Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Izabela Bełcik: Tęsknię za grą

Izabela Bełcik: Tęsknię za grą

Cztery miesiące temu przeszła operację kolana. Wcześniej z reprezentacją kraju występowała na parkietach MŚ. Rozgrywająca Muszynianki-Fakro, Izabela Bełcik opowiada o swoich "siatkarskich" rehabilitacjach, reprezentacji Marco Bonitty oraz występie "mineralnych" w Pucharze Polski.

Jak wygląda sytuacja z Twoim kolanem?

Jestem czwarty miesiąc po operacji, czuję się już coraz lepiej, chodzę bez kul, bez stabilizacji na kolanie. Mam nadzieję, że w połowie maja zacznę treningi.



Jak przebiega Twoja rehabilitacja?

Póki co bez komplikacji. Jestem praktycznie codziennie na zabiegach w Warszawie, które trwają mniej więcej pięć godzin. Robię w kółko te same ćwiczenia, już mnie to trochę nudzi, ale mam bardzo fajnego rehabilitanta, który gra ze mną w… siatkówkę. Nie mogę odbijać jeszcze w pozycji stojącej, więc siedzę sobie na materacu, albo na takiej dmuchanej piłce, itp. Odbijamy sobie i „odchodzą” takie mecze, że ludzie się boją przychodzić na rehabilitację, wtedy kiedy ja tam jestem (śmiech). On powiedział, że nie wypuści mnie stamtąd, gdy będę zdrowa, a nie będę potrafiła odbić piłki. Cały czas ze mną trenuje.

Brakowało Ci gry przez te cztery miesiące, a może był to dla Ciebie rodzaj urlopu?

Nie traktowałam tej przerwy w kategoriach urlopu. Cały czas chodziłam na rehabilitacje. Najgorzej było jak miałam problem z poruszaniem się, byłam praktycznie przykuta do łóżka. Noga w górę, lód na nogę… Najbardziej mi brakuje siatkówki jak oglądam mecze w telewizji. Wtedy myślę, że najchętniej wskoczyłabym w strój sportowy i chociaż sobie poodbijała w parach. To jest moje aktualne marzenie. Na co dzień – gdy jestem zabiegana – nie myślę tak bardzo o tym i to być może dobrze, bo jakbym siedziała i myślała to wpadłabym w depresję (śmiech).

Jak wypełniałaś sobie czas przez ostatnie cztery miesiące?

Cały czas coś robiłam. Moim hobby było napinanie mięśnia 150 tysięcy razy (śmiech). Czytałam jakieś książki, oglądałam telewizję, chodziłam do kina. Zawsze wybieraliśmy seanse w godzinach przedpołudniowych, żeby w kinie było mało ludzi, żebym mogła położyć usztywnioną nogę na oparcie fotela przede mną. W zasadzie przez ten cały czas nic ciekawego nie działo się w moim życiu.

Marco Bonitta powołał Cię do szerokiej kadry na turniej w Montreux. Czy możliwe, że tam wystąpisz?

Jest cień szansy, że mogłabym się tam zjawić. Jestem bardzo optymistycznie nastawiona i mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Ciężko powiedzieć jak będę się prezentować. Wiadomo, że to czy będę grała, jak będę się ruszała zależy od tego jak mój organizm będzie do tego przygotowany. Bardzo ciężko w dwa, albo trzy tygodnie przygotować się już do turnieju. W Montreux trzeba grać, a nie tylko próbować to robić. Dlatego mówię, że będzie bardzo ciężko, ale z drugiej strony nie mogę powiedzieć miesiąc, czy dwa miesiące przed Montreux, że na 100% tam nie pojadę. Skąd ja mam wiedzieć, może zdarzy się tak, że uda mi się przygotować bardzo szybko. Nie wiem tego. Bonitta wpisał mnie do szerokiej kadry po naszej szczerej rozmowie. Dokładnie opowiedziałam mu wszystko, przekazałam swoje wyniki badań. Na temat mojego zdrowia wie wszystko. Dzisiaj powtórzyłam tą rozmowę z trenerem od przygotowania fizycznego.

Jak ocenisz powołania Marco Bonitty?

Powiem tak. W mojej telewizji nie było za dużo siatkówki, ponieważ w Warszawie nie odbieram tych najważniejszych kanałów. Nie wiem jaka jest forma poszczególnych zawodniczek. Wiadomo, że aktualne powołania będą podlegać weryfikacji. Trener Bonitta dopiero pierwszy raz może zobaczyć te dziewczyny na żywo. Oglądanie meczów z kaset ma swoją specyfikę. Wiadomo, że jedno spotkanie można zagrać świetnie, a drugie dużo słabiej. Wydaje mi się, że to zależy też od tego jakie kasety widział. Widać, że trener ma swoją koncepcję. Myślę, że trochę już wie po tym turnieju, a ma ciągle czas, który podpowie mu nieco więcej. Zobaczymy jak ustali się skład kadry. Wszyscy wiemy, że Bonitta będzie rozmawiał jeszcze z Gosią Glinką. Za jakiś czas zaczną przyjeżdżać też nasze dziewczyny z Włoch. Myślę, że skład kadry wykrystalizuje się dopiero w połowie przygotowań.

Magdalena Godos, Milena Sadurek i Katarzyna Skorupa – to Twoje rywalki na pozycji rozgrywającej reprezentacji Polski. Jak oceniasz swoje szanse w tym gronie.

W tym momencie są żadne. Mam jednak nadzieję, że ta rehabilitacja da jakieś efekty. Odpowiedni ludzie muszą tak mi ułożyć siłownię, tak ze mną postępować, żebym przez krótki okres czasu doszła do swojej formy. Jeżeli mi się uda, będzie super i wtedy porywalizuję z dziewczynami. Moim zdaniem, jeżeli chodzi o rozgrywające, są to jak najbardziej trafne powołania. Oczywiście nie mówię o sobie.

Odchodząc od tematu reprezentacji…Jak podsumujesz postawę Muszynianki na turnieju w Bielsku-Białej?

Już w pierwszym meczu z Bydgoszczą nie były faworytem, ale wierzyłam, że wygrają. W momencie kiedy one nie wychodzą w roli faworyta, grają lepiej niż wtedy, gdy wszyscy na nie stawiają. Spotkanie ułożyło się całkiem fajnie, nie widziałam pierwszego seta (porażka Muszyny 13:25 – przyp. redakcja), który był podobno katastrofalny. Przyjechałam, zaczęłam klaskać i wygrały. Czasami klaskaniem można wygrać mecz (śmiech). Miałam nadzieje, że tak samo będzie dzisiaj. Już nie chodzi o wynik, że miałyby wygrać i pokazać, że są lepsze od Kalisza. Wiadomo, że Winiary są bardzo mocne w tym sezonie. Miałam po prostu nadzieję, że dziewczyny bardziej powalczą.

A kto jest Twoim faworytem do zwycięstwa w Pucharze Polski 2007?

Kalisz.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Karolina Kosek (reprezentacja.net) oraz Łukasz Wolicki

źródło: Strefa Siatkówki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski, reprezentacja Polski kobiet, Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved