Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Będzie piąty mecz

Będzie piąty mecz

fot. archiwum

Siatkarki UMKS-u Łańcut, po sobotnim zwycięstwie nad Chemikiem Police, w niedzielę stanęły przed olbrzymią szansą zapewnienia sobie utrzymania w I lidze. Niestety, w dramatycznych okolicznościach przegrały tę sposobność, ale na szczęście pozostały w grze.

W sobotę Chemik coś do powiedzenia miał w zasadzie tylko w trzecim secie. W dwóch pierwszych karty rozdawał UMKS. – W trzeciej odsłonie troszkę rozluźniłyśmy się i od razu zrobiło się niewesoło – tłumaczyła ten stan rzeczy tuż po meczu kapitan UMKS-u, Monika Bartnicka . – Przede wszystkim źle przyjmowałyśmy. W pewnym momencie nawet zwątpiłam, ale szybko się opanowałam. Dobrze, że opanowały się tez inne dziewczyny, bo…

 

UMKS sobotnią bitwę rozpoczął z wielkim animuszem. Dwa atomowe ataki Pauli Rauch, jeden Agnieszki Sety i wszyscy śmiali się od ucha do ucha (4:1). Niewesoło było tylko trenerowi Chemika, Mariuszowi Bujkowi , który dość szybko ”zaprosił” swoje panie na krótką pogawędkę. Niewiele jednak wskórał. UMKS grał jak jedna orkiestra i trudno było wybić go z uderzenia (6:2, 7:3, 9:4). Chemik, który do Łańcuta przybył w piątek, z minuty na minutę czuł się coraz lepiej w tutejszej hali i jak na złość zaczął się panoszyć (10:8, 11:9, 11:10). We znaki miejscowym dawała się przede wszystkim Monika Bryczkowska . Nie miała dla nich litości. Ale w pojedynkę niewiele mogła zdziałać. Dlatego UMKS z małymi i krótkimi przerwami, rozdawał karty na parkiecie. Po udanej kiwce Moniki Bartnickiej było 20:18. Kiedy kapitan UMKS-u w chwilę później złapała na siatce Natalię Matusz można było powoli zacząć sposobić się do partii numer dwa (23:18). Wszelkie wątpliwości rozwiała Agnieszka Seta , obijając po mistrzowsku policki blok.



 

Drugi set był kopią pierwszego. UMKS seriami zdobywał punkty, a potem w głupi sposób je tracił. Kiedy podopieczne trenera Romana Murdzy prowadziły już 23:18 wydawało się, że jest po sprawie. Jednak nie było. Kilka źle przyjętych zagrywek (23:21) i zrobiło się nerwowo. Dobrze, że nerwy na wodzy trzymała Monika Bartnicka i Paula Rauch . Pierwsza popisała się udaną kiwką, a druga atomowym zbiciem i wszyscy odetchnęli z ulgą.

 

Trzeci set był najbardziej zacięty. Chemik po skutecznym ataku Moniki Bryczkowskiej po raz pierwszy tego dnia wyszedł na prowadzenie (0:1). To dobitnie świadczyło, że nie złożył jeszcze broni, i że UMKS musi mieć się na baczności. Kiedy po dwóch zagrywkach Pazderskiej przewaga panien z Polic wzrosła do trzech punktów (8:11), niektórzy zwątpili. Niepotrzebnie. Paula Rauch i Angela Bryjka szybko doprowadziły do remisu (12:12). Ta pierwsza kilkoma atomowymi uderzeniami odebrała zresztą chemiczkom ochotę do dalszej gry (15:13, 16:14, 18:16). Kiedy Monika Pusz i Bartnicka złapały na siatce Ewę Kwiatkowską , było w zasadzie już po meczu (23:16). Ostatni punkt gospodyniom podarowała najlepsza w szeregach Chemika Monika Bryczkowska , atakując daleko po za linię końcową boiska.

 

Miłe złego początki

 

Niedzielny mecz UMKS rozpoczął również obiecująco. Po kilku minutach jednostronnej gry zanosiło się wręcz na nokaut Chemika. Po ataku Małgorzaty Plebanek było 5:0, a kiedy gwoździa po stronie przeciwniczek wbiła Paula Rauch było 8:2. Chemik był jednak ambitny, a przede wszystkim miał w swoich szeregach Justynę Raczyńską , która podobnie jak dzień wcześniej najbardziej dawała się we znaki miejscowym. To ona sprawiła, że Chemik znów się liczył w tym rozdaniu (10:10). Wkrótce jednak UMKS wrzucił piąty bieg i panny z Polic mogły oglądać jego plecy (22:16, 23:18). Długo jednak nie oglądały, bo gospodynie na własną prośbę najpierw dały się dogonić (23:23), a później, po krótkiej licytacji, przegonić (26:28).

 

UMKS podłamał się takim obrotem sprawy. Drugą partię rozpoczął wręcz tragicznie (0:5, 9:14). Chwila koncentracji, mobilizacji i skuteczności sprawiła, że na tablicy pojawił się remis (19:19). Finisz znów należał do grających niezwykle ofiarnie przyjezdnych.

 

Kiedy wszyscy już obawiali się, że skończy się na 0-3, UMKS się przebudził. Od początku trzeciej odsłony na boisku przebywała Żaneta Baran , która na środku siatki zastąpiła kontuzjowaną Katarzynę Warzochę. Ta zmiana odmieniła także drużynę z Łańcuta, która z godną pochwały konsekwencją zdobywała kolejne punkty. Kiedy notowano 20:13, kibicom przypomniała się… pierwsza partia, w której miejscowe także miały tak dużą przewagę, ale ją roztrwoniły. Powtórki na szczęście nie było (22:15, 23:18, 25:18).

 

Czwarty set to horror i to w najlepszym wydaniu. Łańcucianki znów przemieniły się w kameleony. Wygrywały 6:3, by za moment przegrywać 9:13. Całkiem krucho z nimi się zrobiło przy stanie 11:17, ale wygrały z nerwami i po ataku Plebanek było po 23. Potem ekipa z Łańcuta miała aż sześć szans na doprowadzenie do remisu w meczu, ale żadnej nie wykorzystała. Chemik miał mocniejsze nerwy, najpierw wyszedł z opresji obronna ręką, a potem zadał dwa decydujące ciosy. Teraz to on jest panem sytuacji.

 

Składy:

UMKS : Bartnicka, Seta, Warzocha, Rauch, Plebanek, Pusz, Dobosz (libero) oraz Bryjka, Kura, Baran (n)

CHEMIK : Ciesielska, Dąbrowska, Kwiatkowska, Raczyńska, Król, Bryczkowska, Kuchczyńska (libero) oraz Wysocka, Matusz, Pazderska, Furmanek, Staszak-Stawków (n).

 

Autorem tekstu jest Witold Socha – Super Nowości

 

Zobacz również:

Wyniki play – off I ligi kobiet

źródło: Super Nowości

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved