Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Pierwszy, któremu pęknie setka w barwach Jadaru

Pierwszy, któremu pęknie setka w barwach Jadaru

Maciej Pawliński swoją przygodę z siatkówką rozpoczynał w barwach Czarnych, ale stał się symbolem Jadaru. Najbliższy mecz będzie jego setnym występem w lidze w barwach klubu.

Jak na siatkarza nie wyróżnia się szczególnym wzrostem. Natura obdarzyła go innymi atutami. Siła, skoczność, mocna psychika. Żaden z zawodników Jadaru nie był chyba autorem tylu skutecznych ataków z piłek, które dla innych stanowiłyby ogromny problem.

Wczesny debiut



Z rodzinnych Kozienic wyjechał tuż po skończeniu szkoły podstawowej. A szansę debiutu w ekstraklasie otrzymał w wieku niespełna siedemnastu lat. – O ile dobrze pamiętam, po raz pierwszy zagrałem u Wojciecha Drzyzgi. Bardziej niż trenerowi zawdzięczam to chyba ówczesnemu kierownikowi drużyny Witoldowi Kalisiakowi i kilku innym działaczom. W 2000 roku Czarni to był zespół gwiazd, grało w nim kilku reprezentantów Polski, ale postanowiono też dać szansę młodzieży. Pamiętam, że na pierwsze zgrupowanie do Gronika koło Zakopanego pojechał też np. Paweł Biliński – wspominał początki swojej przygody z dorosłą siatkówką przed kilkoma miesiącami na łamach „Życia Radomskiego”.

Maciej Pawliński już wtedy był zawodnikiem, który miał końskie zdrowie. – Rzeczywiście wówczas np. ważyłem tyle ile obecnie. Na siłowni nie odstawałem też od bardziej doświadczonych zawodników. Pod względem motorycznym byłem więc w stanie spełnić wymagania ekstraklasy.

W tym pamiętnym sezonie wiele jednak nie pograł. Zaliczył drobne epizody w kilku meczach. Nie to jednak było najważniejsze. Cieszył się, że wogóle miał możliwość trenowania z bardziej doświadczonymi i ogranymi siatkarzami. Ciekawostka jest, że jeżeli już wchodził na parkiet, to najczęściej za Marcina Kocika, który w ubiegłym roku po kilku latach nieobecności powrócił do Radomia i dzisiaj obaj ponownie grają w jednej drużynie.

Miejsce w kadrze?

Na głęboką wodę rzucony został w kolejnym sezonie. Niestety nie był on szczęśliwy. Wycofali się sponsorzy i skończyło się spadkiem do serii B. – Zawodnicy za wszelką cenę chcieli wywalczyć utrzymanie, nawet na przekór działaczom. Bo ówcześni prezesi ­delikatnie mówiąc – nie za bardzo byli tym zainteresowani. Gdybyśmy zostali, narobilibyśmy im niezłego kłopotu. Niestety, nie udało się – wspominał siatkarz.

Skrzydłowy ma „tylko” 193 cm wzrostu, co nie powala z nóg. Niektórzy podkreślają, że gdyby miał chociaż pięć więcej, miałby miejsce w kadrze. Wszystkie tego typu uwagi siatkarz kwituje w charakterystyczny dla siebie sposób. – Pięć to bardzo dużo, ale nie kryję, że np. dwa centymetry więcej w pełni by mnie zadowoliło. Nie musiałbym nadrabiać skocznością czy szybkością. Łatwiej byłoby mi w bloku, ale i tak nie jest źle. Jestem przecież najwyższy w rodzinie.

Może spodziewać się propozycji

Zawodnik Jadaru wsiąkł w Radom. Stał się symbolem beniaminka. Nie jest jednak tajemnicą, że kilku trenerów widziałoby go w prowadzonych przez siebie drużynach. Bardzo pochlebne opinie na jego temat można usłyszeć z ust np. Ireneusza Mazura, szkoleniowca PZU AZS Olsztyn. W swoim czasie do przeprowadzki do Bydgoszczy chciał go namówić Paweł Blomberg. Wówczas się nie udało, jak będzie po zakończeniu trwającego sezonu?

źródło: SportRadom.pl, Życie Radomskie

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved