Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Dziecięca huśtawka bełchatowskiej Skry

Dziecięca huśtawka bełchatowskiej Skry

fot. archiwum

Runda zasadnicza PLK za nami, a drużyna Skry Bełchatów ostatecznie uplasowała się na 4. pozycji, tuż za Wisłą, MMKS Dąbrową Górniczą i Sokołem. Awans na 4. lokatę w tabeli zapewniło bełchatowiankom zwycięstwo nad rywalem w rozgrywkach play-off Piastem Szczecin.

Wielka czwórka

 

Bełchatowianki przed rozpoczęciem każdego sezonu stawiane są w gronie faworytek do awansu. Gra z tą świadomością raz wychodzi im na lepsze, innym razem na gorsze. Po zawodniczkach Skry można było się spodziewać dosłownie wszystkiego, nigdy nie było pewności wyniku. Jak przyznała w wywiadzie dla naszego serwisu Barbara Sikora , bez wątpienia liderka Skry wiele problemów rodzi się w psychice samych zawodniczek. Jednak bełchatowiankom udało się rundę zasadniczą zakończyć na czwartej pozycji w tabeli, co w perspektywie całej rundy jest dobrym osiągnięciem, choć do trzeciego Sokoła Chorzów Skrze brakło tylko jednego punktu. Czwarte miejsce jest dobrą pozycją wyjściową przed play-offami. Lokatę tą drużyna z Bełchatowa zapewniła sobie w ostatniej ligowej kolejce, kiedy to Skra pokonała na własnym parkiecie Piast Szczecin 3:1.



 

Problemy z psychiką

 

Jak wspomnieliśmy wcześniej wiele problemów drużyny rodzi się w głowach samych zawodniczek, które chwilami wyglądają na boisku jak zagubione owieczki. Pomimo tego, iż kadrowo Skra powinna włączyć się w batalię o awans do LSK ta walka przegrywana jest już dużo wcześniej. Zawsze czegoś bełchatowiankom brakuje, ale nigdy do końca nie wiadomo czego. Przewijał się wątek kadry drużyny, która być może jest za słaba. Jednak ta jest wyrównana i na wysokim poziomie co bełchatowskie siatkarki udowadniały niejednokrotnie. W czasie swoich spotkań Skra miewa chwilami psychiczne rozluźnienie co następnie odbija się na wyniku, który w jednej chwili zmienia się diametralnie. Kibice, którzy przychodzą na spotkania kobieto do hali „Energia” mogli to podziwiać m.in. w spotkaniu z Sokołem Chorzów czy Chemikiem Police. Trzeci w tabeli chorzowski Sokół grając w Bełchatowie powinien przegrać (3:1 albo 3:2), jednak wyjechał z miasta ze zwycięstwem 3:2. Najpierw w czwartym secie Skra prowadząc 22:16 przegrała partię 23:25, a następnie w tie-breaku mając w zanadrzu cztery piłki meczowe uległy 16:18. „Horror piątego seta” bełchatowianki odegrały także w spotkaniu z Chemikiem Police, który to pokonywał w pewnym momencie Skrę aż 6:0, a chwilę potem 7:1! Właśnie nad tym rozluźnieniem, nad słabą psychiką powinien przed najważniejszą częścią sezonu popracować duet szkoleniowy Skry Bełchatów Wiesław CzajaPiotr Narejko .

 

Bełchatowski duet

 

Wiesław Czaja z Bełchatowem związany jest 2000 roku, kiedy to objął pierwszą drużynę Skry i awansował z nią do PLS. W następnym sezonie wywalczył pierwszy w historii bełchatowskiej drużyny brązowy medal mistrzostw Polski w siatkówce mężczyzn. Kolejny sezon był już słabszy, a siatkarze pod jego wodzą wywalczyli tylko szóstą lokatę. To był ostatni sezon Czai jako trenera męskiej drużyny Skry Bełchatów, ale pozostał on w mieście jako trener-koordynator. Pracuje on również z grupami młodzieżowymi i jako pierwszy trener prowadzi bełchatowskie kobiety. W pracy pomaga mu Piotr Narejko, który z Bełchatowem związany jest od 1991 roku. Jako zawodnik reprezentował barwy Skry Bełchatów. Wraz z nią awansował do II ligi. Karierę trenerską rozpoczął w roku 1997, a wraz z żeńską drużyną pokonywał poszczególne szczeble rozgrywek siatkarskich w Polsce (awansował do II ligi, a następnie do I w której Skra gra po dziś dzień). To ten duet wspomaga swą wiedzą i doświadczeniem bełchatowskie zawodniczki przy linii bocznej podczas ich spotkań w rozgrywkach LSK. Spoglądając na ich trenerskie życiorysy można wierzyć, że niedługo Skra dobije swego i awansuje do najwyższej klasy rozgrywkowej i będzie mogła mierzyć swe siły z potęgami żeńskiej siatkówki: Winiarami Kalisz czy Naftą Piła. Do tego sukcesu mogą je poprowadzić indywidualności Skry Bełchatów, takie jak Barbara Sikora, Katarzyna Romanow czy libero Anna Dudek .

 

Indywidualności moc

 

Nie raz się zdarzało, że spotkanie wygrała tylko jedna zawodniczka, która miała tzw. „dzień konia”. W Bełchatowie za takie mogą uchodzić przyjmujące – Barbara Sikora czy Katarzyna Romanow. Romanow w Bełchatowie jest od sierpnia 2006 roku, a trafiła do Skry z niemieckiej drużyny VC Muldental Grimma i od razu stała się jedną z ważniejszych postaci w zespole. Chwilami to ona swymi udanymi atakami mobilizowała inne dziewczyny do lepszej gry, a wspomagała ją w tym Sikora, która w Bełchatowie gra już piąty sezon. To one są w drużynie czołowymi jej postaciami, a na pewno dorównuje im filigranowa libero ekipy – Anna Dudek. Jej niektóre obrony mogą zostać porównane do tego co wyczynia na boisku Krzysiek „Igła” Ignaczak w męskiej drużynie Skry Bełchatów. Hasłem do wielu sukcesów jest zdanie: „Stwórzmy monolit”, ale monolit który będzie miał swych liderów. Liderów na dobre i na złe. Wydaje się, że właśnie takimi przewodnikami w Skrze są wyżej wspomniane zawodniczki, ale nie można zapomnieć o kapitan drużyny – Monice Stasiak , która także podrywała i zagrzewała do większej walki w chwilach kryzysu.

 

Przejściowe chwile słabości

 

Kryzys, który nie ominął także i Bełchatowa. Jednak nie wiem czy do końca dwie porażki z rzędu można nazywać kryzysem formy, ale chyba nazwanie tego przejściowymi chwilami słabości byłoby jak najbardziej na miejscu. W rundzie zasadniczej bełchatowianki dwukrotnie przegrywały po dwa spotkania z rzędu. Najpierw w 13. i 14. kolejce, kolejno z Piastem Szczecin 2:3 i Dąbrową Górniczą 0:3, a następnie w 17. i 18. kolejce z Sokołem Chorzów 2:3 i Politechniką Częstochowa 0:3. Skra pokazała także, że zwycięstwa nie są jej obce. Najdłuższa seria kolejnych zwycięstw autorstwa drużyny z Bełchatowa trwała cztery kolejki (Politechnika Częstochowa 3:0, Legionovia Legionowo 3:1, KSZO Ostrowiec Św. 3:1 i UMKS Łańcut 3:1). Jak wspomniałem na początku sezon Skry przypomina sinusoidę, albo chociażby dziecięcą huśtawkę. Raz jest się na górze, ale zaraz można być z powrotem na dole. Siła drużyny widoczna jest wtedy gdy przygoda z „górą” trwa dość długo. Runda zasadnicza została zakończona mocnym, ale przyjemnym akcentem jakim było zdobycie trzech punktów w spotkaniu z Piastem Szczecin. Punktów, które sprawiły że rozgrywki play-off w tym sezonie mogą być obiecujące.

 

Szczęśliwa faza play-off?

 

Dzięki awansowi na czwartą pozycję w ligowej tabeli Skra Bełchatów dwa pierwsze spotkania w fazie play-off rozegra na własnym parkiecie. Rywalkami bełchatowianek będzie znany już rywal, Piast Szczecin. Przewaga własnego parkietu w tej części sezonu jest sprawą nieocenioną, więc można być dobrej myśli przed tą batalią o awans do LSK.

 

Autor: Kamil Haładaj – www.skra.pl

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved