Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Chaos pomimo zwycięstwa

Chaos pomimo zwycięstwa

Wygrana w Poznaniu poprawiła trochę humory białostockim siatkarkom, lecz nie widać końca zamieszania w klubie. Działacze przydzielili trenerowi Marianowi Kardasowi pomocnika w osobie odsuniętego wcześniej od drużyny Czesława Tobolskiego i nadal są niezadowoleni.

Nie widać żadnej koncepcji w ich pracy. Nie mamy do nich pełnego zaufania – mówi wprost prezes Edward Kobylec.

Zespół Pronaru Zeto Astwy od tygodnia nieoczekiwanie trenuje pod okiem dwóch trenerów: dotychczasowego Kardasa oraz zwolnionego przed sezonem Tobolskiego. Włodarze klubu zdecydowali się na takie rozwiązanie po kolejnych porażkach białostoczanek z przeciętnymi rywalkami z Ligi Siatkówki Kobiet. Początkowo chcieli nawet zwolnić Kardasa, ale nie znaleźli nikogo na jego miejsce.



Przywróciliśmy więc do pracy Tobolskiego, ponieważ cały czas jest naszym pracownikiem. Bierze od nas pieniądze i ma robić to, co chcemy – mówi kategorycznie Kobylec. – Do obu trenerów nie mamy pełnego zaufania. Myślę jednak, że do końca sezonu nie będziemy już robić zmian. Chociaż podejmiemy decyzję na spotkaniu zarządu klubu.

Jak wynika z naszych informacji, jeszcze przed meczem w Poznaniu mogło jednak dojść do absolutnie sensacyjnego zwrotu sytuacji. Działacze zamierzali odsunąć od drużyny Kardasa, a na jego miejsce zatrudnić byłego opiekuna Pronaru Hajnówka, Jacka Wesołowskiego. Jako ewentualność mógł wybrać rolę, jaką obecnie spełnia Tobolski. Jak ustaliliśmy, po rozmowach nie zdecydował się na dołączenie do sztabu. – Na razie nie mogę sobie pozwolić na takie zajęcie, bo nie pozwala mi na to praca zawodowa. Nie ulega jednak wątpliwości, że wciąż bardzo kocham siatkówkę – mówi tajemniczo Wesołowski.

Kardas i Tobolski mają świadomość, że ich dni przy drużynie są raczej policzone, ale nie zamierzają rezygnować z pracy. – Decyzja należy do zarządu klubu. Nie po to tu przychodziłem, żeby teraz rezygnować. Gdybym odszedł, byłoby to nie w porządku w stosunku do dziewczyn – twierdzi Marian Kardas. – Zarówno ja, jak i trener Tobolski, i siatkarki mamy przecież wspólny cel – pozostanie w LSK. Jesteśmy w stanie go zrealizować i będziemy do tego dążyć.

Siatkarki są zaskoczone zmianami na ławce trenerskiej. Dostały zakaz wypowiadania się na temat trenerów, jednak nieoficjalnie przyznają, że sytuacja jest dziwna. Obaj trenerzy zapewniają, że dobrze im się współpracuje, rzeczywistość jest trochę inna. – To są dwa zupełnie inne charaktery. Jeden jest spokojny. Drugi reaguje nerwowo. Oficjalnie starają się jak najlepiej współpracować, ale widać, że rywalizują między sobą. Jest w tym wszystkim pewien chaos – mówi jedna z zawodniczek.

Staramy się nie patrzeć na to wszystko i robić swoje – dodaje inna. – Na obozie w Rajgrodzie [gdzie białostoczanki trenowały w ubiegłym tygodniu – red.] próbowałyśmy skupić się tylko i wyłącznie na treningach. Chociaż oczywiście byłyśmy zaskoczone całą sytuacją. Jeżeli ktoś podjął taką decyzję, to chyba wiedział co robi? Ale myślę, że o naszej wygrane w Poznaniu przesądziła praca na treningach, a nie zawirowanie z trenerami.

Białostoczanki dzięki zwycięstwu w niedzielę przybliżyły się do gry w play-off (weźmie w nim udział osiem ekip). Mimo że nie grały rewelacyjnie, zdołały wywalczyć cenne trzy punkty i awansować na ósmą pozycję w tabeli. – Mecz nie był piękny, ale liczą się punkty – twierdzi Czesław Tobolski. – W tym pojedynku zmieniliśmy trochę taktykę. Elena Hendzel zagrała na lewym skrzydle, ponieważ ani na prawym, ani na środku w tej konfrontacji nie byłoby z niej pożytku.

Wygraliśmy, bo bardzo dobrze zagrały rezerwowe. Wystarczy wspomnieć, że Karolina Kosek, która zastąpiła Asię Szeszko została wybrana zawodniczką meczu – mówi z kolei Kardas.

Aby utrzymać się na ósmym miejscu, białostoczanki muszą zdobyć punkty, w którymś z trzech spotkań, jakie zostały do zakończenia rundy zasadniczej. Będzie to trudne, gdyż za rywalki mają teraz wszystkie medalistki z poprzedniego sezonu: Muszyniankę Muszynę, Naftę Piłę i Winiary Kalisz.

Jesteśmy w stanie zdobywać punkty w konfrontacji z tymi zespołami. Jakbym w to nie wierzył, to już dawno bym to wszystko rzucił – kończy Tobolski.

źródło: gazeta.pl, super-nowosci.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved