Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Mariusz Bujek: Mamy jeszcze kilka niespodzianek

Mariusz Bujek: Mamy jeszcze kilka niespodzianek

fot. archiwum

Po zakończeniu rundy zasadniczej drużyna z Polic uplasowała się na dziewiątym miejscu i będzie walczyć o utrzymanie się w I lidze z UMKS Łańcut. Przegrany zespół zostaje zdegradowany do ligi niżej.

Mariusz Bujek, trener polickich siatkarek uważa, że najbliższe spotkania jego zespołu będą meczami o wszystko i wszystko się może zdarzyć.

Z Łańcutem graliśmy dwa razy, co nie oznacza że jest słaby. Powiem tak, dwie najlepsze zawodniczki tej drużyny to są takie, których my nie chcieliśmy. I żeby nie okazało się tak, że zrobiliśmy błąd. Na dzień dzisiejszy zrobiliśmy dobrze, nasze zawodniczki są lepsze i dwa razy wygraliśmy. A skoro te dwie są najlepsze to my wiemy jak one grają. Mieliśmy je przez półtora tygodnia i znamy ich słabe strony, postaramy się je wykorzystać. W naszym zespole jest wiele momentów gry, które jak przeciwnik jest cwany to wykorzysta je błyskawicznie i nie dogonimy go. Ale i w zespole Łańcuta jest mnóstwo rzeczy do poprawienia i Pan Roman Murda wie o tym. I choć jego wypowiedzi świadczą, że się nie boi to jednak trzęsie portkami tak jak ja się obawiam. To będzie mecz o wszystko i wszystko się może wydarzyć. Mamy jeszcze parę niespodzianek, których nie przewidzą. Staramy się je szlifować. Szlifujemy, szlifujemy żeby na mecz z Łańcutem wyszły.

 



Trener Bujek nie musi się martwić o zmienniczki. Przec cały sezon rezerwowe spisywały się znakomicie i potrafiły w decydujących momentach odmienić obraz gry Chemika.

Wydawało mi się, że dziewczyny, które stały przez cały sezon w kwadracie zasłużyły na to żeby sobie pograć. I te, które weszły nie grały źle. Muszę przyznać, że przez cały sezon jestem bardzo zadowolony z rezerwowych. Za każdym razem, gdy któraś z nich wchodzi na boisko – to zmienia się coś na lepsze. Kiedy wpuściłem na boisko Małgorzatę Wysocką to gra zespołu zmieniała się na lepszą, z Natalią Matusz jest to samo. Kiedy wpuściłem Justynę Raczyńską w Bełchatowie to wygrała tie – breka. Kiedy wpuściłem Joannę Kuchczyńską na skrzydło to wygrała mecz z Częstochową. Agata Furmanek i Aleksandra Pazderska też zawszę się dobrze prezentują.

 

Jednak sytuacja kadrowa polickiego zespołu nie wygląda różowo.

Na dzień dzisiejszy nie mamy Bryczkowskiej i Dąbrowskiej. Monika Bryczkowska ma jakąś kontuzje achillesa, a Monika Dąbrowska coś z pachwiną. Ale na mecz będziemy mieli pełen skład.

 

Na wielu halach często się zdarza, że kibice poprzez swój gorący doping stanowią dodatkowego zawodnika na boisku. Policcy fani siatkówki są jednak bardziej spokojni….

Kibice dopingują za każdym razem, chyba że gramy w porze gdzie mają jakieś zajęcia służbowe. Hala zawsze jest wypełniona z czego bardzo się cieszymy. Niestety mamy kibiców spokojnych, obserwatorów, koneserów siatkówki. Znają się na siatkówce i znają nas, widzą, że trochę jeszcze nam brakuje. Doping u nas? Ja nie wiem co by musiało się wydarzyć żeby on był. Sama obecność i nagrodzenie oklaskami zdobytego punktu, mobilizuje nas do zdobycia następnego. Na doping nie możemy liczyć – nie dlatego, że nasi kibice nie kibicują, tylko są bardzo spokojni. Choć chcielibyśmy, aby fantazja ułańska się w nich obudziła.

źródło: inf. własna, ligowiec.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved