Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dan Lewis: Polskie kobiety są piękne

Dan Lewis: Polskie kobiety są piękne

Dan Lewis szybko podbił serca kibiców – zwłaszcza kobiet – Skry Bełchatów. Jego gra jest pełna ekspresji, widać, że każda udana akcja sprawia mu ogromną satysfakcję i frajdę. A co najważniejsze, z meczu na mecz, prezentuje się coraz lepiej.

Lewis stał się silnym punktem zespołu z Bełchatowa i trener Daniele Castellani z pewnością będzie mógł liczyć na niego w fazie play off.

Tomasz Helman: Jak zaczęła się pana przygoda z siatkówką?



Dan Lewis: W Kanadzie, w szkole uprawia się wszystkie sporty i siatkówka jest jedną z nich. Radziłem sobie całkiem nieźle i pewnego dnia, nasz trener zaproponował mi grę w klubie. Miałem wtedy 14 lat. Tak to się zaczęło. Gdy byłem dzieckiem nie myślałem jednak o siatkówce. Chciałem uprawiać futbol amerykański, tak jak słynny Joe Montana z San Francisco 49ers. To był mój idol. Był fantastycznym graczem i do tej pory go podziwiam. Spory wpływ na moją karierę sportową miał mój starszy brat. On mnie uczył grać w różne dyscypliny sportowe. Nie wiem, czy byłbym teraz tak dobrym sportowcem bez niego. Bardzo doceniam to co dla mnie zrobił.

Jaki jest poziom siatkówki w Kanadzie?

W moim kraju nie ma zawodowej ligi. W siatkówkę gra się do ukończenia tzw. „high school” czyli do osiemnastego roku życia. Potem można grać jeszcze na uczelni lub collegu. Jeśli nie trafi się do drużyny narodowej pozostaje jedynie wyjazd za granicę; m.in. do słabszych lig europejskich np. w Szwajcarii czy Portugalii. Gra w Europie jest najlepszym rozwiązaniem. Jak widać, w Kanadzie wielkim problemem jest brak profesjonalnych klubów, bo po skończeniu uczelni nie ma gdzie kontynuować kariery.

Panu się udało wyjechać do Europy.

Grając w drużynie uniwersyteckiej już na pierwszym roku odniosłem sporo sukcesów. W kolejnym nie było jednak tak dobrze i zdecydowałem się na opuszczenie uczelni, bo chciałem się rozwijać sportowo, a naukę i grę na wysokim poziomie trudno było pogodzić. Przytrafiła mi się jednak kontuzji ramienia i podjąłem decyzję o powrocie na uczelnię. Zdałem sobie sprawę, że siatkówka to nie wszystko i jeśli doznam jakiegoś urazu, który uniemożliwi mi grę, będę bez wykształcenia. Skończyłem więc ekonomię i mając 25 lat poświęciłem się siatkówce. Na początku udało mi się podpisać kontrakt w Szwajcarii, potem była Francja, a teraz jestem tutaj, w Polsce.

We Francji grał Pan z Krzysztofem Śmiglem w Montpellier. Jak pan go wspomina?

Bardzo lubiłem Krzyśka. To sympatyczny człowiek. Ale za czasów mojej gry w Montpellier zawodnicy nie byli ze sobą jakoś szczególnie związani.

Dlaczego zdecydował się Pan na przyjazd do Polski?

To Polska wybrała mnie. Grając we Francji, nie miałem dobrego trenera. Owszem, byli nieźli zawodnicy, ale nie tworzyliśmy zespołu. Po moim ostatnim, czwartym sezonie we Francji nie bardzo wiedziałem co dalej. Na szczęście otrzymałem powołanie do reprezentacji od trenera Glenna Hoaga. Już wcześniej występowałem w kadrze, ale moje relacje z poprzednim szkoleniowcem nie były najlepsze i zrezygnowałem z gry w niej. Teraz powróciłem. Przyjechaliśmy na Memoriał Huberta Wagnera do Olsztyna. Chyba nieźle się zaprezentowałem, bo działacze z Olsztyna i Bełchatowa zaproponowali mi podpisanie kontraktu. Zdecydowałem się na Skrę, gdyż chciałem zagrać w Lidze Mistrzów. Nie mogłem stracić takiej szansy.

Zanim trafił pan do Skry Bełchatów, miał pan informacje o tym klubie i Polskiej Lidze Siatkówki?

Słyszałem jedynie plotki. Wiedziałem, że w Waszej lidze grają zawodnicy z USA, że jest sporo stresu, bo na siatkarzach ciąży spora presja.

Kto jest Pana najlepszym kolegą w Skrze?

Janne Heikkinen. Z nim spędzam najwięcej czasu. Również „Igła” (Krzysztof Ignaczak – przyp. red.) jest bardzo miłym gościem. Razem byliśmy w święta Bożego Narodzenia.

W barwach drużyny z Bełchatowa rozegrał Pan już sporo meczów. Który był najlepszy?

Wydaje mi się, że najlepsze spotkanie rozegrałem przeciwko AZS Olsztyn w Bełchatowie. Wtedy, w każdym elemencie zagrałem dobrze.

Rozmawiał Tomasz Helman – Super Volley

źródło: Super Volley

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved