Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nikołaj Iwanow: Każdy mecz to mała bitwa

Nikołaj Iwanow: Każdy mecz to mała bitwa

Przed drużyną z Jastrzębia Zdroju najważniejsze mecze sezonu. Już w piątek zaczyna się walka w play-off. Pierwszym rywalem wicemistrzów Polski będzie ekipa Mostostalu-Azoty Kędzierzyn-Koźle.

Piątkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 17. Kolejny mecz już w sobotę (godz. 15.). Do półfinału awansuje zespół, który pierwszy wygra trzy mecze. W kolejnych parach rywalizują: Skra Bełchatów – Politechnika Warszawa, AZS Olsztyn – Jadar Radom, AZS Częstochowa – Resovia.

Wojciech Todur: Mostostal to dobry rywal na początek drogi po złoto?



Nikołaj Iwanow, rozgrywający JW: W sezonie zasadniczym wygraliśmy z nimi oba mecze. Na pewno jednak nie można ich lekceważyć. Po kilku miesiącach grania w polskiej lidze już wiem, że bez koncentracji od pierwszej piłki nie ma co myśleć o zwycięstwie. W ostatnim meczu w Jastrzębiu obie drużyny zagrały w zmienionych składach. U nas brakowało Dawida Murka, rywal też nie zagrał w najsilniejszym składzie. Myślę, że to już były pierwsze taktyczne zagrywki przed najważniejszymi meczami sezonu.

Jak Pan ocenia polską ligę po trzech miesiącach gry w naszym kraju?

Bardzo wymagająca. Każdy mecz to mała bitwa, a każdy rywal potrafi zmusić do największego wysiłku. Kilka zespołów – w tym i nasz – to drużyny europejskiego formatu. Mecze mają wyjątkową oprawę, a kibice… Naprawdę jestem pod wrażeniem dopingu polskich fanów.

Gdyby miał Pan jeszcze raz podjąć decyzję o podpisaniu kontraktu z Jastrzębiem, byłaby taka sama?

Oczywiście. Uważam, że świetnie trafiłem. Klub jest dobrze zorganizowany, ambicje mamy duże. Czego chcieć więcej?!

Pytam, bo słyszałem, że podczas całej kariery nigdy nie był Pan tak często zmieniany jak w Jastrzębiu?

Kto to powiedział (śmiech)? No rzeczywiście, coś w tym jest. Nie obrażam się jednak. To też ciekawe, pouczające przeżycie. Jestem już doświadczonym zawodnikiem, z pokorą podchodzę do tego, co dzieje się na parkiecie, bez sprzeciwu podporządkowuję się decyzjom trenera. Jeżeli tylko tego wymaga taktyka, a zespół może grać lepiej i wygrywać, to dlaczego nie?

Myślę, że po tym, jak szkoleniowcem Jastrzębskiego został Włoch Tomaso Totolo, jest Pan pewniejszy swojej pozycji w zespole.

Tak nie można myśleć. To byłby dla mnie początek końca. Cieszę się, że zaczynam mecze w podstawowej szóstce, a zespół wygrywa.

Zapomnieliście już o fatalnej postawie i nieoczekiwanych porażkach w środkowej części sezonu?

Zawsze mówię, że najważniejsze jest to, co przed nami. Nie ma co się oglądać za siebie. Fakt, przegraliśmy kilka ważnych spotkań, ale kto będzie o tym pamiętał, gdy wygramy ligę. Patrzmy w przyszłość!

Z trzeciego miejsca może być ciężko sięgnąć po złoto. Jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z oczekiwaniami, będziecie musieli wygrać na parkietach w Olsztynie i Bełchatowie.

A dlaczego nie? W Olsztynie już przecież wygraliśmy, a i w Bełchatowie byliśmy blisko. To świetne drużyny, w których aż roi się od zawodników najwyższej klasy. Ale lepiej niech nie myślą, że z Jastrzębiem pójdzie im łatwo! Czujemy, że nasza forma idzie z każdym meczem w górę. Wciąż się rozpędzamy, a najszybsi chcemy być w finale.

Jak się Panu żyje w Jastrzębiu. Czy to prawda, że to miejsce przypomina Panu rodzinne miasto?

Pochodzę z Pernika, z górniczego miasteczka położonego w pobliżu Sofii. Tam też otaczały mnie kominy kopalń. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Mimo wszystko dobrze czuję się na Śląsku, a gdy zespół wygrywa, to jeszcze lepiej (śmiech).

Rozmawiał Wojciech Todur – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved