Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Podsumowanie 21. kolejki Serie A

Podsumowanie 21. kolejki Serie A

Ze zmiennym szczęściem występowali Polacy w 21. kolejce Serie A. Trentino Winiarskiego uległo 0:3 Cuneo, Verona Bartmana zwyciężyła 3:2 Maceratę, Perugia Świderskiego pokonała Piacenzę, a Polak został wybrany MVP spotkania.

RPA Perugia odniosła bardzo cenne zwycięstwo, pokonując w meczu 21. kolejki Copra Beri Piacenza. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie i tym bardziej cieszy fakt, iż MVP spotkania został wybrany Sebastian Świderski. Pierwszy set to wyrównana walka obu zespołów. Żaden z nich nie był w stanie uzyskać choćby kilkupunktowej przewagi (7:8, 16:14). Na szczęście do Perugii, ma ona w swoich szeregach Świderskiego. Polak pokazał, że nie przepadkiem został wicemistrzem świata. Dzięki jego świetnej postawie (83% skuteczności w ataku)Perugia „odjechała” w końcówce i pewnie zwyciężyła 25:18. Tak zdecydowana porażka nie zniechęciła do gry zawodników Piacenzy, którzy od początku partii prowadzili. Na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:6, na kolejną już 16:10. Ani wysokie prowadzenie, ani żółta kartka dla kapitana (Nikola Grbic) nie zdekoncentrowała podopiecznych trenera Dall’Olio. Wręcz przeciwnie –Zlatanov popisał się dwoma asami serwisowymi z rzędu. W tym secie Perugia nie istniała (zaledwie 36% skuteczności w ataku). Nie dziwi zatem wysoka przegrana 25:16.Set trzeci to zacięta walka obu zespołów. Gdy przy stanie 17:14 dla Piacenzy wydawało się, że pewnie dowiozą przewagę do końca seta, Perugia doprowadziła do remisu, 17:17. Z pewnością zebrani spodziewali się zaciętej walki w końcówce, ale tą przyjemność odebrał im Bovolenta, który był nie do zatrzymania w ataku. Ostatecznie set zakończył się wygrana Piacenzy, 25:21. Gracze Perugii zdawali sobie sprawę, że jeśli chcą marzyć o punktach w tym meczu, muszą wygrać tą partię. Trener Zanini wprowadził na boisko Gorana Vujevica. Był to strzał w dziesiątkę. Serb spisywał się znakomicie w przyjęciu, a do tego wspierał w ataku Świderskiego, który ponownie był nie do zatrzymania. Perugia zwyciężyła 25:18 i doprowadziła do tie–breaka. Żaden z zespołów nie zamierzał oddać meczu. Nie dziwi zatem zacięta walka przez całego seta. Ale i w nim Perugia okazała się być lepsza, ponownie dzięki świetnej postawie Świderskiego (przy stanie 12:10 popisał się asem serwisowym). 15:12 dla Perugii i kolejne dwa punkty na koncie. Całe spotkanie rozegrał Sebastian Świderski. Polak po raz drugi w tym sezonie został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. W przyjęciu nasz reprezentant miał 72% skuteczności (w tym 56% przyjęcia idealnego). Do tego dołożył 50% skuteczności w ataku. Łącznie Polak zapisał na swoim koncie 17 punktów (15 zdobytych w ataku, 1 zagrywką, 1 blokiem).

RPA Perugia – Copra Berni Piacenza 3:2



(25:15, 16:25, 21:25, 25:18, 15:12)

RPA-LUIGIBACCHI.IT PERUGIA: Sottile 1, Stokr 16, Lebl 11, Di Franco 9, Swiderski 17, Saraceni 6; Pippi (L), Perez 2, Vujevic 5, Bucaioni, Braga.

COPRA BERNI PIACENZA: Grbic 4, Simeonov 19, Cozzi 6, Bovolenta 12, Zlatanov 23, Cruz 10; Mania (L), Dunnes.



Mecz kolejki. Takim mianem z pewnością można określić konfrontację Romy z Sisleyem Treviso. Ostatecznie lepsi okazali się być gracze Romy, którzy w czterech setach odprawili obecnego wicemistrza Włoch.Spotkanie rozpoczęło się od walki punkt za punkt. Na pierwsza przerwę techniczną Sisley schodził prowadząc 8:7. W dalszej części partii, głównie dzięki Hernandezowi, Roma zdobyła kilkupunktową przewagę (16:12), którą utrzymała do końca seta, wygrywając 25:21.Gracze Romy uskrzydleni pewnym zwycięstwem w poprzedniej partii, rozpoczęli bardzo dobrze drugiego seta. Na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc trzema punktami. Nie zdołali jednak utrzymać tej przewagi w dalszej części. Roma znacznie poprawiła swoją grę w ataku i dzięki temu szybko odrobiła straty, by ostatecznie zwyciężyć 25:20. Kolejna partia należała do beniaminka z Rzymu. Ani przez chwilę Roma nie dała nadziei graczom Treviso na wygranie seta. Po drugiej przerwie technicznej (16:7 dla Romy), na chwilę przebudzili się Fei i Pappi. Dzięki ich świetnej grze Sisley zmniejszył stratę do pięciu punktów(22:17). Ochotę do walki szybko odebrał im Hernandez, który tego dnia był nie do zatrzymania. Dzięki jego świetnej grze Roma zdobyła trzy punkty z rzędu i pewnie zwyciężyła 25:17.W kolejnym secie obie drużyny toczyły walkę punkt za punkt. Trwało to do stanu 18:18, kiedy to Roma dzięki skutecznej grze w bloku zdobyła kilkupunktową przewagę. Seta, a tym samym mecz zakończył efektownym blokiem Mastrangelo. MVP spotkania wybrany został Osvaldo Hernandez.

SISLEY TREVISO – M. ROME VOLLEY 1-3

(25-20, 23-25, 17-25, 21-25)

SISLEY TREVISO: Novotny 8, Fei 20, Papi 15, Flour (L), Kral, Ahmed 2, Endres 9, Tencati 6.

M. ROME VOLLEY: Mastrangelo 7, Henno (L), Savani 11, Tofoli, Zaytsev 1, Molteni 11, Hernandez 24, Kooistra 14, Semenzato



Niestety kolejnej porażki doznało Diatec Itas Trentino z Winiarskim w składzie. W ten weekend musieli uznać wyższość Cuneo. Obydwa zespoły zaczęły mecz z ogromną wolą walki. Gra toczyła się punkt za punkt i żadna z drużyn nie potrafił zdobyć większej przewagi. Na drugiej przerwie technicznej, na prowadzeniu byli podopieczni trenera Latariego (16:13), by chwilę później przegrywać już 21:19. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali gracze Cuneo, którzy zwyciężyli 26:24. Set drugi to niemal kopia pierwszej partii. Przez większość czasu żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć przewagi, a w końcówce Cuneo pewnie ogrywa przeciwnika. Tym razem Trentino zdołało zdobyć 22 punkty. W trzecim, jak się później okazało, ostatnim secie, ponownie lepsi okazali się być podopieczni trenera Prandiego. Tym razem już na początku partii zdobyli czteropunktową przewagę, którą z biegiem czasu powiększali. W końcówce zawodnicy Trento rozpoczęli odrabianie strat (21:13). Niestety zabrakło im czasu i ostatecznie przegrali 25:20, a tym samym całe spotkanie 3:0. Cały mecz w barwach Trentino rozegrał Michał Winiarski. Polak ponownie świetnie spisywał się w przyjęciu – 75%, w tym 55% przyjęcia idealnego mówi samo za siebie. Nieco słabiej prezentował się w ataku (39%), ale i tak był wyróżniającym się zawodnikiem w zespole. Polak zapisał na swoim koncie 9 punktów ( 7 zdobytych atakiem, 2 blokiem). MVP spotkania wybrany został Wout Wijsmans, który maił 78% skuteczność w ataku.

ITAS DIATEC TRENTINO – BRE BANCA LANNUTTI CUNEO 0-3

(24-26, 22-25, 20-25)

ITAS DIATEC TRENTINO: De Paola 1, Heller, Hubner 6, Meoni 1, Nascimento 14, Nemec 10, Mlyakov 3, Winiarski 9, Gallotta 4, Bari (L).

BRE BANCA LANNUTTI CUNEO: Wijsmans 19, Coscione, Rigoni, Lasko 9, Omrcen 9, Vergnaghi (L), Godoy Filho 3, Garcia Pires Ribeiro 8.


Wiele emocji dostarczył mecz pomiędzy Maggiora Latina a Vibo Valentina. Oba zespoły zajmują miejsca w dole tabeli i nie mają już szans na awans do rundy play- off. Pomimo to widzowie byli świadkami zaciętego spotkania. Mecz lepiej rozpoczęła Latina, która już na początku seta zdobyła kilkupunktową przewagę. Na pierwszą przerwę techniczną schodziła prowadząc 8:6, na kolejnej już 16:13. Podopieczni trenera Gulinelliego zdołali utrzymać przewagę do końca seta i dzięki temu zwyciężyli 25:22. Kolejna partia to ponownie wyrównana gra obu zespołów. Walka toczyła się punkt za punkt i żaden z zespołów nie potrafił „odskoczyć” na więcej niż dwa punkty. Przy stanie 22:20 dla Valentiny o czas poprosił trener Gulinelli. Na niewiele się to zdało, gdyż Valentina bez większych problemów wygrała seta 25:23.Partia trzecia przyniosła odmianę obrazu gry. Latina już na początku seta zdobyła sześć punktów przewagi (10:4) i nie oddała prowadzenia ani na chwilę. Ostatecznie podopieczni trenera Gulinelliego zwyciężyli 25:18. Zawodnicy Latiny, najpewniej zadowoleni z wygranej w trzecim secie, zapomnieli, że musza wygrać jeszcze jednego by móc cieszyć się z wygranej w całej partii. Znakomicie wykorzystali to gracze Valentiny, którzy po zdobyciu kilkupunktowej przewagi na początku partii (8:4) kontrolowali przebieg seta i pewnie zwyciężyli 25:21. W tie – breaku ponownie lepsi okazali się podopieczni trenera De Rocco. Przez niemal całego seta punkt zdobywała raz jedna, raz druga drużyna. Gdy na tablicy pojawił się wynik 13:12, trener Gulinelli poprosił o czas. Na niewiele się to zdało, gdyż Valentina pewnie zakończyła seta, a tym samym całe spotkanie. MVP spotkania wybrany został Francesco Fortunato.

MAGGIORA LATINA – TONNO CALLIPO VIBO VALENTIA 2-3

(25-22, 23-25, 25-18, 21-25, 13-15)

MAGGIORA LATINA: Latelli (L), Bendandi, Fortunato 19, Mattera 6, Vissotto Neves, Mattioli 15, Grbic 11, Zanuto Iorio 17, Bjelica 14.

TONNO CALLIPO VIBO VALENTIA: Shittu 3, Fantin 13, Cavallini 6, Vieira De Oliveira 2, Ferraro (L), Polidori, Diaz Mayorca 26, Dehne, Barone 7, Divis 22.


Ponad dwie godziny trwał mecz PRISMA TARANTO – ANTONVENETA PADOVA. Po pięciu setach ręce w geście zwycięstwa wznieśli gracze Taranto. Set pierwszy to zacięta walka obu zespołów. Dopiero w końcówce Padova zdołała zdobyć przewagę i ostatecznie wygrać 25:23. Porażka wpłynęła mobilizująco na graczy Taranto, w szczególności na Andersona. Brazylijczyk w tym secie popisał sie 90% skutecznością w ataku. Prowadzenie Taranto nie było zagrożone ani na chwilę. Nie dziwi zatem stosunek punktów w jakim wygrali: 25:16. W kolejnej partii oba zespoły ponownie toczyły walkę punkt za punkt. Po drugiej przerwie technicznej (16:15 dla Taranto), w drużynie Padovy zaczął funkcjonować blok. Dzięki temu, chwile prowadzili już 21:17. Tej przewagi nie oddali do końca seta, którego pewnie wygrali 25:20. Gracze Padovy poszli za ciosem i w tie-breaku niemal zdemolowali Taranto. Już na początku wypracowali sobie 2 punkty przewagi, którą z biegiem czasu powiększyli, ostatecznie wygrywając 15:9. MVP spotkania został Frantz Granovorka.

PRISMA TARANTO – ANTONVENETA PADOVA 3-2

(23-25, 25-16, 20-25, 25-21, 15-9)

PRISMA TARANTO: Vicini (L), De Palma, Sequeira 1, Patriarca 11, Castellano, Nuti 1, Vulin 8, Felizardo 9, Granvorka 19, Rodrigues 27.

ANTONVENETA PADOVA: Garghella (L), De Togni 8, Jago 1, Quarti, Esko 4, Andrae 10, Tovo, Pampel 12, Kromm 14, Piscopo 11.


Marmi Lanza Verona w tym sezonie zaskakuje wszystkich, w szczególności swoich kibiców. Po niezbyt udanym początku sezonu, zaczyna się odbijać od dna i zdobywać cenne punkty. Po ostatniej kolejce zespól powiększył swój dorobek punktowy o kolejne dwa oczka. Po pięciosetowej walce Mistrz Włoch, Lube Banca Macerata, musiał uznać wyższość zespołu Bartmana. Verona rozpoczęła set znakomicie, schodząc na pierwszą przerwę techniczną z pięciopunktowym prowadzeniem. Na kolejnej, na tablicy widniał wynik 16:10. Chwilę później gracze Mistrza Włoch nieco zbliżyli się do Verony (20:18), ale to było wszystko na co ich stać. W kolejnym secie role się odwróciły i to Verona musiała gonić przeciwnika. Przy stanie 13:10 dla Maceraty, na boisku pojawił się Zbigniew Bartman. Polak zaraz po wejściu popisał się skutecznym blokiem. Pomimo roszad w składzie, Verona uległa Maceracie 25:21. Kolejną partię zawodnicy Maceraty ponownie rozpoczęli od kilkupunktowego prowadzenia i ponownie nie oddali go do końca seta. Ostatecznie pozwolili graczom Verony na zdobycie 22 punktów w secie. Jeśli Verona marzy o utrzymaniu w Serie A, musi w każdym meczu zdobywać punkty. Widać zawodnicy wzięli sobie to do serca, gdyż w kolejnym secie stawili czoła przeciwnikowi. Po zaciętej grze na przewagi lepsi okazali się być podopieczni trenera Lorenzettiego. O losach spotkania zadecydował tie-break. Gracze Verony uwierzyli, że są w stanie zwyciężyć w całym meczu i nie dali przeciwnikom szansy na wygranie. 15:13 dla Verony w secie piątym i 3:2 w całym spotkaniu. Zbigniew Bartman pojawił się na boisku w każdym z pięciu setów, ale zdobył tylko jeden punkt (blokiem). MVP spotkania: Peter Veres

MARMI LANZA VERONA – LUBE BANCA MARCHE MACERATA 3-2

(25-21, 21-25, 22-25, 26-24, 15-13)

MARMI LANZA VERONA: Boninfante, Muraguti Yared 2, Birarelli 7, Maruotti 10, Veres 28, Rigatelli (L), Howard 17, Bontje 10, Bartman 1.

LUBE BANCA MARCHE MACERATA: Raymaekers 13, Paparoni 2, Dennis 10, Santana 5, Sintini 3, Geric 11, Corsano (L), Miljkovic 24, Herpe 11, Stoijkovic 1.


Także spotkanie Cimone Modena – Montichiari trwało pięć setów. Po ponad dwóch godzinach gry lepsi okazali się być gracze Montichiari.Mecz lepiej rozpoczęli podopieczni trenera Velasco. Na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:3. Na kolejnej przewaga wynosiła już tylko trzy punkty. Gracze Modeny zdołali doprowadzić do wyrównania (20:20). Chwile później dwoma asami serwisowymi popisał się Giani. Ostatecznie Montichiari zwyciężyło 25:23. W kolejnym secie trwała walka punkt za punkt. W nerwowej końcówce więcej zimnej krwi ponownie zachowali gracze Montichiarii, którzy zwyciężyli 26:24. Zawodnicy Modeny, przyparci do muru, przypomnieli sobie, jak należy grać w siatkówkę. Od pierwszej do ostatniej akcji, set trzeci należał do nich. Na początku seta zdobyli czteropunktową przewagę, którą później jeszcze powiększyli, wygrywając 25:18. Gracze Montichiarii za wszelka cenę chcieli zdobyć w tym meczu trzy punkty. Sił na walkę wystarczyło tylko na pierwszą część seta. Pierwsza przerwa techniczna to prowadzenie 8:4. Na kolejnej podopieczni trenera Bagnoliego przegrywali już 16:15. Do stanu 21:20 trwała wyrównana walka, ale w końcówce podopieczni trenera Velasco nie dali szans przeciwnikom i zwyciężyli 25:21.W tie-breaku żadna z drużyn nie zamierzała się poddać, toteż zebrani kibice byli świadkami emocjonującego seta. Lepsi w nim okazali się być podopieczni trenera Velaco, którzy zwyciężyli 17:15 i w całym spotkaniu 3:2. MVP meczu wybrano Simone Buti.

ACQUA PARADISO GABECA MONTICHIARI – CIMONE MODENA 3-2

(23-25, 24-26, 25-18, 25-21, 17-15)

ACQUA PARADISO GABECA MONTICHIARI: Sala, Popp 2, Tiberti, De La Fuente, Jeroncic 7, Rinaldi (L), Buti 8, Suxho 1, Perazzolo 12, Gavotto 17, Meszaros 9, Bernardi 15.

CIMONE MODENA: Tagliatti 2, Marques Fonteles 16, Sangiorgio 2, Cardona 7, Giombini 13, Giani 11, Bellini 3, Endres 17, Casoli (L).

Zobacz także:

Wyniki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved