Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Strefowe podsumowanie rundy zasadniczej I ligi mężczyzn

Strefowe podsumowanie rundy zasadniczej I ligi mężczyzn

Zakończyła się runda zasadnicza I ligi mężczyzn. Z pewnością kibice nie mogli narzekać na nudę w tej klasie rozgrywkowej. Obok drużyn, które grały zgodnie z oczekiwaniami, znalazły się ekipy, których postawa była niespodzianką.

Na pewno zgodnie z przewidywaniami spisała się pierwsza trójka sezonu zasadniczego. Faworytem rozgrywek był Płomień Sosnowiec i nie zawiódł pokładanego w nim zaufania. Podopieczni Mirosława Zawieracza przystępują do play-off z pierwszego miejsca. W trakcie rozgrywek sosnowiczanie stracili tylko 10 punktów. Wpadki z Bzurą Ozorków i SPS Zduńska Wola można uznać za słabsze dni „Kazików”, mimo tych potknięć Płomień był najrówniejszą drużyną w lidze.

Przedsezonowy plan wykonały również ekipy z Nysy i Piły. Akademicy przez cały sezon walczyli jak równy z równym o pierwsze miejsce, po pierwszej rundzie okupując nawet fotel lidera. W ostatecznym rozrachunku przegrali jednak z Sosnowcem o 3 punkty, zaliczając nieco słabszą końcówkę kalendarza. Joker zaś niemal od początku był trzecią siłą w lidze, podopieczni Sławomira Gerymskiego nie stracili na sile nawet po rozwiązaniu kontraktu z podstawowym graczem pilskiej drużyny Stanisławem Pieczonką. Przez całą rundę utrzymywali bezpieczną przewagę nad czwartym miejscem, a w końcówce zbliżyli się do nysan i mogli pokusić się o atak na pozycję wicelidera. Ostatecznie pilanie pozostali na najniższym stopniu podium sezonu zasadniczego.



Ciekawą walkę korespondencyjną w trakcie całych rozgrywek stoczyły rezerwy bełchatowskiej Skry i świdnicka Avia. Świdniczanie zaczęli sezon poniżej oczekiwań, ale później złapali wiatr w żagle i niemal co kolejkę zamieniali się ze Skrą na czwartym miejscu w tabeli. Batalię o czwartą lokatę wygrali bełchatowianie, co stawiałoby ich w lepszej sytuacji w play-off z… Avią, ale Skra ze względów formalnych nie może brać udziału w walce o PLS, więc świdniczanie z wolnym losem od razu zostali przypisani do kolejnej rundy play-off, gdzie zmierzą się z Płomieniem.

Szóste – ostatnie bezpieczne i premiowane grą o PLS miejsce w lidze zajął paradoksalnie, zespół który może walczyć śmiało o miano rozczarowania ligi. GTPS Gorzów – bo o nim mowa wydawał się być jednym z zespołów, który będzie rozdawał karty w rozgrywkach. Wzmocniony skład miał gwarantować spokojny udział w play-off z aspiracjami do awansu. Szybko okazało się, że gra zespołu nie spełnia oczekiwań, a GTPS notując kilka niespodziewanych porażek, zamiast w czubie znalazł się wśród drużyn zagrożonych spadkiem. Działacze zareagowali zmianą na stanowisku trenera. Pierwszym szkoleniowcem został Jerzy Taczała, a dotychczasowy opiekun druzyny Maciej Kowalczuk został jego asystentem. Drugą część sezonu gorzowianie mieli lepszą, ale dopiero rzutem na taśmę awansowali do „szóstki” wyprzedzając Energetyk Jaworzno jedynie stosunkiem setów. W tej sytuacji trudno w kontekście konfrontacji play-off z Jokerem Piła uznawać GTPS za faworyta.

O drugiej części tabeli już na początku mówiono, że może się zdarzyć wszystko. Rzeczywistość potwierdziła te przypuszczenia i przez całą rundę zespoły tasowały się na pozycjach oznaczających baraże i spadek. Początkowo zaskoczeniem była postawa Inotelu Poznań, który po świetnym początku mógł snuć plany o bezpiecznym miejscu w lidze. Po jakimś czasie jednak beniaminek z Wielkopolski dołączył do grona drużyn zagrożonych relegacją, ale dziewiąte miejsce mogą poznaniacy uznać za umiarkowany sukces w pierwszym sezonie na zapleczu PLS.

Nie dziwi natomiast miejsce Energetyka Jaworzno, który od początku sezonu oscylował w okolicach środka tabeli. Końcówkę batalii o 6. miejsce przegrał jednak o włos z GTPS i będzie musiał powalczyć o byt ligowy w barażach.

Udany finisz z kolei zaliczyła drużyna BBTS Bielsko-Biała. Podopieczni Grzegorza Wagnera po kilkunastu kolejkach byli murowanym kandydatem do spadku. Trener bielszczan podchodził jednak ze spokojem do dalszych gier, zapowiadając walkę. Zespół wykonał plan i z ósmego miejsca przystąpi do baraży przeciwko Inotelowi. Wśród kibiców BBTS pozostaje pewnie niedosyt i rozpamiętywanie pierwszej rundy, która gdyby była odrobinę lepsza, to dziś ich ulubieńcy grali by w play-off z gwarancją utrzymania w I lidze.

Ostatnim szczęściarzem, który nie spadł bezpośrednio z ligi jest SPS Zduńska Wola. Niemal do ostatniej kolejki drużyna ta nie mogła być pewna udziału w barażach, ale ostatecznie udało się im „załapać” do ostatniego wagonu, który jeszcze jedzie w I lidze. W barażach SPS zagra z Energetykiem Jaworzno i możliwe, że utrzymania będzie musiał szukać dalej w potyczkach z pretendentami do awansu drugoligowcami.

Rozczarowaniem sezonu z pewnością był zespół Pronaru Parkiet Hajnówka. Mimo, że z zespołu odeszło kilku zawodników, to ci którzy przyszli na ich miejsce, wcale nie ustępowali im umiejętnościami. Jeszcze przed sezonem trenerem został zawodnik Pronaru Adam Aleksandrowicz, który zastąpił Jacka Wesołowskiego. Popularnym „Traktorom” dawano nawet szanse na pierwszą „szóstkę”, a już na pewno miejsce gwarantujące grę w barażach. Te wymagania okazały się jednak za duże. Równie duże było rozchwianie formy hajnowian. Potrafili zaprezentować się bardzo dobrze, wygrywając z czołówką tabeli, niestety częściej sprawiali swoim kibicom niewiarygodny zawód, przegrywając z teoretycznie słabszymi zespołami. W końcówce jeszcze Pronar rzucił się w szaleńczą pogoń, która w pewnym momencie zamieniła się nawet w realne szanse na utrzymanie, ale zaprzepaszczone szanse takie jak porażka z SMS Spała ostatecznie przypieczętowały spadek Hajnówki.

Tak samo nierówno o utrzymanie walczyła Bzura Ozorków. Jednak od początku było widać, że ekipa ta ma chyba najmniejszy potencjał i spadek Bzury często przewijał się w przedsezonowym wróżeniu z kart. Te spekulacje się potwierdziły i również ozorkowian nie zobaczymy w przyszłym sezonie na zapleczu PLS. Na pocieszenie pozostaje kibicom Bzury pamięć o takich chwilach jak rozbicie Płomienia Sosnowiec bez straty seta, niestety wspominać będą to już w II lidze.

Tabelę tradycyjnie zamknęła młodzież z SMS PZPS I Spała. Jak co roku młodzi adepci siatkówki byli głównie dostarczycielami punktów, od czasu do czasu sprawiając niespodzianki, które w niektórych przypadkach okazały się niezwykle istotne. W sumie SMS urwała rywalom 12 punktów, co zdaje się dobrze odzwierciedlać obecne umiejętności tych zawodników.

A już 31 marca rozpoczynają się w I lidze play-offy, miejmy nadzieję że równie emocjonujące co sezon zasadniczy.

Zobacz również:

Wyniki oraz tabela rundy zasadniczej I ligi mężczyzn

Play-off I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved