Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Głowy nie poleciały

Głowy nie poleciały

Reprymenda od właścicieli klubu, dwa spotkania w hali Polonia - siatkarze Wkręt-Metu i ich trenerzy mieli wczoraj trudny dzień. Żadna głowa jednak nie spadła. Po kompromitującej porażce z Jadarem w AZS-ie zanosiło się na burzę.

Mówiło się nawet o zwolnieniu trenera Arie Brokkinga. Wczoraj przed popołudniowym treningiem w siedzibie klubu doszło do spotkania drużyny z radą nadzorczą i zarządem klubu. Padły ostre słowa, ale nie podjęto radykalnych decyzji.

Mogę powiedzieć tyle, że na razie zostaje tak, jak było – stwierdził drugi trener zespołu Radosław Panas. – To były trudne rozmowy, ale nie chciałbym mówić o konkretach. Może zarząd klubu przekaże jakąś oficjalną informację.



Działacze również byli oszczędni w słowach. Wiceprezes klubu Konrad Pakosz przyznał jednak, że tym razem rozmawiano stanowczo.

Nie ma kar, nie zmieniliśmy również trenera, bo nie mieliśmy gwarancji, że takie decyzje przyniosą efekty – wyjaśnił Pakosz. – Chcieliśmy pomóc drużynie i przez prawie dwa dni szukaliśmy sposobu, jak to zrobić. Nie znaleźliśmy złotego środka. Określiliśmy jednak wyraźnie, jakie są nasze oczekiwania i jakie będą konsekwencje, gdy nie uda się ich zrealizować. Zawodnicy i trenerzy wiedzą, o co grają, i podkreślają, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Uciekło nam już trzecie miejsce, to fakt, ale w tych dwóch ostatnich meczach będziemy grać o coś więcej niż o czwartą pozycję. O odzyskanie reputacji, tak mocno nadszarpniętej przez porażki z takimi rywalami jak Jadar Radom czy Delecta Bydgoszcz – mówił Panas. – Teraz rywale traktują nas jak przeciętny zespół, którego nie trzeba się obawiać. Będziemy chcieli to zmienić i pokazać, że nadal chcemy się liczyć w lidze i Pucharze Polski. Dotychczasowe porażki były bardzo bolesne, ale póki co niczego jeszcze nie przekreślają.

Częstochowianie są mocno krytykowani przez media i swoich kibiców, którzy po porażce w Radomiu nie zostawili na drużynie suchej nitki. Teoretycznie mają jeszcze o co walczyć, ale trudno przypuszczać, że szybko się pozbierają się po upokarzających wpadkach. Zespół jest bez formy, brakuje mu charakteru, a na dodatek zaplecza. Działacze zerwali ostatnio kontrakt z Rileyem Salmonem, który z własnej winy uszkodził sobie rękę i nie mógłby grać co najmniej przez kilkanaście dni. Skrzydłowy, który miał być jednym z liderów drużyny, zawodził od początku sezonu, ale można było mieć nadzieję, że w play-off zaskoczy formą. Tymczasem musi się pakować i wracać do domu. Na domiar złego Adrian Patucha przed dwoma tygodniami skręcił staw skokowy i dopiero wczoraj wznowił treningi.

Adrian zdjął już z nogi but usztywniający, ale minie trochę czasu, zanim ją rozchodzi i ścięgna oraz mięśnie zaczną normalnie pracować – informuje Panas. – Nie wiem, czy w pierwszej rundzie play-off będziemy mogli na niego liczyć. Ale musimy sobie radzić, grać tym, co mamy.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved