Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Iskierka nadziei na play-off

Iskierka nadziei na play-off

Siatkarki Stali Mielec mają jeszcze teoretyczną, ale także i praktyczną szansę na utrzymanie się w LSK z pominięciem baraży. Trzeba tylko w sobotę wygrać z Piłą za trzy punkty i czekać na dobre wieści z Poznania i z Białegostoku.

Tabela, a raczej nasza pozycja w niej, mówi sama za siebie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że zagramy jednak w barażach – twierdzi prezes KPSK Stal Mielec, Marian Grzanka.

I ma rację. Stal z dorobkiem 14 punktów zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli, a to skazuje ją na udział play-off. O dwa punkty więcej od mielczanek mają wyprzedzające je w tabeli akademiczki z Poznania i Białegostoku.



Najprawdopodobniej nie uda nam się zrealizować wariantu „B”, który zakładał, że w meczach z Muszynianką i Naftą zdobędziemy trzy punkty. Z Muszyny wróciliśmy bowiem z pustymi rękoma. A tam właśnie mieliśmy coś ugrać, a z Piłą ewentualnie dołożyć tylko jakiś punkt. Teraz, aby jednak zrealizować wariant „B”, trzeba w sobotę koniecznie wygrać za trzy punkty z Piłą. Zadanie trudne, niemalże dla nas niewykonalne. Doskonale przecież znamy wartość Nafty. Doskonale też znamy trenera Jerzego Matlaka, który jest profesjonalistą największego formatu. Nie można więc spodziewać się taryfy ulgowej ze strony pilanek. Niektórzy już szepczą po kątach, że Nafta „odpuści” Mielcowi, że w najbliższą sobotę w LSK będą działy się cuda. O cudzie słyszało się też przed wyjazdem do Muszyny. Mówiło się, że Stal tam wygra, albo zarobi przynajmniej jakieś punkty. Guzik z tego wszystkiego wyszło. Byliśmy gorsi i przegraliśmy do zera. Cudu w Muszynie, na który tak liczono, nie było. Był za to gdzie indziej. Ale nikt nikogo za rękę nie złapał, nie ma więc praktycznie tematu. Wszystko pozostaje w sferze domysłów. Jednego jestem pewien. Nikt nie może powiedzieć o nas, że mamy jakieś układy. Przegrana w Muszynie jest tego dobitnym dowodem. Mówię otwarcie – nie interesują nas pozasportowe układy i takowych nie szukamy. Nie będziemy się więc „układać” z Naftą. Zagramy po prostu najlepiej jak potrafimy. Na zbyt wiele nie liczymy, ale dopóki tli się jeszcze choćby najmniejsza iskierka nadziei na uniknięcie baraży, będziemy do końca walczyć, by ich uniknąć. Być może jeszcze dla nas zaświeci słońce.

Siatkarki Stali do sobotniego meczu z Naftą przygotowują się i przygotowywać się będą normalnym trybem. – Tym razem nie będzie żadnych zgrupowań – kontynuuje prezes Grzanka.

Trenujemy na własnych śmieciach i będziemy na nich do samego końca. Nie oznacza to jednak, że z góry zakładamy przegraną w sobotnim meczu i już skupiamy się na barażach. Nie. Na pewno powalczymy i na pewno koło meczu z Naftą „nie przejdziemy”. A jeżeli się nie uda wygrać, nie będziemy robili z tego tragedii, nie będziemy załamywali rąk. Wtedy skupimy się na jednym, na tym, jak ograć w barażach Gwardię. Dziewczyny doskonale zdają sobie sprawę z położenia, w jakim się znalazły. Same trochę są sobie winne i same muszą wypić piwo, jakie sobie nawarzyły. Bolą wszystkie przegrane, a porażki z Białymstokiem i Poznaniem we własnej hali w sposób szczególny. Gdybyśmy nie przegrali tych spotkań, dziś bylibyśmy w zupełnie innych nastrojach.

źródło: Super Nowości

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved