Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Barbara Sikora: Chciałabym bardzo zagrać w LSK

Barbara Sikora: Chciałabym bardzo zagrać w LSK

fot. archiwum

Barbara Sikora to jest bez wątpienia liderka pierwszoligowego zespołu Skry Bełchatów i to od kilku lat. Dziś tak naprawdę trudno wyobrazić sobie kadrę bez zawodniczki pochodzącej z Andrychowa. Jej wielką pasją obok siatkówki są książki oraz spacery po górskich terenach.

Może zaczniemy od początków. Jak to się stało, że zostałaś siatkarką?

 

(uśmiech) Zapewne zaczynałam jak większość innych siatkarek. Pewnego dnia przyszedł trener i wybierał te wyższe dziewczynki, a że ja się do takich zaliczałam to wybrał także i mnie. Od tej pory zaczęłam chodzić na „sksy” i w ten sposób się to wszystko zaczęło. Następnie uczęszczałam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, a stamtąd przeniosłam się do Częstochowy skąd trafiłam już do Bełchatowa.



 

Teoretycznie był to krok do tytułu bowiem Skra występowała wówczas w II lidze. Dlaczego zdecydowałaś się na ten transfer?

 

Na ten krok zdecydowałam się z przyczyn prywatnych. Wyszłam za mąż, a mój wybranek pochodził z okolic Bełchatowa i oboje postanowiliśmy, że swoje życie ułożymy właśnie tutaj. Wtedy także miał nastąpić koniec mojej kariery(uśmiech). Jednak się tak nie stało gdyż znalazł się klub, w którym mogłam jeszcze zagrać. Skorzystałam z propozycji Skry, w której występuje już piąty rok.

 

Pozostaniemy jeszcze przez chwile przy wątku Skry… Co roku jesteście stawiane w gronie faworytek do awansu, a zawsze wam czegoś do niego brakuje. Masz swoją teorię na ten temat?

 

No właśnie, tylko czego? Rzeczywiście jest to trochę dziwne. Potrafimy grać naprawdę dobrze, a po jakimś czasie przychodzi kryzys formy. W ostatnim czasie zastanawiałam się nad tym, ale nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Rozmawiamy z dziewczynami w zespole i także nie potrafimy sprecyzować dlaczego tak się dzieje. Być może jest to psychika, ale nie wydaje mi się aby tak było. Na pewno nie jest to brak umiejętności, bo takowe każda z nas posiada co udowadniałyśmy już nie raz. Jednak bardziej bym stawiała na to, że problem ten leży gdzieś w naszej psychice.

 

Jesteś czołową zawodniczką swojego zespołu, nie czujesz, że nadszedł ten czas gdzie trzeba podnieść poprzeczkę i spróbować sił w LSK?

 

Ja już w swej karierze otarłam się o tą najwyższą klasę rozgrywkową, kiedy to awansowałam do niej z drużyną Częstochowy. Marzeniem każdego sportowca jest awansować wyżej i wyżej, ale ja w sobie widzę dużo mankamentów i nawet na poziomie pierwszej ligi chciałabym je poprawiać, ale wiadomo że bardzo chętnie chciałabym zagrać w LSK.

 

Jak podchodzisz do siatkówki. Traktujesz swoje zajęcie jako pasję czy bardziej jako formę pracy?

 

Twierdzę, że jest to połączenie jednego i drugiego. Za swoją grę dostaje pieniądze, więc jest to moja forma pracy. Ale bez pasji do siatkówki nie byłoby gry, gry za którą właśnie dostaje te pieniądze. Jedno z drugim się łączy i musi się łączyć, nie ma innej opcji.

 

Gdyby nie siatkówka, czym obecnie byś się zajmowała?

 

Zawsze chciałam być nauczycielką języka polskiego albo historii. Wyszło tak, że nie nauczam żadnego z tych przedmiotów, ale za to jestem nauczycielką w-f. Uważam, że gdybym nie była siatkarką to swe kroki skierowałabym właśnie w tym kierunku.

 

Czy bywały takie chwile w twojej karierze, kiedyś powiedziałaś sobie dość! Więcej nie wyjdę na siatkarski parkiet?

 

Ja tak mówię co roku (uśmiech). Praktycznie po zakończeniu sezonu zastanawiam się kiedy tą karierę skończyć, ale najczęściej wspominam o tym po jakiś moich słabszych występach. Wtedy ogarnia mnie niechęć, zmęczenie siatkówką, wtedy myślę, że to już koniec, że już wszystko ugrałam i mogę odejść. Z kolei moje dobre występy to wszystko rekompensują i tak naprawdę ciężko jest myśleć o zakończeniu tej kariery.

 

Zostawmy tematy siatkarskie z boku. Co robisz w wolnych chwilach?

 

W moim życiu jest bardzo mało tych wolnych chwil, ale jeśli już takie są to bardzo lubię czytać książki. W ten sposób odłączam się od otaczającego mnie świata, co bardzo mi pomaga. Uważam, że książka jest bardzo dobrą sprawą na spędzenie wolnego czasu. Oprócz lektury w wolnych chwilach lubię także spacerować po górach, wręcz to uwielbiam.

 

Czy są w Twoim życiu miejsca z dala od siatkówki do których zawsze chętnie wracasz, miejsca w których odnajdujesz spokój i wyciszenie?

 

Jest takie miejsce w mym życiu, a mianowicie mój dom rodzinny w Andrychowie, w którym czuję się jak ryba w wodzie. Chciałabym tam kiedyś wrócić i zamieszkać. Andrychów to są już okolice górskie, a ja uwielbiam góry więc bardzo lubię spędzać czas w tym miejscu. Gdy dowiaduję się, że mamy mieć zgrupowanie w górskich okolicach jestem wtedy bardzo zadowolona.

 

Większość kibiców kojarzy Cię tylko z siatkarskich parkietów. Jakbyś mogła się przedstawić tym fanom?

 

Hmm.. Jeśli kojarzą mnie z siatkarskich parkietów to na pewno wiedzą, że nazywam się Barbara Sikora. A co do swojej osoby to uważam, że jestem nieśmiała i czasami jak każdy odrobinę leniwa (uśmiech). Z moich zalet warto wymienić, że jestem pracowita.

 

Czego należy ci życzyć?

 

Przede wszystkim zdrowia. Oprócz tego wytrwałości, więcej zdecydowania oraz konsekwencji w swoich czynach.

 

Tego życzę i dziękuję za rozmowę.

 

Z Barbarą Sikorą rozmawiał Kamil Haładaj – skra.pl

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved