Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rozbudzone nadzieje

Rozbudzone nadzieje

- Plan w rundzie zasadniczej wykonaliśmy w 95 procentach - twierdzi trener siatkarzy Asseco Resovii, Jan Such. Rzeszowianie na półmetku rozgrywek PLS zajęli piąte miejsce (9 zwycięstw i 9 porażek) i w I rundzie play-off zmierzą się z zespołem Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa.

Przed sezonem taki wynik ekipy Resovii każdy wziąłby w ciemno z pocałowaniem ręki. Zespół trenera Jana Sucha w I rundzie zdobył 19 pkt i był prawdziwą rewelacją rozgrywek i po VI kolejkach był nawet liderem PLS. Tak dobre wyniki rozbudziły apetyty kibiców na równie udane rewanże.

Po doskonałej I rundzie później spisaliśmy się znacznie gorzej – mówi trener Such. – Na słabą rundę rewanżową w naszym wykonaniu miał wpływ fakt, że bardzo szybko zapewniliśmy sobie utrzymanie, a później piąte miejsce. Brakowało nieco motywacji. Nie udawały się zmiany w składzie, które w I rundzie okazały się trafne. Zabrakło ambitnej rywalizacji o miejsce w szóstce. Zespół spisywał się bardzo nierówno – twierdzi szkoleniowiec Asseco Resovii.



Rzeszowianie w pewnym momencie mieli bardzo duże szanse na zajęcie nawet 3 miejsca przed fazą play-off.

Meczem z Jadarem w Rzeszowie przekreśliliśmy sobie to 3. miejsce. To był nasz najgorszy występ i nie ma co już do niego wracać. Na pewno teoretycznie łatwiej byłoby grać nam z szóstym Mostostalem, ale nie jest przecież powiedziane, że wyszlibyśmy z tej konfrontacji zwycięsko. Nie lubimy grać w roli faworyta, co pokazała runda rewanżowa. Uważam, że w konfrontacji z Częstochową nie jesteśmy wcale bez szans i dobrze się stało, że trafiliśmy na nich, a nie np. na PZU AZS czy Jastrzębski Węgiel, czyli drużyny, z którymi wygrywaliśmy. Z Częstochową przegraliśmy dwa razy po 2-3, ale mimo to rywal ten jest w naszym zasięgu – twierdzi trener Such.

W I rundzie rzeszowianie oprócz meczów z Wkręt-Met Domex AZS Czestochową nie potrafili również wygrać z mistrzem Polski, BOT Skrą Bełchatów (porażki 0-3).

W Bełchatowie rozstrzelał nas Wlazły, w Rzeszowie zespół wyszedł za bardzo spięty i rywal nie miał większego oporu z naszej strony. Zresztą każda drużyna, która przyjeżdżała do Rzeszowa i grała przed tak liczną publicznością, mobilizowała się maksymalnie i nie inaczej było ze Skrą – mówi Such.

Właśnie za najgorszy występ w tym sezonie mecz z mistrzem Polski w Rzeszowie uważa kapitan Resovii, Grzegorz Pilarz. – Zupełnie nie podjęliśmy walki i nie przeciwstawiliśmy się im. Nie zmusiliśmy ich zupełnie do wysiłku. W rewanżu, mimo że przegraliśmy dwa sety do 15 uważam, że było dużo lepiej – twierdzi rozgrywający Resovii, dla którego najlepszym spotkaniem w sezonie zasadniczym był zwycięski pojedynek w Jastrzębiu. – To był naprawdę bardzo dobry występ całego zespołu. W Olsztynie też grało się nam bardzo dobrze, ale uważam, że mecz w Jastrzębiu był jak do tej pory naszym najlepszym – dodaje Pilarz.

Bez Eithuna do końca sezonu

Kontuzja Norwega Geira Eithuna okazała się o wiele poważniejsza niż pierwotnie przypuszczano. – Ma zerwane więzadła i nie zagra już do końca sezonu – informuje trener Resovii. – W poniedziałek klub wysyła go do kliniki w Konstancinie, gdzie czeka go operacja. Szkoda, że przytrafił mu się taki pech. Ostatnio spisywał się coraz lepiej i na pewno bardzo by był przydatny w fazie play-off. Nie ma jednak co się załamywać, tylko solidnie przygotować do meczów z Częstochową. Częstochowianie zdecydowanie słabiej spisują się u siebie, więc jedziemy pod Jasną Górę po przynajmniej jedną wygraną. Jestem optymistą, ale gdyby się jednak nie udało przejść Częstochowy, to później w dolnej czwórce musimy obronić piąte miejsce, które gwarantuje udział w europejskich pucharach. Od wtorku na zgrupowaniu w Kielnarowej rozpoczynamy akcję Częstochowa, a nasze szanse na przejście rywala oceniam na 45 procent – mówi trener Such.

Lider po 22 latach

Zadowolony z wyniku drużyny po sezonie zasadniczym jest również jej kapitan Grzegorz Pilarz.

Ocena musi być pozytywna, bo niemal cały czas byliśmy w czołowej czwórce. Przeczytałem nawet gdzieś, że Resovia po 22 latach znów była liderem ekstraklasy. Więc jakkolwiek by patrzeć, jest to jakieś osiągnięcie – twierdzi Pilarz. – Toczyliśmy wyrównane pojedynki z czołówką ligi, no może tylko z wyjątkiem meczów ze Skrą, która wybitnie nam nie leży. Szkoda, tylko, że dostaliśmy nieco zadyszki w rewanżach, bo wynik mógłby być jeszcze lepszy. Nie ma jednak co wypominać straconych punktów, bo teraz przed nami play-off. Tam tak na dobrą sprawę gra się od nowa i o ogromną stawkę – uważa rozgrywający Resovii, który obok Łukasza Perłowskiego został powołany do 19-osobowej kadry trenera Raula Lozano na rozgrywki Ligi Światowej. Nastroje przed meczami w I rundzie play-off z Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa popsuła nieco kontuzja Geira Eithuna, która wyklucza go z gry do końca sezonu.

Szkoda Geira, bo dużo wnosił do gry zespołu. Nie wiadomo też, co z kolanem Michała Kaczmarka. Mam nadzieję, że uporamy się z tymi problemami i skutecznie powalczymy z Częstochową. Faworytem tej konfrontacji na pewno są rywale, a nasze szanse oceniam na 40:60, no może 45:55 – uśmiecha się kapitan Asseco Resovii.

Autorem tekstu jest Rafał Myśliwiec – Super Nowości

źródło: Super Nowości

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved