Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Z Łodzi, przez Kalisz, do Bielska-Białej

Z Łodzi, przez Kalisz, do Bielska-Białej

Przez długie lata były filarami kaliskiego klubu – Katarzyna Jaszewska i Edyta Kucharska. Niejednokrotnie, w duecie potrafiły przesądzać o losach meczów, także tych z udziałem BKS-u.

Z pewnością należały do najważniejszych postaci kaliskiej siatkówki, bez względu na szyld: Augusto, Winiary czy Grześki. Jak mawiał były trener bielskich siatkarek – Jacek Skrok: – Jeśli nie można złamać rywala, to trzeba zrobić wszystko, aby przeciągnąć go na swoją stronę.

Kierując się tą zasadą działacze podjęli skuteczne działania, aby obie zawodniczki trafiły pod Klimczok. Katarzyna Jaszewska gra w Bielsku-Białej już drugi sezon, Edyta Kucharska od kilku miesięcy.



AluSetProf: Dlaczego spośród tylu dyscyplin wybrałyście siatkówkę?

Edyta Kucharska: To było dawno temu, na początku była lekkoatletyka. Biegi, rzuty piłką lekarską, palantówką itp. W szkole, do której chodziłam w Rawie Mazowieckiej, najwyższe dziewczyny wybierali do siatkówki i w ten sposób do niej trafiłam.

Katarzyna Jaszewska: W moim przypadku najpierw była koszykówka w szkole gastronomicznej w Łodzi. W siatkówkę zaczęłam grać później, za namową rodziców. Mama (Iwona Skonecka – przyp. red.) grała przez większość czasu w łódzkich klubach, bo kiedyś w Łodzi siatkówka była prężną dyscypliną. Odniosła tam sporo sukcesów, nie musiała więc wcale wyjeżdżać z rodzinnego miasta. Z czasem chciała spróbować swoich sił we Włoszech, ale musiała przerwać kontrakt ze względu na kontuzję kolana.

Gdzie rozpoczęłyście siatkarską przygodę?

Edyta Kucharska: Tak na poważnie to myślę, że w Łodzi, gdzie uczestniczyłam w zawodach na szczeblu makroregionu. Była też tam moja koleżanka z Rawy Mazowieckiej, dwa lata starsza ode mnie. Trener Makarski, który przyjechał do Justyny, poszukiwał wówczas zawodniczki i ona zaproponowała mnie. Przyglądał się mojej grze, spodobałam się i otrzymałam ofertę. W sumie w rawskim klubie spędziłam dwa lata. Do łódzkiego Startu przeszłam w wieku 14 lat. Tam grałam przez sześć lat.

Katarzyna Jaszewska: Zaczynałam w ŁKS-ie pod okiem trenera Zbigniewa Zduna. Jednego z najlepszych szkoleniowców w pracy z młodzieżą, choć kontrowersyjnego. Jak mówiłam, trafiłam tam troszeczkę pokierowana przez moich rodziców, to oni wybierali mi klub. Mimo, że Start wtedy grał o ligę wyżej. Rodzice postanowili żebym trenowała właśnie w tym klubie i pod okiem tego szkoleniowca. Korzystając z okazji dziękuję mu bardzo.

Kilka słów o Waszych największych dokonaniach w siatkówce młodzieżowej.

Edyta Kucharska: Jako juniorka zdobyłam brązowy medal w mistrzostwach Polski juniorek starszych.

Katarzyna Jaszewska: Mój największy sukces to złoty medal wśród juniorek młodszych.

Jak trafiłyście do Kalisza?

Edyta Kucharska: Grałam w AZS Opole, kiedy walczyliśmy w barażach z Gwardią Wrocław, a później grałyśmy o wejście do ekstraklasy z Kaliszem. Moja gra przypadła do gustu tamtejszym działaczom – dyrektorowi i prezesowi. Dostałam propozycję i choć było ich jeszcze kilka, to jednak wybrałam Kalisz. Zawsze moim marzeniem było grać w Kaliszu. Interesował mnie ten klub i jego organizacja. Podobała mi się gra dziewczyn, ale nie sądziłam, że kiedykolwiek będę tam grała. Gdy tylko dostałam tę ofertę, skorzystałam – nie żałuję.

Katarzyna Jaszewska: Wcześniej miałam przygodę w ekstraklasie z Nike Węgrów. Przez dwa lata występowałam w tamtym zespole i musiałam zostać zauważona na jakimś meczu ligowym przez działaczy Kalisza i także dostałam propozycję przejścia.

A największe sukcesy, jakie odniosłyście w barwach Augusto, Grześków czy Winiar?

Katarzyna Jaszewska: Jeden złoty, jeden srebrny, dwa brązowe medale mistrzostw Polski. „Edi” (Edyta Kucharska – przyp.red.) ma o jeden brązowy medal więcej.

Jak oceniacie klub i miasto z perspektywy czasu?

Edyta Kucharska: Jak w każdym klubie były dobre i złe chwile. To normalne, ale ja chcę pamiętać tylko te dobre momenty.

Katarzyna Jaszewska: Nasza pamięć jest taka, że wypiera te złe wspomnienia. Kiedy wracamy do Kalisza to jest zawsze sentyment pomimo tego, że były naprawdę ciężkie momenty. Zawsze była presja na wynik, spodziewano się od nas tych najwyższych lokat i nie ukrywam, że to powodowało dodatkowy stres. Byłyśmy wtedy jeszcze młode, nie za bardzo doświadczone i w pewnych momentach było z tym ciężko, ale jakoś temu podołałyśmy.

W Bielsku-Białej również od zawsze była presja na wynik.

Edyta Kucharska: My o tym nie wiedziałyśmy, bo w Kaliszu byłyśmy – Kasia 5 lat, a ja 6. Wiedziałyśmy, jak jest w Kaliszu, jaka jest presja nie tylko ze strony klubu ale i kibiców.

Na co zatem liczyłyście przechodząc do BKS, który także ma swoje tradycje. Nawet dłuższe i bogatsze i większe ciśnienie, niż w kaliskim klubie.

Katarzyna Jaszewska: Po prostu to była chęć z jednej strony spróbowania czegoś innego, bo szkoda by było nie spróbować wystąpić w jakiejś innej drużynie. Z drugiej zobaczyć, jak jest pod okiem innego trenera.

Edyta Kucharska: Zwyczajnie chciałam się sprawdzić w innym klubie.

Reprezentacja to dla Was czas przeszły, przyszły czy teraźniejszość?

Edyta Kucharska: Trudne pytanie, z racji mojego wieku. Wiele zależy od zdrowia i punktu widzenia obecnego szkoleniowca. Wizji, bo każdy trener ma inną. Na pewno byłoby dla mnie zaszczytem, gdybym została zauważona. Zawsze moim marzeniem było zadebiutować, chociaż nie mam aż tak wygórowanych marzeń, biorąc pod uwagę swoje warunki fizyczne, dość nietypowe jak na środkową, Gram na środku bloku, chociaż jestem zawodniczką, która sobie poradzi na każdej pozycji. Lubię wyzwania i zawsze starałam się im sprostać jak najlepiej, ale to różnie bywa. Nie mówię tak, nie mówię nie.

Katarzyna Jaszewska: Dwukrotnie otrzymywałam propozycję od trenera Andrzeja Niemczyka, ale wtedy miałam problemy z kolanem. Miałam już dosyć bólu po całym sezonie. Cały czas czekałam na wakacje. Jeślibym pojechała na zgrupowanie kadry, nie mogłabym jej pomóc. Trzeba było się na coś zdecydować. Lekarz mi powiedział, że jeżeli chcę jeszcze pograć w siatkówkę, to muszę skupić się na jednym.

Edyta Kucharska: W naszym przypadku dużo zależy od zdrowia.

Największa osobowość trenerska z jaką zetknęłyście się w waszej karierze.

Edyta Kucharska: Dla mnie taką osobą był trener Alojzy Świderek. Od początku przygody z siatkówką miałam wielu trenerów i na pewno od każdego z nich czegoś się nauczyłam. Myślę jednak, że ten jeden sezon z trenerem Świderkiem dał mi bardzo dużo. On po prostu potrafił dotrzeć do mnie. Potrafił przekazać kilka fajnych uwag, dzięki którym uwierzyłam wtedy w siebie, w swoje możliwości. Umiał dotrzeć do całego zespołu. Zresztą nie ma zawodniczki, która wówczas grała w Kaliszu, i która nie powiedziałaby o nim dobrego słowa.

Katarzyna Jaszewska: Dla mnie takim szkoleniowcem był trener Tobolski. On dał mi najwięcej nie tylko pod względem przygotowania fizycznego, ale i psychicznego. Jest to kontrowersyjna postać i nie przez wszystkich jest lubiany. Ale on zaakceptował mnie od początku, polubił, dał mi bardzo dużą wiarę w siebie. Wiadomo, że jeżeli zawodnik czuje się doceniony i zauważony, to od razu inaczej to wszystko wygląda na treningach i w meczach. Dlatego myślę, że najlepsze mecze zagrałam pod okiem tego trenera.

Co chciałybyście robić po zakończeniu siatkarskich karier?

Edyta Kucharska: Żyję chwilą i dla mnie dzisiaj najważniejsza jest siatkówka, może nie najważniejsza, ważna. Swego czasu siatkówka była dla mnie wszystkim. Myślę, że przyjdzie jeszcze na to pora, żeby pomyśleć, co będę robić. Na pewno chciałabym być blisko sportu – siatkówki. Jaka to będzie rola, nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli mi jak najdłużej grać.

Katarzyna Jaszewska: Nie wiem, może coś związanego z moim wykształceniem, czyli filologią polską, którą ukończyłam na Uniwersytecie Poznańskim. Chciałabym coś zmienić tak, aby życia nie spędzić tylko na jednym. Nie chciałabym, żeby to był cały czas sport, chociaż nie wykluczam i tego. Być może w tym kierunku – dziennikarstwo, a może coś bardziej związane z kulturą. Coś w tym stylu, ale to też jeszcze nie jest przesądzone. Zobaczymy, czas pokaże.

Więcej na stronie internetowej BKS Aluprof Bielsko-Biała

Z Katarzyną Jaszewską i Edytą Kucharską rozmawiał Tadeusz Paluch.

Współpraca: Agnieszka Chrzan-Caputa

źródło: bks.aluprof.eu

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved