Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Skra wygrała z Resovią bez straty seta

PLS: Skra wygrała z Resovią bez straty seta

Skra Bełchatów po jednostronnym pojedynku pokonała u siebie Asseco Resovię Rzeszów 3:0. Rzeszowianie tylko w trzecim, niezwykle zaciętym secie nawiązali wyrównaną walkę.

Zwycięstwo Resovii nad PZU AZS Olsztyn sprawiło, że spotkanie w Bełchatowie nabrało dodatkowego smaku. Z wielkiej czwróki, rzeszowianie tylko mistrzom Polski nie zdołali urwać punktów. Trener Jan Such przed rozpoczęciem spotkania gasił optymizm, twierdząc, że jego zespół przyjechał powalczyć o punkty, ale wielkiej krzywdy nie będzie jeśli Resovia nie wywiezie dorobku punktowego. Najważniejsze to pokazać się z bardzo dobrej strony i zagrać na luzie. Wszak bełchatowianie w hali Energia spisują się znakomicie, jako jedyny zespół z Polskiej Ligi Siatkówki jest niepokonany na własnym parkiecie.

Trener Daniel Castellani zdecydował się desygnować do gry kapitana zespołu Krzysztofa Stelmacha w miejsce Dana Lewisa. Z kolei trener Resovii wystawił żelazną szóstkę z Pilarzem, Józefackim i Perłowskim na czele. Bełchatowianie już od pierwszych piłek postanowili przycisnąć swoich rywali. Efekty były znakomite, szczególnie gdy w polu zagrywki pojawił się Mariusz Wlazły. Atakujący BOT Skry przy stanie 6:4 poczęstował rywali dwoma asami i gospodarze na pierwszą przerwę techniczną schodzili z czteropunktową zaliczką. Rzeszowianie sprawiali wrażenie wystraszonej, momentami nieobecnej drużyny. Zespół Jana Sucha miał wiele problemów z kończeniem akcji, piłki albo leciały w daleki aut, albo na posterunku byli Ivanow z Heikkinenem. Gospodarze choć nie ustrzegli się błędów, stopniowo zwiększali przewagę, aż urosła ona do siedmiu punktów. Słabo spisującego się Geira Eithuna zastąpił Karel Kvasnicka, jednak jakość gry popularnej „Sovii” nie uległa zmianie. Gdy po raz drugi w polu zagrywki pojawił się Wlazły, bełchatowianie rozpoczęli marsz ku zwycięstwu. Rzeszowianie stanęli, całkowicie stracili zapał do gry. Skuteczny atak Piotra Gruszki z drugiej linii dał mistrzom Polski pierwszą piłkę setową. Pierwszy set przeszedł do historii po nieudanej zagrywce Karela Kvasnicki, Skra wygrała 25:15.



Z wysokiego C mistrzowie Polski rozpoczęli drugą partię spotkania. Podopieczni trenera Castellaniego szybko wypracowali prowadzenie 3:0, by kilka akcji później było już 7:1. Wyraźnie poddenerwowany poczynaniami swoich podopiecznych, trener Such wprowadził na parkiet Wojciecha Gradowskiego i Karela Kvasnickę. Gdy rzeszowianie zaczęli odrabiać straty, w jednej z akcji Maciej Dobrowolski popisał się niekonwencjonalnym zagraniem, wszystko wróciło do normy. Gospodarze utrzymywali kilku punktową przewagę, tocząc pojedynek punkt za punkt. Przy stanie 15:9 błąd w ataku popełnia Józefacki, bełchatowianie w dobrych nastrojach schodzą na drugą przerwę techniczną. Podczas wspomnianej przerwy trener Such nie zamienia ze swoimi podopiecznym ani jednego słowa, zamiast tego spaceruje wokół bocznej linii boiska. Wysoka przewaga gospodarzy, powoduje, że trener Castellani postanawia wprowadzić do gry Bartłomieja Neroja. Rozgrywający BOT Skry już przy pierwszym kontakcie z piłką, popisuje się firmowym zagraniem. Bełchatowianie pewnie prowadzą grę, niepozwalając swoim przeciwnikom na zbyt wiele. Drugi set, podobnie jak pierwszy kończy nieudane zagranie Karela Kvasnicki. Mistrzowie Polski wygrywają w podobnym stosunku co w pierwszej partii, czyli 25:15.

Trzecią partię spotkania bełchatowianie rozpoczęli z Danem Lewisem i Radosławem Wnukiem w składzie. Ten pierwszy przy stanie 3:3 skutecznie blokuje Geira Eithuna, bełchatowianie obejmują pierwsze prowadzenie. W trzeciej partii doszło do małego „deja vu”.. Przy wyniku 6:5 na zagrywce pojawił się Mariusz Wlazły. Popularny „Szampon” popisał się dwoma asami, by po przerwie technicznej dołożyć jeszcze jedną punktową zagrywkę. Przewaga BOT Skry mogła być większa, ale atakujący BOT Skry nie skończył trzech piłek, rzeszowianie podobnych błędów nie popełnili, dzięki czemu praktycznie odrobili straty. Rzeszowianie uwierzyli w zwycięstwo w trzeciej partii, grali jak równy z równym. Tomasz Józefacki mógł wyrównać stan seta, jednak jego atak podbił Krzysztof Stelmach. Co się odwlecze…, atakujący Resovii przy wyniku 14:15 ucelował przy zagrywce Dana Lewisa, straty zostały odrobione. Ten sam gracz już w następnej akcji mógł dać prowadzenie swojemu zespołowi, jednak jego atak został zablokowany. Bełchatowianie grali o wiele słabiej niż we wcześniejszych partiach, rzeszowianie na nasze szczęście nie potrafili tego wykorzystać. Zespół Jana Sucha psuł wiele zagrywek w skutek czego zaprzepaszczał szansę na przejęcie inicjatywy. Po ataku Dana Lewisa, gospodarze objęli prowadzenie 24:22. Mistrzowie Polski nie wykorzystali dwóch piłek meczowych, przy drugiej Tomasz Józefacki poszedł w ataku na całość i wyrównał stan seta na 24:24. W decydujących akcjach spotkania siatkarskie szczęście sprzyjało gospodarzom. Bełchatowianie dopiero przy szóstej piłce meczowej zakończyli spotkanie. W ostatniej akcji spotkania Piotr Łuka został zablokowany przez Mariusza Wlazłego. Piłka spadła w aut, jednak wcześniej trafiła zawodnika Resovii.

Dla mnie BOT Skra to najlepszy zespół w Polskiej Lidze Siatkówki, trudno szukać drużyny, która była by w stanie dziś zagrozić mistrzom Polski – rozpoczął trener Resovii Rzeszów. – Jako trener Resovii mógłbym mieć pretensje do swoich zawodników, że ponownie wyszli sparaliżowani do pojedynku z wyżej notowanym rywalem i nie podjęli walki. Przed kilkoma dniami nie było mowy o podobnych problemach, mimo, że graliśmy na równie trudnym terenie – dodał trener Jan Such. Resovia przebudziła się w trzeciej kwarcie, grała jak równy z równym. Mistrzowie Polski nieco spuścili z tonu, grali nieco słabiej niż we wcześniejszych partiach. – Przebudzenie nastąpiło trochę za późno, spotkanie było praktycznie ustawione. Walczyliśmy do końca, z tego wypada być zadowolonym – podsumował szkoleniowiec gości.

Odkąd prowadzę zespół do znudzenia powtarzam, że dla nas najważniejsze są zwycięstwa. Dzisiaj nie przyszło nam ono łatwe. Fakt, w dwóch pierwszy setach wygraliśmy do 15, ale w trzeciej partii musieliśmy gryźć parkiet by doprowadzić do zwycięstwa – twierdzi trener Castellani.

Mimo wygranej BOT Skry, trener mistrzów Polski nie krył słów uznania wobec postawy rzeszowskiego zespołu. – Gra zespołu zrobiła na mnie ogromne wrażenie, zespół jest mocny, znakomicie przygotowany do dalszych gier. Spodziewaliśmy się trudnego meczu i nie skłamię twierdząc, że takiego pojedynku byliśmy świadkami – uważa argentyński szkoleniowiec.

MVP spotkania wybrano Macieja Dobrowolskiego. Jednak według trenera Sucha to nie rozgrywający BOT Skry sprawił najwięcej kłopotów jego siatkarzom. – Zawodnikiem, który siał postrach w naszym szeregach był Mariusz Wlazły. Atakujący gospodarzy zagrał sześć asów serwisowych, bombardował niesamowicie. Dopiero pod koniec został zatrzymany blokiem, dzięki czemu gra zrobiła się ciekawsza. Mimo porażki, śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy przygotowani do najważniejszego etapu sezonu

Do zakończenia rozgrywek w fazie zasadniczej pozostały dwie kolejki. Mistrzowie Polski zagrają z Mostostalem w Kędzierzynie i z Chemikiem na własnym parkiecie. – Przed nami dwa tylko z pozoru łatwe mecze. Ja osobiście tak nie twierdzę, jestem przekonany, że o zwycięstwo będzie równie trudno jak dziś – kończy trener „Energetyków.”

BOT Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:0

(25:15, 25:15, 29:27)

Składy zespołów:

BOT Skra: Dobrowolski, Gruszka, Stelmach, Ivanow, Heikkinen, Wlazły, Ignaczak (l) oraz Neroj, Maciejewicz, Lewis, Wnuk

Resovia: Pilarz, Łuka, Eithun, Szczygieł, Perłowski, Józefacki, Kubica (l) oraz Kvasnicka, Kozłowski, Gradowski, Kusior

Zobacz również:

Tabela i wyniki spotkań 16. kolejki PLS

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved