Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Tomasz Kozłowski skręcił nogę

Tomasz Kozłowski skręcił nogę

Seria nieszczęść dopadła ostatnio zawodników Resovii. Podczas wczorajszego treningu skręcił nogę Tomasz Kozłowski, a dziś resoviacy jadą do Kielc, powalczyć w turnieju o Puchar Polski.

Czysty przypadek, pech. Tomek pojedzie do Kielc, ale nie zagra. A tak dobrze spisywał się w ostatnich meczach z Wkręt – Metem Częstochowa… – żałuje Jan Such, trener naszej drużyny. – Na szczęście, wrócił do gry Grzesiek Pilarz.

Kozłowski, to po Eithunie, Kaczmarku i Pilarzu, kolejny zawodnik, który w ostatnim czasie musi pauzować.



Nie odpuszczamy. Chcemy powalczyć z Wkręt-Metem o zwycięstwo. Może uda nam się wygrać z nimi za szóstym razem – dodaje Such. – Zagramy na luzie. Dla nas najważniejsze są mecze ligowe z Politechniką. Nie możemy przegrać z warszawskim zespołem, bo naszym celem jest zajęcie 5-6 lokaty.

W Kielcach wystąpi osiem najlepszych ekip ekstraklasy. Resovia trafiła w ćwierćfinale PP na team z Częstochowy. To będzie czwarty mecz z rzędu obu drużyn.

Dawno się nie widzieliśmy – żartuje Radosław Panas, drugi trener półfinalistów mistrzostw Polski spod Jasnej Góry, którzy nie dopuszczają nawet myśli o porażce w jutrzejszym spotkaniu.

Chcemy awansować do finału, dlatego ważne jest, że wszyscy są zdrowi. Trzy mecze w ciągu trzech dni to byłaby duża dawka, ale nie mamy nic przeciwko. Obyśmy tylko wrócili z Kielc z sukcesem. Zawodnicy muszą się sprężyć i wygrywać – mówi II trener Radosław Panas, który myślami wybiega już nieco w przyszłość. – Uważam, że Olsztyn jest zespołem w naszym zasięgu. Oczywiście, my najpierw musimy ograć Resovię, a oni Politechnikę Warszawa, ale jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy walczyć w półfinale – dodaje.

Siatkarze z Częstochowy z umiarkowanym optymizmem podchodzą do ćwierćfinałowego pojedynku z Resovią. – Niby mamy patent na rywala, bo odkąd awansowali do PLS, wygraliśmy z nimi wszystkie dziewięć meczów. Oby ta karta nie odwróciła się w Kielcach, bo już w ostatnim pojedynku w Rzeszowie byliśmy o krok od porażki. Mam nadzieję, że podtrzymamy dobrą passę i oby mecz nie trwał tak długo jak ten ostatni, bo przecież następnego dnia jest półfinał i trzeba zregenerować siły – twierdzi kapitan Wkręt-Metu, Krzysztof Gierczyński. – W tym sezonie jesteśmy z chłopakami z Resovii skazani na siebie i znamy się już jak łyse konie. Przewaga psychologiczna jest po naszej stronie. Rywala pokonaliśmy w tym sezonie pięć razy i postaramy się to zrobić po raz szósty. Każda seria się kiedyś kończy, ale mam nadzieję, że nie na PP – dodaje przyjmujący Wkręt-Metu, Marcin Wika.

Mecz z częstochowskim zespołem resoviacy rozegrają w piątek o godz. 20.30. Jeśli wygrają, w półfinale trafią najprawdopodobniej na AZS Olsztyn. Finał Pucharu w niedzielę. Zwycięzca wystartuje w Lidze Mistrzów. Stawka jest więc bardzo wysoka. Przegrani w ćwierćfinałach i półfinałach wracają do domów.

Taki turniej to okazja do pierwszych rozmów, kontaktów transferowych. Oczywiście nieoficjalnych – mówi Such. – To będzie pierwsze rozpoznanie rynku, a my chcemy się wzmocnić. Cieszę się, że Łukasza Perłowskiego nikt nam nie zabierze, bo ma jeszcze ważny kontrakt.

Podróż z sentymentem

Wyjazd na finałowy turniej PP będzie dla przyjmującego Resovii, Piotra Łuki, sentymentalną podróżą do rodzinnego miasta. – Fajna sprawa będzie zagrać w mieście gdzie się wychowałem. Na pewno będzie to dodatkowa motywacja. W wieku juniora wyjechałem z Kielc, gdzie siatkówka w wydaniu seniorskim praktycznie nie istnieje. Teraz za sprawą PP będzie okazja się pokazać – mówi Łuka, który liczy, że jego zespół wreszcie przełamie pasmo porażek z AZS Cz. – Zaczęliśmy play-offy z nimi od 0-3, później było 1-3 i 2-3. Więc teraz z tych wyliczeń wychodzi, że powinno być 3-2 dla nas. Mam nadzieję, że tak się stanie, szczęście nam dopisze i wreszcie z nimi wygramy. Znamy się z rywalami bardzo dobrze i nie ma co mówić o jakimś elemencie zaskoczenia. Bardzo dużo zależeć będzie od dyspozycji dnia. Na pewno nie stoimy wcale na straconej pozycji, ale wszystkie te nasze prognozy i tak zweryfikuje boisko – kończy Piotr Łuka

Walka o puchar i LM

Zdobywca Pucharu Polski zagra w Lidze Mistrzów, gdzie po dwóch latach przerwy Polska znów będzie miała dwóch przedstawicieli w tych najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach. – O wygraniu pucharu może zadecydować dyspozycja dnia, a w lidze ważna jest postawa w całym sezonie. Moim zdaniem, w Lidze Mistrzów powinien występować wicemistrz kraju – mówi prezes obrońcy PP, BOT Skry Bełchatów, Konrad Piechocki. A co będzie, jeśli powtórzy się sytuacja z dwóch ostatnich sezonów i ta sama drużyna wywalczy Puchar i mistrzostwo Polski?

Wtedy w Lidze Mistrzów wystąpi wicemistrz kraju – wyjaśnia prezes PLS, Artur Popko.

źródło: gcnowiny.pl, super-nowosci.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved