Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Gradowski: Skończyła się rywalizacja o czwórkę

Wojciech Gradowski: Skończyła się rywalizacja o czwórkę

- Szkoda. Nie udało się nam wygrać i skończyła się rywalizacja o czwórkę. Podjęliśmy walkę, ale wynik niestety jest niekorzystny - mówił po meczu z AZS-em Częstochowa przyjmujący Resovii, Wojciech Gradowski.

Rzeszowianie w czwartkowy wieczór wyszli mocno zmobilizowani na boisko i od samego początku ostro postawili się częstochowianom. Nieźle zagrali w obronie, a także blokiem, a w ataku prym w pierwszym secie wiódł Tomek Józefacki. – Nie mogliśmy sobie na początku z nim poradzić – komentował mecz trener akademików Arie Brokking. Emocje w pierwszej partii były ogromne.

W drugiej partii to goście dyktowali warunki gry. Prowadzili już nawet 7:2, ale jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną resoviacy wyrównali, a w końcówce mieli nawet piłkę setową. Ostatecznie jednak po prostych błędach miejscowych górą byli częstochowianie. – Jakby Rzeszów wygrał tego seta, to pewnie skończyłoby się na 3:0 dla nich, ale na szczęście tak się nie stało – cieszył się po spotkaniu kapitan AZS-u Krzysztof Gierczyński. – W drugim secie Częstochowa cały czas prowadziła i co ich doszliśmy, to znowu nam odskakiwali – dodał z kolei środkowy Resovii Sławomir Szczygieł.



W kolejnych odsłonach wygrywali na zmianę częstochowianie i resoviacy. O losach meczu miał więc rozstrzygnąć tie-break. W tym do stanu po 7 walka trwała punkt za punkt. W kolejnych dwóch akcjach rzeszowianie skutecznie zablokowali ataki Brooka Billingsa i objęli dwupunktowe prowadzenie. Goście szybko odrobili straty, a przy stanie 12:12 Robert Szczerbaniuk dwa razy skutecznie zablokował Szczygła i było po meczu. – Przez całe spotkanie mi „żarło” i w końcówce były dwa niefortunne ataki. Straciliśmy dwa punkty i było już po wszystkim – żałował po meczu Szczygieł. – Do tej pory Sławek grał bardzo dobrze i akurat w końcówce się pomylił – dodał trener Asseco Resovii Jan Such.

Niestety przegraliśmy 2:3 i na pewno nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi. Szkoda, bo przegrywamy w tie-breaku 13:15, a można było wygrać i drugi mecz w Rzeszowie z pewnością byłby łatwiejszy. Oni graliby już pod większą presją i pewnie z nerwowością – podsumował spotkanie Wojciech Gradowski.

Na pewno Resovia grała dziś najlepiej , biorąc pod uwagę wszystkie trzy spotkania z nami. Nie dość że grali bardzo dobrze, to jeszcze sprzyjało im to siatkarskie szczęście. Wyglądało na to, że to oni wygrają, bo szczęście sprzyja lepszym – mówił rozgrywający AZS-u Paweł Woicki. – Wcześniejsze zwycięstwa nie były tak cenne jak to dzisiaj, bo udało nam się je wyszarpać. Dla nas jednak dopiero teraz zaczyna się najważniejsza walka – dodaje.

Rzeszowskich siatkarzy czeka teraz batalia o piąte miejsce. W kolejnej rundzie zmierzą się oni z warszawską Politechniką, a pierwszy mecz odbędzie się w Warszawie. – Pozostaje nam walka o piąte miejsce, a to od początku było dla nas celem na ten sezon. Piąta albo szósta pozycja to jest to, na co nas stać. Częstochowa była po prostu za mocna – twierdzi trener Such. – W tych meczach będzie musiała być podwójna mobilizacja. Musimy grać na 200 procent możliwości, żeby sobie to piąte czy szóste miejsce zapewnić – dodaje z kolei Gradowski.

Z częstochowianami resoviacy spotkają się jednak jeszcze raz w tym sezonie. 13 kwietnia w Kielcach oba zespoły zagrają bowiem o awans do półfinału Pucharu Polski. – Jest progres wyniku: 0:3, 1:3, 2:3. Teraz więc pasowałoby, żeby było 3:2 dla nas – mówi Szczygieł. – Bardzo bym się cieszył, gdyby faktycznie tak było, bo jeśli nie to na długo będziemy pamiętać lekcję daną nam przez Częstochowę. Porażka w pucharze byłaby bowiem czwartą z rzędu – dodał Gradowski.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved