Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Siezieniewski: Zawsze trzeba być optymistą

Paweł Siezieniewski: Zawsze trzeba być optymistą

- Kiedy w niedzielę usłyszeliśmy ostatni gwizdek sędziego, uczucie było niesamowite - drugi raz wygraliśmy 3:1 z PZU AZS! - mówi po meczach półfinałowych w hali Uranii, Paweł Siezieniewski, wychowanek olsztyńskiego klubu, który obecnie jest siatkarzem Jastrzębskiego Węgla.

Zawodnicy PZU AZS Olsztyn, którzy w tym sezonie walczą o medale mistrzostw kraju, w miniony weekend rozczarowali swoich kibiców. W półfinale Polskiej Ligi Siatkówki, we własnej hali niespodziewanie ulegli Jastrzębskiemu Węglowi -dwukrotnie 1:3.

Michał Koronowski: Jakie to uczucie przyjechać do rodzinnego miasta Olsztyn, pokonać swój były klub PZU AZS i zostać wybranym najlepszym zawodnikiem meczu?



Paweł Siezieniewski: Na pewno bardzo miłe (uśmiech). Teraz jestem siatkarzem Jastrzębskiego Węgla i całe serce wkładam w grę dla tej drużyny. Co do wybrania mnie najlepszym graczem sobotniego meczu w Uranii to przyznam, że bardzo mnie to zaskoczyło. Ta nagroda przecież równie dobrze mogła trafić na przykład do Dawida Murka czy Grzegorza Szymańskiego.

A może to obecność na trybunach trenerów reprezentacji Polski Raula Lozano i Alojzego Świderka tak na Pana wpłynęła?

– Przyznam, że było mi obojętne, kto obserwuje moją grę. Może zmobilizowało to kadrowiczów, ale dla mnie nie miało najmniejszego znaczenia.

Pana rodzina i znajomi z Olsztyna pewnie zastanawiali się, komu kibicować. Akademikom czy jastrzębianom?

– W Uranii oczywiście byli moi rodzice i dopingowali nie tyle drużynę Jastrzębskiego Węgla, co mnie w jej barwach. Nie wiem, czy ktoś z moich znajomych z Olsztyna ma mi za złe, że dwukrotnie pokonaliśmy PZU AZS. Mam nadzieję, że nie (uśmiech).

Teraz, kiedy emocje już opadły, co Pana zdaniem przeważyło szalę zwycięstwa na korzyść Jastrzębskiego Węgla w obu półfinałowych spotkaniach?

– Przede wszystkim cały nasz zespół wypadł bardzo dobrze, a to za sprawą zespołowej gry. Miało to niezwykle istotne znaczenie, ponieważ kiedy u któregokolwiek z nas następował drobny kryzys formy, inny zawodnik wchodził na boisko, zastępował go, i to bez uszczerbku dla poziomu gry. Decydowały również niuanse, ponieważ oba kluby sportowo prezentowały się podobnie. My zachowaliśmy jednak więcej zimnej krwi i byliśmy bardziej zdeterminowani.

Spodziewaliście się, że w Olsztynie górą będziecie aż dwukrotnie?

– Zawsze trzeba być optymistą i stawiać sobie wysokie cele. Trzeba jednak również być realistą i twardo stąpać po ziemi. Zdawaliśmy sobie sprawę, że pojedynki z PZU AZS nie będą łatwe. Minimum, jakie sobie założyliśmy przed tym dwumeczem, była przynajmniej jedna wygrana, która dawałaby możliwość wyeliminowania olsztynian w naszej hali…

…a która wygrana sobotnia czy niedzielna bardziej wam smakowała?

– Obie smakowały (uśmiech). Jednak, kiedy w niedzielę usłyszeliśmy ostatni gwizdek sędziego, to było niesamowite uczucie, wygraliśmy po raz drugi! A przecież o zwycięstwie w każdym secie decydowały dwie, trzy piłki.

Jastrzębie na koncie ma już dwie wygrane i by awansować do finału, brakuje wam jeszcze jednej. Trzeci mecz w hali przy Szerokiej (piątek – godz. 17) będzie ostatnim?

– Po spotkaniach w Olsztynie mamy dużą przewagę, ponieważ najbliższe dwa pojedynki odbędą się na naszym terenie. A przed rozpoczęciem półfinałów to przecież PZU AZS był faworytem, bo my na własne życzenie przedłużyliśmy sobie rywalizację z Mostostalem Kędzierzyn Koźle [w I rundzie play-off wygrali w meczach 3:2 – red.]. Sprawa awansu do ścisłego finału jest jednak nadal otwarta, a my zdajemy sobie sprawę, że akademicy w naszej hali tanio skóry nie oddadzą.

Dla trenera Jastrzębskiego Węgla był to pierwszy przyjazd do Olsztyna. Co Tomasso Totolo powiedział wam po drugim zwycięstwie w Uranii?

– Zaraz po meczu każdy z nas cieszył się na swój sposób, a szkoleniowiec rozmawiał z nami dopiero przy kolacji. Wstał i powiedział, że jest bardzo wdzięczny i zadowolony z naszej gry, ponieważ włożyliśmy w nią dużo wysiłku i serca. Przypomniał nam jednocześnie, że to nie koniec walki, a on od nas oczekuje jednego – żebyśmy w każdym spotkaniu dawali z siebie wszystko.

Paweł Siezieniewski – 26-letni przyjmujący Jastrzębskiego Węgla. Wychowanek AZS Olsztyn, następnie zawodnik Mostostalu Kędzierzyn Koźle, PKE Energia Sosnowiec. Wzrost 199 cm, waga 89 kg.

Rozmawiał Michał Koronowski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved