Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Polacy ze zmiennym szczęściem w 24. kolejce Serie A

Polacy ze zmiennym szczęściem w 24. kolejce Serie A

Runda play-off w Serie A zbliża się wielkimi krokami. O pierwsze miejsce walczą Cuneo i Roma, zaraz za ich plecami toczy się walka pomiędzy Treviso i Piacenzą o trzecią lokatę. Między piątą Modeną, a ósmym Trentino Winiarskiego są zaledwie cztery punkty różnicy.

Tuż za nimi, z teoretycznymi szansami na play-off, znajdują sie Macerata i Montichiarii. Utrzymania się w lidze mogą być niemal pewni zawodnicy Latiny. Tego komfortu nie mają Padova, Valentia i Verona, które ciągle walczą o możliwość gry w Serie A w przyszłym sezonie. W takiej sytuacji nie mogło zabraknąć więc emocji w 24. kolejce Serie A.

W meczu „na szczycie” pomiędzy Sisleyem Treviso i Brebanca Lannutti Cuneo, lepsi okazali się być podopieczni trenera Prandiego, którzy pewnie zwyciężyli w czterech setach. Pierwszy set należał do zawodników Cueno, którzy już na początku partii zdobyli dwa punkty przewagi (8:6), którą z biegiem czasu powiększali.Ostatecznie pozwolili sobie na stratę zaledwie 20 punktów. Przegrany set zmobilizował Treviso do walki, dzięki czemu na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:5. Przewagi tej nie roztrwonili, wręcz przeciwnie powiększyli ją i pewnie zwyciężyli 25:20. Początkowo set trzeci należał do zawodników Sisleya, którzy na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy prowadzeniu 8:6. Na nieszczęście dla nich przebudził się Wout Wijsmans, który swymi atakami sprawiał wiele kłopotów zawodnikom Treviso. Cuneo pewnie powiększało przewagę dzięki czemu zwyciężyło 25:19.Partia czwarta była najbardziej wyrównaną, choć to Cuneo prowadziło niemal przez cały czas dwoma-trzema punktami. Ostatecznie zwyciężyli w secie czwartym (25:22), a tym samy w całym meczu.



MVP spotkania wybrany został Michał Łasko.

Brebanca Lannutti Cuneo – Sisley Treviso 3:1

(25:20, 20:25, 25:19, 25:22)

Składy:

BRE BANCA LANNUTTI CUNEO: Wijsmans 9, Coscione 2, Lasko 21, Omrcen 14, Vergnaghi (L), Rabezzana, Abbadi 8, Garcia Pires Ribeiro 9, Oro.

SISLEY TREVISO: Novotny 12, Fei 17, Papi 13, Farina (L), Kral 2, Ahmed 5, Endres 6, Winters, Tencati 5.


Diatec Itas Trentino z Winiarskim w składzie, ciągle walczy o grę w rundzie play-off. Obecnie zespół Polaka zajmuje ósme miejsce i dzięki zwycięstwu nad Padovą umocnił się na tej pozycji. Set pierwszy rozpoczął się od wyrównanej walki obu zespołów. Na pierwsza przerwę techniczną, z jednopunktowym prowadzeniem, schodzili zawodnicy Trento. Później na parkiecie istniała już tylko jedna drużyna: Trento. Podopieczni trenera Lattariego niemal zmiażdżyli przeciwników, pozwalając im na zdobycie zaledwie 17 punktów. W kolejnym secie zespół Polaka już na początku wypracował sobie kilkupunktową przewagę, którą powiększał w trakcie seta. Gdy na tablicy widniał wynik 20:16, wydawało się, że to już praktycznie koniec partii. Tym czasem zawodnicy Padovy zmobilizowali się i niemal zdołali doprowadzić do remisu (20:19). Na skuteczny finisz zabrakło sił i zawodnicy Trento ponownie moli cieszyć się z wygranej.

Podopieczni trenera Lattariego stanęli przed szansą zakończenia meczu w trzech setach. Początek partii trzeciej wyglądał obiecująco. Trento szybko objęło prowadzenie i na pierwszą przerwę techniczną schodziło z trzypunktową przewagą. Niestety później zawodnicy Trento zaczęli popełniać masę niewymuszonych błędów i w konsekwencji przegrali 25:21. Porażka wyraźnie zmobilizowała Winiarskiego i kolegów. Już na pierwszą przerwę techniczną schodzili z pięciopunktowym prowadzeniem. Ten dystans utrzymywał się przez całego seta, co pozwoliło na pewną wygraną 25:20, a w całym meczu 3:1. Ponownie cały mecz rozegrał Michał Winiarski. Przeciwnicy postanowili sprawdzić umiejętności Polaka w przyjęciu zagrywki. Ponownie nasz reprezentant zdał egzamin wyśmienicie, popisując się w tym elemencie 74% skuteczności, w tym 57% przyjęcia idealnego, dokładając do tego 57% skuteczność w ataku. Winiarski zdobył 16 punktów, wszystkie po skutecznych atakach.

MVP spotkania wybrany został André Nascimento.

ANTONVENETA PADOVA – ITAS DIATEC TRENTINO 1-3

(17-25, 23-25, 25-21, 20-25)

Składy:

ANTONVENETA PADOVA: Garghella (L), De Togni, Jago, Quarti, Esko 2, Andrae 12, Tovo 4, Pampel 19, Kromm 12, Piscopo 7.

ITAS DIATEC TRENTINO: Heller 7, Hubner 9, Meoni 2, Nascimento 25, Nemec, Winiarski 16, Gallotta 12, Bari (L).


Zgodnie z przewidywaniami w konfrontacji Copra Berni Piacenza i Maggiora Latina lepsi okazali się podopieczni trenera Dall’Olio. Potrzebowali na to nieco ponad półtorej godziny i rozegrania czterech setów. Spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Piacenzy, którzy po atakach Marshalla i Cozziego wyszli na prowadzenie 5:2. Wzięty przez trenera Gulinelliego czas poskutkował i jego podopieczni doprowadzili do stanu 8:7. Od tej pory trwała, aż do stanu 21:20 dla Latiny, walka punkt za punkt. Później na boisku istniała tylko Piacenza, która pewnie zwyciężyła 25:22. Początek drugiej partii wyglądał niemal jak kopia pierwszej. Piacenza rozpoczęła od mocnego uderzenia (5:1), ale w odróżnieniu od poprzedniego seta, nie pozwoliła sobie na stratę tej przewagi. Co więcej przez całego seta powiększała ją, by ostatecznie „zmiażdżyć” Latinę 25:15. Wysoka porażka zmobilizowała podopiecznych trenera Gulinelliego do lepszej gry. Set trzeci stał pod znakiem wyrównanej walki obu zespołów. Ostatecznie lepsi w niej okazali się być zawodnicy Latiny, którzy po emocjonującej końcówce zwyciężyli 26:24. Kolejna partia należała już do Piacenzy. Od pierwszych akcji utrzymywała 1-2 punktowa przewagę, którą w końcówce seta powiększyła i zwyciężyła 25:20, a tym samym w całym meczu 3:1.

MVP spotkania wybrany został Christian Dunnes.

COPRA BERNI PIACENZA – MAGGIORA LATINA 3-1

(25-22, 25-15, 24-26, 25-20)

Składy:

COPRA BERNI PIACENZA: Dunnes 14, Marshall 14, Grbic 9, Santos Dutra (L), Zlatanov 16, Simeonov 1, Cozzi 11, Cruz Goncalves, Bovolenta 7.

MAGGIORA LATINA: Latelli (L), Cricca 7, Bendandi, Fortunato 7, Mattera 1, Mattioli 12, Grbic 15, Zanuto Iorio 13, Cipollari.


Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie Vibo Valentia z Acqua Paradiso Montichiari. Pierwsi z nich ciągle nie mogą być pewni utrzymania w lidze, drudzy są o krok od zakwalifikowania sie do rundy play-off. Po zaciętym meczu lepsi okazali się być zawodnicy Valentii, którzy potrzebowali czterech setów na pokonanie przeciwników. Drużyny rozpoczęły spotkanie od wyrównanej walki, punkt za punkt. Na pierwszą przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem schodzili zawodnicy Valentii, na kolejnej przegrywali dwoma punktami. Montichiari nie oddało już tej przewagi i pewnie zwyciężyło 25:20. Kolejna partia od samego początku należała do podopiecznych trenera Velasco, którzy na pierwszej przerwie technicznej mieli jeden punkt przewagi, na kolejnej już cztery. Ostatecznie zwycięzyli 25:22. Partia trzecia przebiegała według identycznego scenariusza: Valentia objęła prowadzenie w początkowej fazie seta, a następni powiększała je, by ostatecznie zwyciężyć 25:21. Set czwarty rozpoczął się od mocnego uderzenia ze strony Valenti, która na pierwszą przerwę techniczną schodziła prowadząc 8:3. Tak wysokiego prowadzenia nie byli w stanie utrzymać w dalszej części partii. Na drugiej przerwie technicznej mieli już tylko jeden punkt przewagi. Walka punkt za punkt utrzymywała się niemal do końca seta, ale Valentia nie pozwoliła sobie wydrzeć prowadzenia i zwyciężyła 25:23, a w całym meczu 3:1.

MVP spotkania wybrano Lorenzo Cavallini.

TONNO CALLIPO VIBO VALENTIA – ACQUA PARADISO GABECA MONTICHIARI 3-1

(20-25, 25-22, 25-21, 25-23)

Składy:

VALENTIA: Shittu 4, Fantin 3, Cavallini 14, Vieira De Oliveira 2, Ferraro (L), Diaz Mayorca 17, Dehne, Bravo 8, Barone 5, Divis 13.

ACQUA PARADISO: Sala 13, Popp 9, Tiberti 2, De La Fuente 4, Jeroncic 3, Forni 9, Rinaldi (L), Perazzolo 17, Gavotto 5, Meszaros 8, Bernardi 2.


Bardzo zaciętą walkę stoczyły Roma i Perugia. Po ponad dwóch godzinach gry ze zwycięstwa cieszyli się zawodnicy z Rzymu, którzy w pięciu setach pokonali zespół Polaka. Spotkanie od wysokiego prowadzenia rozpoczęli zawodnicy Perugii, którzy już na pierwszej przerwie technicznej mieli czteropunktową przewagę. W dalszej części seta nie zdołali jednak utrzymać jej i na kolejnej przerwie technicznej przegrywali już jednym punktem. Od tego momentu trwała zacięta walka, w której żaden z zespołów nie potrafił zdobyć kilku punktów pod rząd. Po 30 minutach gry i po zdobyciu 31 punktów z rekami uniesionymi w geście zwycięstwa schodzili z parkietu zawodnicy Romy. Partia druga to ciąg dalszy wyrównanej gry obu zespołów. Niemal przez całą partie żaden z nich nie potrafił zdobyć większej przewagi. Ostatecznie lepsi w tej partii okazali sie być zawodnicy Perugii, którzy zwyciężyli 26:24. Początek seta trzeciego można śmiało nazwać „powtórką z rozrywki”. Oba zespoły grały punkt za punkt i dopiero w końcówce Perugia zdobyła kilka punktów przewagi, które pozwoliły na zwycięstwo 25:20. Zespół Polaka stanął przed szansą wygrania za trzy punkty. Zawodnicy Romy ani myśleli poddać się i już od początku seta prowadzili 2-3 punktami. Gdy na tablicy widniał wynik 21:18 dla Perugii wydawało się, że wygrana jest tylko kwestią czasu. Niestety dla zespołu Polaka Roma podniosła się i po zaciętej walce zwyciężyła 30:28, doprowadzając do tie-breaka. Piątego seta lepiej rozpoczęli zawodnicy Romy, którzy wyszli na prowadzenie 5:3. Chwilę później przegrywali już 10:9. Gracze Perugii doprowadzili do stanu 12:10 i wydawało się, że już nie wypuszczą z rak tego seta. Stało się jednak inaczej. Zawodnicy Romy ponownie zachowali więcej zimnej krwi w końcówce i zwyciężyli 18:16, a tym samym w całym spotkaniu 3:2.

Cały mecz w zespole RPA Perugia rozegrał Sebastian Świderski. Polak w przyjęciu zanotował 63% skuteczność (w tym 50% przyjęcia idealnego). Nieco słabiej spisywał się w ataku – zaledwie 33% jego akcji kończyło się zdobyciem punktu. Łącznie nasz reprezentant zdobył 9 punktów – 7 po ataku, 2 blokiem.

MVP spotkania wybrany został Wytze Kooistra.

M. ROMA VOLLEY – RPA-LUIGIBACCHI.IT PERUGIA 3- 2

(31:29, 24:26, 20:25, 30:28, 18:16)

Składy:

RPA PERUGIA: Sottile 2, Stokr 38, Lebl 19, Di Franco 7, Swiderski 9, Vujevic 13; Pippi (L), Bucaioni , Sanko, Perez, Saraceni 2, Braga

M. ROMA VOLLEY: Tofoli, Gatin 20, Mastrangelo 13, Kooistra 27, Savani 27, Romero 8; Henno (L), Semenzato, Zaytsev, Giretto.


Verona w końcówce rundy zasadniczej już wiele razy udowodniła, że jest zespołem nieobliczalnym. Tym razem niespodzianki jednak nie było i zespół Polaka nie zdobył nawet punktu w konfrontacji z Cimone Modena.

Set pierwszy rozpoczął się po myśli zawodników Verony, którzy na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:6. Nie potrafili jednak utrzymać tego prowadzenia i już na kolejną przerwę schodzili przegrywając 16:12. Modena nie oddała już prowadzenia i pewnie zwyciężyła 25:20. Partia druga ponownie rozpoczęła się od prowadzenia Verony, tym razem 8:5. Podobnie jak w poprzednim secie podopieczni trenera Lorenzettiego nie potrafili utrzymać tej przewagi i na druga przerwę techniczną schodzili przegrywając 16:15. W odróżnieniu od poprzedniej partii podjęli jednak walkę w końcówce seta. Zdołali nawet wyjśc na prowadzenie (21:20), ale więcej zimnej krwi ponownie zachowali zawodnicy Modeny i zwyciężyli 26:24. Początek partii trzeciej tym razem należał do graczy Modeny, którzy na pierwszą przerwę techniczną schodzili już z pięciopunktowym prowadzeniem. Przewagę tą utrzymywali niemal przez całego seta i gdy na tablicy widniał wynik 21:16 wydawało się, że Verona nie ma już najmniejszych szans. Tym czasem podopieczni trenera Lorenzettiego rozpoczęli odrabianie strat. Niestety zabrakło im sił i ostatecznie przegrali 25:23, a tym samym cały mecz 3:0. Zbigniew Bartman pojawił się na boisku w każdym z setów. Były to jednak jedynie pojedyncze zmiany. Polak atakował sześciokrotnie, ale tylko dwa z jego ataków zakończyły się zdobyciem punktu.

MVP spotkania wybrano Ricardo.

CIMONE MODENA – MARMI LANZA VERONA 3-0

(25-20, 26-24, 25-23)

Składy:

CIMONE MODENA: Tagliatti 1, Marques Fonteles, Cardona 9, Sartoretti 17, Giombini, Giani 6, Bellini, Endres 10, Garcia 3, Nalbert 7, Casoli (L).

MARMI LANZA VERONA: Boninfante, Muraguti Yared 1, Birarelli 6, Maruotti 11, Veres 15, Rigatelli (L), Howard 8, Bontje 6, Bartman 2, Biribanti.


Mecz Lube Banca Macerata – Prisma Taranto rozegrany będzie 4 kwietnia 2007r.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Więcej artykułów z dnia :
2007-04-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved