowach ze mną zawsze podkreślał, że siatkówka to jego sposób na życie.

W meczach rozgrywanych tuż przed rozpoczęciem sezonu Anton pokazał, że działacze klubu dokonali słusznego wyboru. Spisywał się bardzo dobrze i od razu widać było, że ma spore możliwości. Sytuacja zmieniła się, gdy tylko ruszyła runda zasadnicza – czar nagle prysł i Kulikowski nieco przygasł.

Kiedy zaczęłą się liga, okazało się, że musi minąć trochę czasu, zanim Anton zacznie radzić sobie z wymaganiami PLS-u. Opinia siatkarska w Polsce, co oczywiste, oczekuje od zawodnika z zagranicy dużo lepszej postawy. Anton był tego świadomy i za bardzo się tym chyba przejmował. Dlatego jego występy potęgowały stres i zwątpienie – mówi były trener Politechniki.

Faktycznie, na początku sezonu, Kulikowski miał duże problemy z aklimatyzacją w zespole. Jak sam przyznaje, czuł się zestresowany i trudno mu było przełamać barierę psychiczną.

Nie mogłem się dogadać z chłopakami z drużyny głównie dlatego, że nie za bardzo umiałem mówić po polsku. Rozumiałem, co oni do mnie mówią, ale ciężko mi było odpowiadać w języku polskim. Czasami przeżywałem z tego powodu ciężkie momenty. Trwało to jakiś miesiąc, ale dla mnie to zdecydowanie za długo. Tym bardziej, że jestem człowiekiem bardzo otwartym i kontaktowym, więc to był dla mnie pewnego rodzaju szok. Na szczęście ten okres minął i teraz wszystko jest już w porządku – opowiada Anton.

Z tego, że Kulikowskiemu trudno było przełamać barierę psychiczną, zdał sobie sprawę Pavel Chudik, rozgrywający stołecznej drużyny. – Anton przyjechał do Polski w trakcie sezonu, kiedy ekipa była już w miarę zgrana i trudno mu było wkręcić się do drużyny. A my go, trzeba przyznać, trochę zaniedbaliśmy – mówi Chudik.

Słowacki siatkarz, który kiedyś sam znalazł się w podobnej sytuacji, wyciągnął do Kulikowskiego pomocną dłoń. – Parę razy zabrałem go do jakiegoś pubu na piwko, żeby nie siedział tak sam w mieszkaniu i chyba mu to pomogło. Anton to naprawdę fajny, otwarty chłopak – mamy podobną mentalność jako Słowianie i doskonale się rozumiemy.

Gdy tylko udało się Kulikowskiemu uporać ze stresem, od razu można było dostrzec tego efekty na boisku. Z każdym kolejnym meczem w barwach Politechniki, Rosjanin prezentował coraz lepszą formę. – Obecny sezon pokazał, że w wielu meczach Anton odegrał istotną rolę dla zespołu i niewątpliwie pomógł w zakwalifikowaniu się Politechniki do fazy play-off – twierdzi Krzysztof Felczak.

Mimo trudnych początków, Anton Kulikowski udowodnił, że sprowadzenie go do Polski nie było zmarnowaniem pieniędzy. Pod koniec sezonu nie został nawet ślad po niezbyt udanych występach w pierwszej fazie rozgrywek. Nie wiadomo jednak, czy działacze klubu będą chcieli przedłużyć z nim kontrakt. Sam Anton mówi, że chętnie zostałby w Polsce. – Nie miałbym nic przeciwko, ale jeszcze nie rozmawiałem na ten temat z prezesem klubu. Kontrakt kończy się jw połowie czerwca i w tej chwili mogę powiedzieć, że jeśli zaproponują mi jego przedłużenie, to myślę, że tu zostanę.

Rozmawiała Aneta Stożek

źródło: pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved