Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Witold Roman: Olsztyn może nie wytrzymać kondycyjnie

Witold Roman: Olsztyn może nie wytrzymać kondycyjnie

- Pozytywne wrażenie wywarli na mnie młodzi zawodnicy z Kędzierzyna, to jest wielka przyszłość. Spodobał mi się kolektyw warszawski i zaskoczony byłem dobrą postawą Pavla Chudika - opowiada Strefie Siatkówki o swoich wrażeniach z finałów Pucharu Polski Witold Roman.

Jak ocenia Pan dyspozycję zespołów występujących w tym turnieju?

Witold Roman: – Wszystkie drużyny są bardzo dobrze przygotowane. Przyznam szczerze, że podobała mi się Warszawa i Kędzierzyn.



Kto według Pana jest faworytem meczu finałowego?

Wydaje mi się, że większe szanse na zwycięstwo ma Bełchatów, ponieważ Olsztyn może nie wytrzymać kondycyjnie. Rozegrali w tym turnieju już 10 setów, a to jeszcze nie koniec. Dodatkowo grali później mecz. Adrenalina spowoduje, że zapomni się o pewnych rzeczach, ale kiedy przyjdzie zmęczenie, w lepszej sytuacji będzie Bełchatów.

Czy są jacyś zawodnicy, którzy zaskoczyli Pana podczas tego turnieju?

Bardzo pozytywne wrażenie wywarli na mnie młodzi zawodnicy z Kędzierzyna i uważam, że to rzeczywiście jest wielka przyszłość. Spodobał mi się kolektyw warszawski i zaskoczony byłem dobrą postawą Pavla Chudika, który nie błyszczał w tym sezonie w lidze. Poza tym wszyscy potwierdzili tutaj swoją wartość. Zespoły z tzw. „wielkiej czwórki” mają większe budżety, po drugie lepszych zawodników i wiadomo, że wymaga się od nich więcej. I spełniają swoje zadania. W finale również spotkały się dwa najwyżej notowane zespoły w lidze, więc to chyba nie przypadek. Przyznam szczerze, że spodziewałem się, że Olsztyn łatwiej wejdzie do finału. Rozegranie przez ten zespół 10 setów jest zaskoczeniem in minus. Ogólnie rzecz biorąc nie było wielkiego objawienia, ale także wielkiego niewypału.

A co Pan sądzi o postawie Resovii. W rundzie zasadniczej urywali punkty najlepszym, a w końcówce sezonu i także tutaj w Kielcach, nie prezentują się najlepiej.

Zawsze tak było i możliwe, że nic się nie zmieni. Resovia zawsze grała na początku dobrze, aż do momentu, w którym przekonali się, że można coś zepsuć. Tak było do tej pory i obawiam się, że w tym roku też tak będzie. W tej chwili znacznie bardziej spodobał mi się zespół z Warszawy niż z Rzeszowa i będę oczekiwał na wyniki tej potyczki. Politechnika wróciła z dalekiej drogi i w ostatniej chwili załapała się do pierwszej ósemki, ale teraz prezentuje poziom, o jakim mówiło się przed ligą.

Sezon reprezentacyjny zbliża się, a kibice oczekują jak najlepszych wyników naszej reprezentacji. Jak pan ocenia postawę kadrowiczów?

Wydaje mi się, że prezentują się nieźle. Oczywiście są wyróżniającymi się zawodnikami w swoich zespołach i „ciągną grę”. Trochę In minus jestem zaskoczony postawą niektórych zawodników Jastrzębia. Ale tutaj są też inne uwarunkowania. Od tego zespołu oczekiwałbym kolektywu i lepszej postawy i podejścia do życia. Mówiło się już od dłuższego czasu, że jest problem ze stworzeniem drużyny w Jastrzębiu. To widać na boisku, w szczególności w dzisiejszym spotkaniu, kiedy po bardzo udanym pierwszym secie, wszystko z nich uszło i zamiast walczyć zaczęli się kłócić między sobą. Wygrał zespół z Bełchatowa gdyż był lepszym kolektywem.

Finał PLS już blisko. Jak rozumiem obstawia Pan powtórkę z finału Pucharu Polski, czyli Bełchatów – Olsztyn? Czy także w tej konfrontacji obstawia Pan wygraną Bełchatowa?

Wdaje mi się, że będzie podobnie jak w Pucharze Polski. Bełchatów prezentuje się na dzień dzisiejszy lepiej jako zespół, a AZS Olsztyn każdą wygraną okupuje wielkim wysiłkiem, przez co traci więcej sił.

Wymieniając faworytów do tytułu często mówi się o Skrze, która wygrywa wszystko, co możliwe, o Olsztynie, który wreszcie powinien, z takim składem, zdobyć złoto, o Jastrzębiu, które ciągle się kłóci, a powinno bez problemu wygrywać. A jest przecież jeszcze jeden zespól „wielkiej czwórki” – AZS Częstochowa. Dziś przegrali niemal wygrany mecz. Czy uważa pan, że nie mają szans w konfrontacji z Bełchatowem w półfinale PLS?

Do tej pory spotkania z zespołami z „wielkiej czwórki”, a pozostałymi czterema wyglądały tak, że te zespoły przyjeżdżały żeby sobie pograć, a nie wygrać. Zespoły wychodzą na boisko, bo wyjść muszą. Ale w głowie muszą wiedzieć, że chcą wygrać. Dla mnie takim zespołem był zespół z Warszawy. Zabrakło im umiejętności, ale chciał wygrać.

Sobotni mecz udowodnił, że Częstochowa nie jest gotowa mentalnie, by wygrywać. Ona grała, pograła sobie, ale nie wygrała. I to jest ich największy problem, bo liczy się tylko to, kto wygra.

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved