Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Waldemar Wspaniały: Wszystko co najlepsze

Waldemar Wspaniały: Wszystko co najlepsze

- W finałowym turnieju Pucharu Polski siatkarzy w Kielcach zobaczymy praktycznie wszystko co najlepsze w polskiej siatkówce - mówi wiceprezes d/s szkoleniowych Polskiego Związku Piłki Siatkowej Waldemar Wspaniały.

Zagrają wicemistrzowie świata, najlepsi gracze zagraniczni PLS-u oraz nasza młodzież, o której ostatnio mówi się dużo oraz dobrze.

Jak podkreślił Waldemar Wspaniały Puchar Polski rządzi się własnymi prawami. – Bardzo możliwe są niespodzianki – powiedział były trener reprezentacji i jednej z najlepszych drużyn w historii polskiej siatkówki Mostostalu Azotów Kędzierzyna Koźla. – Wyniki meczów play off Jastrzębskiego Węgla oraz Mostostalu Azotów Kędzierzyna Koźla świadczą, że teoretycznie słabszy nie jest skazany na pożarcie. Szczególnie dużo siatkówki będzie pierwszego dnia. Mecze będą rozgrywane do późnych godzin wieczornych. Teoretyczni faworyci BOT Skra, PZU AZS, Jastrzębski Węgiel i Wkręt-Met Domex wcale nie muszą wygrać.



Waldemar Wspaniały zdobył pięć Pucharów Polski – trzy z Mostostalem-Azotami oraz po jednym z Płomieniem Sosnowiec i Stilonem Gorzów. Sukcesy z dwoma ostatnimi klubami zostały wówczas określone jako megasensacje.

W połowie lat 80. w lidze rządziła Stal Stocznia Szczecin i zespół ten w 1985 roku przyjechał na finałowy turniej do Kielc w roli faworyta – wspomina Waldemar Wspaniały. – Płomień, Resursa Łodź oraz Beskid Andrychów miały być tłem dla tego zespołu. Codziennie padały zaskakujące wyniki. Drugiego dnia pokonaliśmy Stal Stocznię 3:0 i w ostatniej rundzie musieliśmy wygrać 3:0 lub 3:1 z Beskidem, żeby zdobyć trofeum.

Płomień wygrał 3:2 i tym samym otworzyła się droga do PP Stali Stocznia. Wystarczyło tylko tylko pokonać 3:0 Resursę. – Chłopaki poszli na obiad, ja zostałem w hali – kontynuuje Waldemar Wspaniały. – Resursa wygrała pierwszego seta i my już mieliśmy trofeum. Oni tam spożywali posiłek i o niczym nie wiedzieli. Komórek wtedy nie było. Gdy wrócili, przed halą dowiedzieli się, że zdobyli Puchar Polski.

W 1997 roku Waldemar Wspaniały przyjechał do Radomia z czołowym zespołem Serii B Stilonem Gorzów, który w składzie miał m.in. zdolnego juniora Sebastiana Świderskiego. W notowaniach z AZS-em Częstochowa czy Mostostalem szans tego zespołu nikt poważnie nie brał pod uwagę. – Pierwszy mecz z Częstochową wygraliśmy 3:2 – mówi Waldemar Wspaniały. – W finale z Mostostalem prowadziliśmy 1:0. W drugim secie przegrywaliśmy 5:12. To był ostatni turniej w którym sety grało się do 15 punktów. W tym momencie wymieniłem połowę składu. Tę partię wygraliśmy do 12, a następną do zera.

Trzy Puchary Polski z Mostostalem zostały zdobyte niejako z urzędu. Klub z Kędzierzyna dzielił i rządził w tym czasie w polskiej siatkówce. – Ciężki był turniej w Wieluniu – mówi Waldemar Wspaniały. – Dotarliśmy tam prostu z lotniska. Z powodu złej pogody odlecieliśmy z Sofii po Lidze Mistrzów z jednodniowym opóźnieniem. Finał z AZS-em Częstochowa był ciężki, ale wygraliśmy 3:2.

Jak dodał Waldemar Wspaniały były też w jego karierze ‚pucharowe upadki.’ – W turnieju w Sosnowcu przegraliśmy 2:3 z Morzem Szczecin, które zajmowało wtedy chyba ósmą pozycję w tabeli – powiedział. – W drugiej parze doszło zresztą też do sensacji. Drugi faworyt AZS Częstochowa przegrał z Polską Energią Sosnowiec.

źródło: pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved