Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Wielkanoc u zawodników Politechniki

Wielkanoc u zawodników Politechniki

Siatkarze J.W. Construction AZS Politechniki Warszawskiej spotkali się w czwartek na tradycyjnym jajeczku, a już dziś rozjeżdżają się do rodzinnych domów. Niektórzy z nich muszą przebyć kilkaset kilometrów, żeby trzy dni wolnego spędzić z najbliższymi.

Jak wyglądają ich święta? Czy zachowują tradycje związane z Wielkanocą? O tym opowiadają Radosław Rybak, Pavel Chudik i Radosław Maciejewicz.

Wielkanoc u Radka Rybaka



Radek święta spędzi w Białymstoku, u teściów. Kilka dni odpoczynku bardzo mu się przyda. Jest już zmęczony sezonem, w którym to „ciągnie” grę całego zespołu. Z powodu kontuzji barku nie wystąpił w ostatnim spotkaniu z BOT Skrą Bełchatów, ale na mecze Pucharu Polski i drugiej rundy play-off chce być w pełnej dyspozycji. – W nadchodzące święta Wielkanocy wraz z żoną i dziećmi jedziemy do Białegostoku, do rodziny małżonki – mówi Radek Rybak, atakujący stołecznego zespołu. – Te kilka wolnych spędzę z najbliższymi i tylko im poświęcę mój czas, to będzie na pewno bardzo miłe. Nie wiem czy odpocznę, bo odpoczywanie z dwójką dzieci może być trochę kłopotliwe – śmieje się Radek.

W mojej rodzinie zachowało się kilka tradycji świątecznych – kontynuuje Rybak. – Czasem zdarza mi się malować jajka do koszyczka. I oczywiście w świąteczny poniedziałek Śmigus Dyngus, ale tylko w sposób symboliczny. Nie lejemy się wiadrami, tylko delikatnie polewamy kilkoma kroplami wody.

Radek nie krył swojego zadowolenia ze zbliżających się świąt i spotkania z rodziną. Zapytany czego mu życzyć z okazji Wielkanocy, odpowiedział: – Można mi życzyć miłego spędzenia tych świąt, w spokoju. Na ten okres będzie to najważniejsze. Chciałbym też powiedzieć kilka słów kibicom. Życzę Wam wesołych, radosnych i rodzinnych świąt oraz mokrego dyngusa. Odpocznijcie w te święta, żebyście mogli później pełni zapału i z nowymi siłami mogli wrócić do kibicowania.

Czas tylko dla rodziny – Radek Maciejewicz o świętach

Radosław Maciejewicz, przyjmujący Akademików z Warszawy, święta spędzi w rodzinnym Gorzowie Wielkopolskim. Będzie to dla niego okazja do spotkania się z najbliższymi i poświęcenia całego wolnego czasu synkowi i żonie, którzy na co dzień nie mieszkają w stolicy. Ostatnie kilka dni Mateusz, kilkuletni syn zawodnika, spędził razem z tatą. Razem z nim przyjeżdżał na treningi, gdzie podpatrywał poczynania ojca i jego kolegów z AZS Politechniki. Był obecny także na meczu J.W. Construction ze Skrą Bełchatów, po którym troskliwy tata robił mu pamiątkowe zdjęcia z zawodnikami obu zespołów.

Wielkanoc spędzę w Gorzowie z najbliższą rodziną, z rodzicami, teściami i przede wszystkim z żoną oraz synkiem Mateuszem. Ten czas na pewno zleci bardzo szybko. Wolnego nie mamy za dużo, trzeba go więc dobrze wykorzystać – mówi Radek Maciejewicz. – Malowanie jajek zostawiam żonie, rodzicom i teściom. Nie odmówię sobie jednak zachowania zwyczaju Śmigusa Dyngusa. Będziemy biegać z Mateuszkiem i oblewać wszystkich, na pewno sprawi mu to dużą radość – uśmiecha się popularny „Macieja”.

Życzyć mi można przede wszystkim zdrowia, bo jeśli będzie zdrowie, to będzie wszystko. Poza tym może trochę szczęścia? Chyba tylko tego nam brakuje do odnoszenia zwycięstw – mówi Radek. – Korzystając z okazji chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia naszym wspaniałym kibicom – dodaje. – Życzę im głównie wytrwałości. Jeśli oni wytrzymają i będą nas cały czas dopingować, to sukcesy prędzej czy później przyjdą. Uważam, że już w przyszłym roku w Warszawie będzie siatkówka na najwyższym poziomie. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy zostanę w Politechnice. Rozmowy z władzami klubu będą przeprowadzane dopiero po sezonie. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z gry w stolicy. Przeszkadza mi tylko jedna rzecz – rozłąka z żoną i z dzieckiem. Miasto mi się podoba, ale niestety nie miałem jeszcze okazji pozwiedzać. Cały czas trenujemy, więc wolne chwile poświęcam na odpoczynek. Ale teraz, jak będzie troszkę cieplej, wyjdę na miasto i nadrobię zaległości.

Na Słowacji podobnie

Słowackie święta Wielkanocy nie różnią się niczym od polskich. Słowacy mają podobne zwyczaje i tradycje. Dla nich okres Wielkanocny jest także czasem spokoju, odpoczynku i spotkań z rodziną. – Jadę do domu na Słowację. Święta spędzę z rodziną i ze znajomymi – opowiada Pavel Chudik, słowacki rozgrywający w drużynie J.W. Construction AZS Politechniki. – W moim kraju Wielkanoc obchodzi się tak samo jak w Polsce. Najważniejszym symbolem jest jajeczko, także mamy „lany poniedziałek” i oblewamy się wzajemnie. Tylko, że u nas tradycje nie są tak skrupulatnie zachowywane. Jako ciekawostkę dodam, że w świąteczny poniedziałek staramy się spotkać całą rodziną… na kolacji. Przy stole nie tylko jemy, ale też dużo rozmawiamy. A propos jedzenia: każdy z nas wie, jak się odżywiać w święta. Każdy zdaje sobie sprawę, co mu pasuje, a co nie. Generalnie żadnych diet nie stosujemy.

W drugi dzień świąt nie biegam z kubełkiem, już z tego wyrosłem – śmieje się Pavel. – Co nie znaczy, że nie oblewam najbliższych. Zawsze w poniedziałek rano symbolicznie polewam mamę i siostrę.

Pavel już dwanaście lat przebywa z daleka od rodzinnego domu. Jednak wszystkie dłuższe przerwy w treningach stara się spędzać z najbliższymi na Słowacji. – Rodzina chyba jeszcze nie zdążyła się stęsknić, bo trzy tygodnie temu byłem w domu – mówi. – Dostaliśmy wtedy dwa dni wolnego, więc wykorzystałem je na wycieczkę na Słowację. Jednak oni są przyzwyczajeni do tego, że długo mnie nie widzą. Przecież z rodzinnego domu wyjechałem dwanaście lat temu.

Czego mi życzyć? – zastanawia się Pavel. Po chwili namysłu odpowiada: Zdrowia, spokoju i udanego wypoczynku. – Jeżeli chodzi o życzenia sportowe to nie mam konkretnych – dodaje. – Chciałbym po prostu, żebyśmy grali dobrą siatkówkę, walcząc o miejsca 5-8. Obecny sezon dla mnie i dla mojego klubu jest bardzo dziwny i ciężki. Ale damy z siebie wszystko, aby jego zakończenie było dobre – obiecuje siatkarz.

Pavel Chudik podobnie jak koledzy chciał złożyć świąteczne życzenia sympatykom stołecznej drużyny. – Kibicom życzę wytrwałości. Póki co na meczach jest wspaniale. Mamy bardzo głośny doping u siebie i na wyjazdach. Kibice są z nami we wszystkich halach. Chciałbym, aby tak dalej trzymali i byli dalej wierni siatkówce – kończy.

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved