Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Trzech na Mazura

PLS: Trzech na Mazura

Daniel Castellani, Tomaso Totolo oraz Harry Brokking, prowadzą najlepsze drużyny PLS. Kim oni są? W zdobyciu mistrzostwa Polski może przeszkodzić jednemu z nich tylko Ireneusz Mazur.

Faza play-off Polskiej Ligi Siatkówki wystartowała wczoraj. Daniel Castellani poprowadzi do boju mistrza Polski BOT Skrę Bełchatów. Włoch Tomaso Totolo przejął niedawno Jastrzębski Węgiel. We Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa pracuje od początku sezonu Harry Brooking. Tylko w PZU AZS Olsztyn pracuje Polak Irenuesz Mazur.

Daniel Jorge Castellani to nie tylko świetny trener, ale także wybitny zawodnik. Już jako 17-latek grał w reprezentacji Argentyny w mistrzostwach świata w Rzymie. W 1982 roku był kapitanem drużyny, która zdobyła brąz podczas mundialu w Buenos Aires. Jednak za największy sukces w karierze uważa brązowy medal igrzysk olimpijskich w Seulu.



Karierę zawodniczą zakończył w 1993 roku i od razu przejął stanowisko trenera reprezentacji Argentyny, którą prowadził przez sześć kolejnych sezonów. W latach 2001-2002 pomagał włoskiej Gioia del Colle, a przez kolejne cztery lata szkolił argentyńską Origenes Bolivar.

Polską BOT Skrę Bełchatów Castellani trenuje od 13 listopada 2006 roku. Na początku do zmiany szkoleniowca środowisko siatkarskie podchodziło sceptycznie. Pod wodzą Ireneusza Mazura BOT Skra przecież dwa sezony z rzędu zdobywała mistrzostwo i Puchar Polski.

Argentyńczyk uważa, że zawsze można grać jeszcze lepiej. Grunt to stworzyć drużynę taką, która będzie funkcjonować jak zdrowy organizm: każda część, czyli każdy zawodnik, musi pracować na całokształt. Kiedy przejmowałem BOT Skrę, wiedziałem, że wszyscy są już zgrani, dobrze się znają. Czasami ciężko jest zmobilizować drużynę, która tyle osiągnęła. Ale przecież zawsze można wygrać jeszcze więcej. Ważny jest każdy mecz, gra na pół gwizdka nie istnieje – mówi.

Według podopiecznych, Castellani należy do szkoleniowców, którzy dają dużą swobodę zawodnikom, starają się zbudować zaufanie na linii trener – siatkarz.

Uważam, że zawsze trzeba zostawić zawodnikowi trochę luzu. Nie znaczy to jednak, że nie ma ustalonych zasad. Oni doskonale wiedzą, gdzie biegnie granica, której nie wolno przekroczyć – sądzi Castellani.

Tomaso Totolo urodził się w Isola della Scala, skąd blisko do romantycznej szekspirowskiej Werony. Coś z tej bliskości wynika. Nie ukrywa, że miłość do rodziny jest dla niego najważniejsza.

Niestety, na razie sprowadzenie moich bliskich do Jastrzębia jest niemożliwe. Nie chcę narażać 14-letniego Marco i 12-letniej Vittorii na nagłą zmianę szkoły i otoczenia. Na szczęście niedługo się zobaczymy – wraz ze Stefanią, moją żoną, przyjadą na święta wielkanocne do Polski – tłumaczy.

Na początku wcale go nie ciągnęło do siatkówki, jak każdy Włoch grywał w piłkę nożną. Później zainteresował się kolarstwem.

Ojciec nie pozwolił mi na zawodową karierę kolarską, ale do tej pory to moja pasja. Niestety, sprzęt został we Włoszech. Tutaj i tak mam mało czasu, więc rowery tylko by się zakurzyły – śmieje się.

źródło: Życie Warszawy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved