Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Przed meczami AZS Częstochowa z Resovią

Przed meczami AZS Częstochowa z Resovią

Siatkarze Asseco Resovii zaczynają walkę w pierwszej rundzie play-off od dwóch meczów w Częstochowie. - Teraz wszystko zaczyna się od nowa - mówi trener rzeszowian, Jan Such.

Drużyna Arie Brokkinga dotychczas spisywała się przeciętnie. Rundę zasadniczą zakończyła na czwartej pozycji, piątą Resovię wyprzedziła o trzy punkty, a do zdecydowanie najlepszej w pierwszej części sezonu Skry Bełchatów straciła aż osiemnaście. Ten wynik nie usatysfakcjonował ani kibiców, ani właścicieli klubu, ani samych zawodników. Postawiony przed rozgrywkami cel jednak się nie zmienił. Wkręt-Met ma awansować do finału i powalczyć o złoto.

Wciąż myślimy o złocie, a jeżeli nie udałoby się go zdobyć, to bardzo ważny będzie inny medal – mówi prezes AZS-u Andrzej Szewiński. – Chcemy żeby drużyna walczyła i dała z siebie wszystko. Dotychczas w kilku meczach zagraliśmy poniżej oczekiwań i nie dziwię się niezadowoleniu kibiców. Z ocenami trzeba się jednak wstrzymać do zakończenia rozgrywek. Wtedy będzie można powiedzieć, czy sezon był udany, czy nie – podkreśla Szewiński.



Częstochowianie tworzą z Resovią chyba najbardziej wyrównaną ćwierćfinałową parę. Zresztą wyniki dwóch wcześniejszych meczów (Wkręt-Met je wygrywał, ale tylko 3:2) pokazują, że drużyny dysponują zbliżonym potencjałem. Dla trenera rzeszowian Jana Sucha faworytem jest jednak Wkręt-Met.

Faworytem jest na pewno Częstochowa, ale nikt nam nie odbiera szans na wygranie tej rywalizacji – mówi Such. – Malutkim plusem dla AZS-u jest to, że trzy mecze z ewentualnych pięciu odbyłyby się u nich. Jednak z drugiej strony oni grają lepiej na wyjazdach, zresztą tak samo jak my – dodaje.

Resovia była rewelacją fazy zasadniczej i do ostatnich kolejek toczyła walkę o pierwszą czwórkę. Dwa minimalne zwycięstwa zadecydowały o tym, że znaleźli się w niej częstochowianie. Ogromny wkład w te wygrane miał Marcin Wika. Teraz, po tym jak działacze odesłali do domu Rileya Salmona, na młodym skrzydłowym ciążyła będzie bardzo duża odpowiedzialność. Czy sobie z nią poradzi i znowu pogrąży Resovię znakomitymi zagrywkami? – Nie ma co tego rozpamiętywać. Teraz wszystko zaczyna się od zera. Na pewno będziemy walczyć, choć do finału droga jeszcze daleka. Na razie musimy pokonać Resovię – zapowiada Arie Brokking, trener akademików.

Ja zawsze chciałem grać w szóstce i teraz będę miał okazję się wykazać. Chcę pokazać, na co mnie stać, a większego ciśnienia nie odczuwam – uspokaja Wika. – Resovię pokonaliśmy dwa razy i to my będziemy mieć komfort psychiczny. Spodziewamy się jednak trudnych spotkań. Oni będą grać o niespodziankę i mogą sprawić psikusa.

Dwa razy wygrał im mecz, ale teraz idzie mu w tym elemencie trochę słabiej. Myślę, że do trzech razy sztuka. Dwa razy udało mu się nas pogonić, więc może teraz mu nie wyjdzie – żartuje trener Such. – Z analizy naszych spotkań wynika, że we wszystkich elementach oprócz ataku byliśmy lepsi. Tam Gierczyński i Billings rozgrywali świetne mecze i ciągnęli grę przeciwników – dodaje już całkiem poważnie. Właśnie zneutralizowanie poczynań tych dwóch zawodników może być kluczem do zwycięstw. – Mają przewagę na skrzydłach, ale mam nadzieję, że Piotrek Łuka i Tomek Józefacki trochę ją zmniejszą. My z kolei mamy przewagę na środku bloku – wylicza rzeszowski szkoleniowiec.

Jego vis-a-vis z kolei mówi trochę tajemniczo. – Wygraliśmy z Resovią dwa razy. Czy i tym razem znajdziemy na nią sposób? Nie martwcie się, to już mój problem – rzuca krótko Brokking i dodaje: – Resovia to jednak trudny rywal. Ma w składzie zawodników, którzy grają ze sobą od lat i świetnie się znają. Będziemy musieli na nich uważać, zwłaszcza na młodego środkowego Perłowskiego i atakującego Józefackiego.

Atutem częstochowian będzie gra skrzydłami, w której wypadają najlepiej w lidze. Rzeszowianie będą bardzo groźni na środku siatki. – Perłowski i Kaczmarek grają bardzo dobrze i dużo. Zagrożeniem jest również Józefacki. Ale spokojnie, będziemy na nich uważać – dodaje Wika.

Spokojny o wynik ćwierćfinału jest prezes Szewiński. – W rundzie zasadniczej Resovia pokazała się z jak najlepszej strony. To wymagający rywal, ale jestem święcie przekonany, że jeżeli naszym chłopakom zdrowie dopisze, na pewno ich pokonamy. Jakoś jestem wyjątkowo spokojny przed tymi meczami. Zawodnicy ciężko dotychczas pracowali i nie powinno im brakować kondycji, tak jak to miało miejsce w poprzednim sezonie. Wtedy były duże apetyty i rozczarowanie, może teraz będzie odwrotnie – kończy z nadzieją prezes.

Rzeszowianie, przygotowując się do play-offu, ostatnie dni spędzili na zgrupowaniu w Kielnarowej. – Były treningi i odnowa biologiczna. Widać po chłopakach, że psychicznie i fizycznie są bardzo dobrze przygotowani do tych meczów – zauważa trener Such. – Chcemy wygrać w Częstochowie przynajmniej jeden mecz. Wtedy role by się odwróciły i to my mielibyśmy wszystkie atuty, czyli dwa mecze u siebie – dodaje.

Kluczem do awansu do półfinału może się okazać pierwsze spotkanie. Ten, kto je wygra, będzie bowiem psychicznie silniejszy. – Jeśli wygramy pierwszy mecz, dla częstochowian będzie to szok. Nie oznacza to jednak, że w drugim nie będziemy walczyć o zwycięstwo – stwierdza Such.

W jego drużynie z powodu kontuzji nie wystąpi Norweg Geir Eithun. Początek meczów w piątek i sobotę o godz. 17. Z piątkowego spotkania transmisję na żywo przeprowadzi TV4. Drużyny grają do trzech zwycięstw. Trzecie i ewentualne czwarte spotkanie odbędzie się za tydzień w Rzeszowie.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved