Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Jastrzębski Węgiel gra ze Skrą

PLS: Jastrzębski Węgiel gra ze Skrą

Jastrzębski Węgiel gra w środę ze Skrą Bełchatów - to rewanż za ostatni finał mistrzostw Polski. Skra przegrała w lidze jak dotąd tylko raz - 30 grudnia zeszłego roku w Olsztynie.

W pierwszej rundzie bełchatowianie byli też bliscy porażki z JW, wygrali dopiero po pięciosetowym boju.

Mieliśmy ich wtedy na widelcu. Pokpiliśmy sprawę w drugim secie, w którym prowadziliśmy bardzo wysoko, a na koniec to jednak rywal był górą [30:28 – przyp. red.]. Myślę, że warto przypomnieć tamto spotkanie i drugi raz nie powtórzyć tego samego błędu – przestrzega Paweł Rusek, libero Jastrzębskiego Węgla.



Planowo mecz w Jastrzębiu miał zostać rozegrany 17 lutego, wtedy jednak oba zespoły liczyły jeszcze, że zawojują Europę i przełożyły go na późniejszy termin.

W drużynie wicemistrzów Polski nastroje dopisują. Zespół po zmianie trenera wygrał dwa kolejne mecze z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle i Politechniką Warszawa bez straty seta. – Teraz chcemy wygrać po raz trzeci i odskoczyć AZS-owi Częstochowa, z którym wciąż rywalizujemy o trzecie miejsce – tłumaczy Rusek.

Goście przyjadą do Szerokiej w najsilniejszym składzie. Nad siatką na pewno będzie szalał Mariusz Wlazły – atakujący reprezentacji Polski. Obok niego zagra jeszcze czterech wicemistrzów świata: Grzegorz Szymański, Łukasz Kadziewicz i Daniel Pliński z Jastrzębia oraz Piotr Gruszka z Bełchatowa.

Gdy Mariusz jest w dobrej dyspozycji, potrafi wygrać mecz w pojedynkę. Wtedy nie ma co myśleć, jak go powstrzymać, tylko liczyć, że przytrafi mu się chwila słabości. To połowa wartości zespołu – mówi Rusek.

Jacek Nawrocki, drugi trener Skry, podkreśla, że celem zespołu jest zajęcie pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej. – Także po to, by ewentualnie trafić na Jastrzębie dopiero w finale – dodaje.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla niechętnie oceniają zmiany, jakie nastały w drużynie po odejściu trenera Ryszarda Boska. Wiadomo jednak, że nowy włoski szkoleniowiec (to będzie jego debiut przed jastrzębską widownią) przede wszystkim ceni sobie porządek na boisku, zaangażowanie w grę. Nie toleruje niepotrzebnych rozmów między zawodnikami i utarczek słownych z sędziami. Totolo podkreśla, że takie dyskusje tylko szkodzą. Teraz ma do tego prawo jedynie kapitan Daniel Pliński.

Mecz w Jastrzębiu Szerokiej rozpocznie się o godz. 18. Bezpośrednią transmisję spotkania przeprowadzi Polsat Sport.

Autor tekstu: Wojciech Todur – Gazeta Wyborcza


Jarosław Bińczyk: Podobno w sobotę we Wrocławiu nie zagrałeś najlepiej?

Mariusz Wlazły: Bywało już lepiej.

Co było przyczyną? Ciężkie treningi?

Na pewno czuję w nogach poprzedni tydzień, kiedy trenowaliśmy dwa razy dziennie.

Popełniłeś znacznie więcej błędów niż zwykle. Dlaczego?

Nie wiem. Może po ciężkim tygodniu brakowało trochę szybkości. Chociaż może to za duże słowo. Chyba jednak prawdziwa przyczyna była inna.

Jaka?

Przede wszystkim zabrakło odpowiedniego nastawienia. W końcu graliśmy z ostatnią drużyną w tabeli… Ale trudno na każdy mecz maksymalnie się mobilizować.

W środę z motywacją nie powinno być kłopotów, bo zagracie z Jastrzębskim Węglem. Jak się czujesz przed meczem na szczycie PLS?

Normalnie, pełny luzik (śmiech).

Hala w Szerokiej, gdzie swoje spotkania rozgrywają jastrzębianie, nie sprzyja drużynom przyjezdnym. Jest mała i bardzo kolorowa.

Mnie gra się dobrze. Bo nie muszę przyjmować zagrywek (śmiech).

A mało miejsca za końcowymi liniami nie przeszkadza w serwowaniu?

Dla mnie całkowicie wystarcza.

Podobno wasz plan minimum to wygranie dwóch setów i zdobycie punktu.

Mnie interesuje tylko zwycięstwo. Mam nadzieję, że mecz będzie ciekawy i wygrany przez Skrę.

Z Mariuszem Wlazłym rozmawiał Jarosław Bińczyk

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved