Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Aleja Lozano

Aleja Lozano

Chcą zbudować w Rynku parkiet, trybuny oraz dach i sprowadzić gwiazdy. Czy 21 lipca kadra polskich siatkarzy pojawi się w Miliczu? - Nie ma na to szans - twierdzi II trener reprezentacji Alojzy Świderek. - Ja nie tracę nadziei - mówi z kolei milicki działacz Mirosław Wachowiak.

Aktorzy mają swoją promenadę w Międzyzdrojach, sportowcy wszelkiej maści – w Cetniewie, a siatkarze – w Miliczu. Przy hali tamtejszego OSiR-u. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był przed laty Maciej Jarosz. – Pierwotnie myślałem o stworzeniu takiej alei we Wrocławiu, przy Orbicie. Zabrakło jednak zainteresowania ze strony władz obiektu. Szkoda, bo myślałem, że będzie to promocja miasta, hali i zwiąże Orbitę z naszą dyscypliną. Kilka miesięcy później przebywaliśmy na obozie w Miliczu, tam temat został powtórzony, a ówczesny dyrektor liceum Mirek Wachowiak go podchwycił – mówi Jarosz, przewodniczący kapituły.

Rewanż był udany



Impreza ruszyła w 2003 roku, przy pomocy miejscowego samorządu oraz sponsorów. Przed rokiem, w ramach IV edycji, udało się doprowadzić do rewanżu Polski ze Związkiem Radzieckim za olimpijski finał w Montrealu. Traktując rzecz pół żartem, nasze stare gwiazdy udowodniły, iż sukces sprzed 30 lat nie był dziełem przypadku. Wtedy biało-czerwoni zwyciężyli 3:2 (11:15, 15:13, 12:15, 19:17, 15:7), przed rokiem – 2:1 (12:15, 16:14, 8:4). Sborna pojawiła się w Miliczu ledwie w 7-osobowym składzie. A brak rezerw – biorąc pod uwagę upływ lat – to gwóźdź do trumny.

Nim rozpoczął się mecz, swoje dłonie odcisnęli Zbigniew Lubiejewski, Andrzej Niemczyk i Małgorzata Glinka. W poprzednich latach ów zaszczyt spotkał Edwarda Skorka, Tomasza Wójtowicza, Ryszarda Boska, Władysława Pałaszewskiego, Marka Karbarza, Zbigniewa Zarzyckiego, Włodzimierza Sadalskiego, Mirosława Rybaczewskiego, Włodzimierza Stefańskiego, Stanisława Gościniaka i Józefa Wołyńca. Pośmiertnie odsłonięto także tablice przedwcześnie zmarłych Huberta Wagnera i Wiesława Gawłowskiego.

Tegoroczną edycję miliccy działacze planują na 21 lipca, a te plany są bardzo ambitne. Zamierzają m.in. zorganizować mecz reprezentacji Raula Lozano z innym finalistą LŚ 2007. Nie w hali, lecz w Rynku, gdzie miałyby powstać parkiet, trybuny na 5 tysięcy widzów i dach! Swoje dłonie mieliby odcisnąć m.in. Lech Łasko i właśnie Lozano. Rywal Polaków?

W grę wchodzą Francuzi, Włosi, Holendrzy, a nawet Brazylijczycy – twierdzi Mirosław Wachowiak. Wygląda jednak na to, że scenariusz imprezy będzie trzeba zmienić. Bo reprezentacyjny kalendarz jest wyjątkowo napięty.

Nie mogą zasuwać na okrągło

Nasz przyjazd do Milicza absolutnie nie wchodzi w grę. LŚ zaczyna się niemal od razu po finale PLS, a kończy 15 lipca. Tymczasem 1 sierpnia ruszają przygotowania do ME. Chłopcy muszą mieć te dwa tygodnie wolnego i wiem, że rezerwują już zagraniczne urlopy. Nie mogą zasuwać na okrągło przez dwa lata. Z naszej, trenerów strony, nie ma zgody na przyjazd do Milicza – stanowczo zaznacza Alojzy Świderek. I doprawdy trudno z jego zdaniem polemizować.

Co na to Wachowiak? – Ja nie tracę nadziei. Alek może nawet nie wiedzieć o naszych negocjacjach. Rozmawiałem na ten temat z prezesem Przedpełskim, brałem też udział w telekonferencji z Lozano, podczas której Argentyńczyk wyraził wstępną zgodę na przyjazd do Milicza. Na dniach wszystko się rozstrzygnie – kończy. Pewne jest tylko jedno – dłoń Raula Lozano byłaby najmniejszą spośród wszystkich odciśniętych w milickiej alei.

Autorem tekstu jest Wojciech Koerber (Słowo Polskie Gazeta Wrocławska)

źródło: Gazeta Wrocławska, interia.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved