Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Brokking wierzy w sukces

Brokking wierzy w sukces

Do finału jeszcze daleka droga. Najpierw musimy pokonać Resovię i awansować do półfinału, a co będzie potem - zobaczymy. Na pewno będziemy walczyć - mówi o szansach na występ w finale trener Wkręt-Metu Częstochowa, Arie Brokking.

Tadeusz Iwanicki: Wkręt-Met na tle silnej ligi wypadał przeciętnie. Obwiniano za to niektórych zawodników i trenera. Mówiło się nawet, że zostanie Pan zwolniony.

Arie Brokking: Będąc trenerem, musisz sobie zdawać sprawę z tego, że jak przegrasz dwa, trzy razy albo nie spełniasz oczekiwań, to twoja głowa poleci pierwsza. Jestem do tego przyzwyczajony. Wiem również, że jeśli w play-offach będziemy wygrywać, wszystko się uspokoi. Nikt nie będzie pamiętał wcześniejszych niepowodzeń. W sporcie jest tak: jednego dnia przegrywasz i wszyscy ci to wypominają, innego wygrywasz, więc gratulują i dziękują. Wystarczy, że nie zdobędziesz dwóch najważniejszych punktów w meczu, a ocena jest zupełnie inna.



Czy dotychczasowe wyniki drużyny dają Panu satysfakcję?

Wyniki nie zawsze były takie, jakich byśmy oczekiwali i chcieli, ale w wielu meczach, m.in. z Jastrzębiem, Olsztynem czy Bełchatowem, linia między zwycięstwem a porażką była bardzo cienka. W sumie skończyliśmy rundę w pierwszej czwórce. Mając w perspektywie play-offy i finał Pucharu Polski, to dla nas bardzo ważne. Mieliśmy szanse zakończyć rundę na drugim czy na trzecim miejscu. Przegraliśmy jednak trzy mecze, które właściwie powinniśmy byli wygrać i stało się. Nie ma jednak co rozpamiętywać. Teraz wszystko zaczyna się od zera. Na pewno będziemy walczyć.

Kibice oczekują od Was zdecydowanie więcej, pytanie – czy ta drużyna jest w stanie grać lepiej?

Te zawiedzione oczekiwania wiążą się pewnie z tym, co się mówiło przed sezonem. Wszyscy oczekiwali samych zwycięstw, a okazało się, że było o nie wyjątkowo trudno. Rywale byli silni, poziom wyrównany i przegrać można było z każdym. Niestety, kibice nie zawsze wspierali zawodników. Wywierali na nich negatywną presję.

Głównie na Andrzeju Stelmachu, na którego stawiał Pan od początku sezonu…

Andrzej przeszedł z innego klubu i stał się jednym z nas, ale kibice nie chcieli tego zrozumieć. Niektórzy jakby czekali na jego błąd, a jak już go popełnił, to wygwizdywali i wołali Pawła Woickiego. Dla rozgrywającego taka sytuacja jest niezwykle trudna. Sprawia, że się dekoncentruje, traci swobodę, piłka nie chce go słuchać. Biorąc to wszystko pod uwagę, stwierdzam, że to jest dla niego dobry sezon. Zresztą statystyki pokazują, że mamy najlepszy atak w lidze. A skoro tak jest, to Andrzej nie mógł grać źle. Zdarzają mu się słabsze momenty, ale wtedy wystawiam Woickiego. Żadnego nie faworyzuję. Są zupełnie inni i potrzebni drużynie.

Riley Salmon rozczarował chyba najbardziej, ale mimo wszystko w play-offach może go brakować.

On miał trudny sezon. Przychodząc do nas, był świeżo po kontuzji braku. Zaczął trenować, grać, ale nie na swojej nominalnej pozycji, a na libero. Tak było w pierwszych meczach, kiedy musiał zastępować Gacka, który wrócił z mistrzostw świata ze skręconą kostką. Gdy Gacek wrócił do zespołu, Riley od razu był potrzebny, bo w styczniu mieliśmy trudne mecze z Modeną i Olsztynem. Nie miał łagodnego przejścia, ale dał sobie jakoś radę. Gdy wydawało się, że będzie dobrze, „Gato” się rozchorował i znowu trzeba go było zastępować w trzech meczach. Riley musiał wrócić na pozycję libero i później trudno mu było złapać rytm. Uważam, że nie pokazał tego, co naprawdę potrafi. Szkoda, bo to bardzo dobry zawodnik, który stał się już częścią zespołu. Będziemy sobie jakoś radzić, chociaż będzie się to wiązało z dużą presją…

Zwłaszcza w przypadku młodego Marcina Wiki, który stał się graczem podstawowego składu, w dodatku bez zmiennika.

Będzie się musiał przyzwyczaić do nowej roli. „Gery” [Krzysztof Gierczyński – przyp. red.] sobie poradzi, ale Wika to młody chłopak, któremu brakuje jeszcze doświadczenia.

Salmon nie dość, że grał kiepsko, to jeszcze z własnej winy uszkodził sobie rękę. Zgadza się Pan z decyzją kierownictwa klubu, które usunęło Amerykanina z drużyny?

Zarząd podjął tą decyzję i nie chce tego komentować, a ja nie mogę tego zmienić. Dla mnie jako trenera sytuacja nie jest łatwa, Salmon przydałby się w play-offach. Ale stało się i tego się nie zmieni.

Czy postawa któregoś z zawodników zaskoczyła Pana na plus bądź minus?

Brook Billings gra równo i dobrze od początku sezonu, wiem, że zdecydowanie lepiej niż przed rokiem. Kto jeszcze? Może do końca tego nie widać, bo młodzi środkowi grają mało, ale i Gawryszewski, i Nowakowski robią postępy. Reszta spisuje się tak, jak się spodziewałem. Nie mam do nich zastrzeżeń.

Jest Pan zaskoczony poziomem polskiej ligi?

Wiedziałem, że tutaj się gra dobrze, ale nie myślałem, że aż tak. Wszyscy mówią, że w tym roku poziom jest wyjątkowo wysoki. Ale to dobrze, jest co przeżywać, co tydzień skacze adrenalina. W sporcie tak ma być.

Przed Wami ligowo-pucharowy maraton z Resovią. Dobrze się stało, że trafiliście na rzeszowian?

Każdy chciał grać z Gwardią, a czy trafi na Mostostal, Rzeszów czy Warszawę, nikomu nie robiło różnicy. My jednak z Warszawą nie chcieliśmy się spotkać. I w lidze, i w eliminacjach Pucharu Polski mecze z nimi były bardzo trudne. Ponoć tak jest od lat, niezależnie od składów. Dlatego dobrze jest tak, jak jest. Resovia to trudny rywal. Ma w składzie zawodników, którzy grają ze sobą od lat i świetnie się znają. Będziemy musieli na nich uważać, zwłaszcza na młodego środkowego Perłowskiego i atakującego Józefackiego. Obaj bardzo dobrze grają w tym sezonie. Z Resovią wygraliśmy dwa razy 3:2. Czy i tym razem znajdziemy na nią sposób? Nie martwcie się, to już mój problem.

Jak Pan ocenia szanse na finał?

Do finału jeszcze daleka droga. Najpierw musimy pokonać Resovię i awansować do półfinału, a co będzie potem – zobaczymy.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved